Coś nie tak

Masz pytanie? Zapytaj tutaj. Tematy niepasujące do innych działów.
brr700
Posty: 121
Rejestracja: 23 mar 2014, 14:41
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Coś nie tak

Postautor: brr700 » 22 lip 2018, 18:27

Uwierzyłem pod koniec 2013 roku. Problem jaki mam jest dość niejednoznaczny. Sami rozsądźcie.
Odkąd uwierzyłem Chrystusowi i zacząłem rozumieć Biblię, było super. Bardzo się zmieniłem, rzeczy tego świata przestały kompletnie mnie interesować. Zagłębiłem się w wiarę. Przestałem zadawać się ze znajomymi niewierzącymi a raczej nie widzę sensu, by się z nimi zadawać, bo mają inne pragnienia ode mnie. Nie odnalazłem kościoła do którego mógłbym chodzić, bo w okolicy takiego nie ma. Teraz, już sam nie wiem, czy nie mam depresji. W niczym nie widzę sensu. Dosłownie. Nie widzę sensu, by ruszyć się z domu. Sen stał się dla mnie najlepszą częścią dnia. Nie mam żadnych celów na przyszłość. Moje życie od kilku miesięcy to wegetacja, nie muszę jak na razie pracować, bo mam zaoszczędzone pieniądze. W przyszłości zawodowej też nie widzę dla siebie perspektyw. Kompletny pesymizm. Wszystko dla mnie jest bez sensu i celu. A jak wczytam się w Biblię to już w ogóle czuję, że ten świat nie ma nic do zaoferowania i nic mnie na nim już nie cieszy. Czekam na śmierć lub na przyjście Chrystusa. O tym jedynie myślę.
Jak patrzę na niewierzących znajomych i widzę jak aktywnie działają, są ciekawi świata, rozwijają się, podróżują, po prostu coś robią ze sobą i swoim życiem, to się dziwię. Bo ja nie mam żadnej ochoty na to. Życie mi strasznie zbrzydło. Żadnej chęci do rozwijania się, do podróżowania, do zobaczenia czegoś. Kompletnie nie mam na nic ochoty. A tak nie było. I z tego co się orientuję to chrześcijanie jakoś działają w swoim życiu. Ja nie odczuwam takiej potrzeby. Nie ma dnia bym nie myślał o końcu tego życia lub o przyjściu Chrystusa, by to zakończył. Życie na tej ziemi stało się dla mnie czymś nieatrakcyjnym, nieciekawym, bólem, bez sensu. Jak mam z tego dołu wyjść? Może ktoś też się z tym zmaga?


Awatar użytkownika
nan
Posty: 192
Rejestracja: 16 paź 2017, 18:14
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: nan » 22 lip 2018, 20:20

Czasami też mam takie momenty, że chciałbym już przyjścia Chrystusa, żeby był spokój. Czasami "żyć się odechciewa", ale pomyśl w ten sposób: Gdyby Bóg chciał Cię już zabrać, to by to zrobił, jeśli więc tego nie robi, to znaczy, że jest jakiś cel w tym, żebyś żył dalej. Staraj się odnaleźć to, czego Bóg od ciebie chce tu i teraz. Jeśli jednak czujesz, że to coś poważniejszego, a nie tylko chwilowy gorszy nastrój, to przemyśl wizytę u psychologa, jeśli to początki depresji to im wcześniej zaczniesz z tym walkę tym lepiej.


Gdyż trzech jest świadczących w niebie, Ojciec, Słowo i Święty Duch, a ci trzej jedno są.
Awatar użytkownika
Efendi
Posty: 3301
Rejestracja: 29 kwie 2014, 14:27
wyznanie: Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: Efendi » 22 lip 2018, 20:30

Nie odbierz tego zle bo nie chce cie obrazic. Ale warto zastanowic sie nad wizyta u psychologa. To nic zlego, zupelnie jak wizyta u kazdego innego lekarza.


wybrana
Posty: 603
Rejestracja: 02 gru 2016, 19:25
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: nie chce podawać
O mnie: Mam 55 lat. Jestem matką 3 dorosłych synów. Babcią 2 wnucząt.
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: wybrana » 22 lip 2018, 23:51

brr700 pisze:Uwierzyłem pod koniec 2013 roku. Problem jaki mam jest dość niejednoznaczny. Sami rozsądźcie.
Odkąd uwierzyłem Chrystusowi i zacząłem rozumieć Biblię, było super. Bardzo się zmieniłem, rzeczy tego świata przestały kompletnie mnie interesować. Zagłębiłem się w wiarę. Przestałem zadawać się ze znajomymi niewierzącymi a raczej nie widzę sensu, by się z nimi zadawać, bo mają inne pragnienia ode mnie. Nie odnalazłem kościoła do którego mógłbym chodzić, bo w okolicy takiego nie ma. Teraz, już sam nie wiem, czy nie mam depresji. W niczym nie widzę sensu. Dosłownie. Nie widzę sensu, by ruszyć się z domu. Sen stał się dla mnie najlepszą częścią dnia. Nie mam żadnych celów na przyszłość. Moje życie od kilku miesięcy to wegetacja, nie muszę jak na razie pracować, bo mam zaoszczędzone pieniądze. W przyszłości zawodowej też nie widzę dla siebie perspektyw. Kompletny pesymizm. Wszystko dla mnie jest bez sensu i celu. A jak wczytam się w Biblię to już w ogóle czuję, że ten świat nie ma nic do zaoferowania i nic mnie na nim już nie cieszy. Czekam na śmierć lub na przyjście Chrystusa. O tym jedynie myślę.
Jak patrzę na niewierzących znajomych i widzę jak aktywnie działają, są ciekawi świata, rozwijają się, podróżują, po prostu coś robią ze sobą i swoim życiem, to się dziwię. Bo ja nie mam żadnej ochoty na to. Życie mi strasznie zbrzydło. Żadnej chęci do rozwijania się, do podróżowania, do zobaczenia czegoś. Kompletnie nie mam na nic ochoty. A tak nie było. I z tego co się orientuję to chrześcijanie jakoś działają w swoim życiu. Ja nie odczuwam takiej potrzeby. Nie ma dnia bym nie myślał o końcu tego życia lub o przyjściu Chrystusa, by to zakończył. Życie na tej ziemi stało się dla mnie czymś nieatrakcyjnym, nieciekawym, bólem, bez sensu. Jak mam z tego dołu wyjść? Może ktoś też się z tym zmaga?

B.W.E.Mateusza
Podobieństwo o talentach
25:14Będzie bowiem tak jak z człowiekiem, który odjeżdżając, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek.
25:15I dał jednemu pięć talentów, a drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał.
25:16A ten, który wziął pięć talentów, zaraz poszedł, obracał nimi i zyskał dalsze pięć.
25:17Podobnie i ten, który wziął dwa, zyskał dalsze dwa.
25:18A ten, który wziął jeden, odszedł, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze pana swego.
25:19A po długim czasie powraca pan owych sług i rozlicza się z nimi.
25:20I przystąpiwszy ten, który wziął pięć talentów, przyniósł dalsze pięć talentów i rzekł: Panie! Pięć talentów mi powierzyłeś. Oto dalsze pięć talentów zyskałem.
25:21Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
25:22Potem przystąpił ten, który wziął dwa talenty, i rzekł: Panie! Dwa talenty mi powierzyłeś, oto dalsze dwa talenty zyskałem.
25:23Rzekł mu pan jego: Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego.
25:24Wreszcie przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał.
25:25Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje.
25:26A odpowiadając, rzekł mu pan jego: Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem.
25:27Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem.
25:28Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów.
25:29Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma.
25:30A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

Bóg dał ci cenny dar - życie.
Otrzymałeś za pewnie wiele cennych talentów.
Jak ty przyjmujesz ten dar? Jak ty rozwijasz swoje talenty?
Czy przyjmujesz te życie z pokorą, z miłością do Boga i do drugiego człowieka?
Piszesz, że zbrzydło ci życie,ale taką postawą grzeszysz, bo gardzisz darem.
Gdyby Bóg sprawił twoje życzenie i zabrał by cię z tego życia wkrótce, a zapytał by się ciebie w niebie - co dobrego dokonałeś?, czy kochałeś ludzi?, czy współczułeś i pomagałeś bliźniemu? - to co byś odpowiedział?
Czy mógłbyś być zbawiony? a co jeżeli nie?
Trzeba ufać Bogu - w Jego prawa, intencję, wybory, sprawiedliwość. Bóg wie kiedy może cię powołać.
Wykorzystał swoje talenty i wzrastaj w miłości Bożej. Kochaj również ludzi.
To miłość jest przewodnikiem i drogą.


Miłość Jezusa - moim zbawieniem
Trwanie w Jezusie - Boga uwielbieniem
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12119
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: magda » 23 lip 2018, 01:19

Wybrana czy ty sie czasem nie zapędziłaś zeby pisać w tym dziale nie jako poszukujaca a jako osoba udzielajaca rad, sama będąc zwiedzioną , chyba nie jest twoją rolą nauczanie innych skoro sama błądzisz .
brr700@ pewnie ci sie nie spodoba moja odpowiedź ale przemysl ją . Masz bardzo egoistyczną postawę ," Ja " jest na 1 miejscu , co ja czuję, co ja bym chciał lub nie chciał , co ja moge zrobić żebym ja mógł sie czuc dobrze , ja ,ja ,ja i jeszcze raz ja. Zapomnij to nie ty żyjesz a żyje w tobie Chrystus , jak nie wiesz co robić to sobie wyobraź co by robił Jezus czy apostołowie,wiekszosc depresji jest spowodowana nadmiernym skupianiem sie na sobie , nie wiem kto ci powiedział ze masz sie wyalienować całkiem z tego świata skąd masz taką naukę, tego Biblia nie uczy , dlaczego nie chcesz np pracować, ożenic sie miec dzieci wychować ich dla Boga pomagać innym ludziom, dlaczego nie chcesz mieć jakiegos kościoła to niebiblijne przecież bo kościół to ciało Chrystusa i nie możesz być chrześcijaninem nie należąc do tego ciała, powinieneś szukać zboru zeby mieć siostry i braci w Chrystusie moze nie znajdziesz od razu bo nie jest to łatwe , moze bedziesz musiał dojeżdżać dalej, zobacz ze apostołowie chodzili na piechotę po wiele kilometrów od kościoła do kościoła wiec jak podjedziesz autobusem parę razy w miesiącu to nie umrzesz z tego powodu . Zastanów się czy to w jakiej jesteś sytuacji jest Biblijne i czy to komuś przynosi pożytek Czy tak uczy Biblia żeby nie zajmować się pracą zyc zdala od innych chrześcijan i wczuwać sie w spoje emocje. Jak sie nie wie co robic to rady są w Biblii . Pierwsza sprawa to napraw to co jest niebiblijne w twojej sytuacji a dalej Bóg cie poprowadzi i nie skupiaj się na sobie , o psychiatrze zapomnij bo cie nafaszeruje psychotropami i skończysz xźle , chrześcijanin powinien szukać pomocy w Słowie Bożym , modlitwie i u braci w Chrystusie a nie u swiatowych psychiatrów i psychologów. Najlepszym psychologiem jest Jezus. Proś o modlitwę innych braci ja się o ciebie pomodle i nie narzekaj a dziekuj Bogu bo masz wiele jesteś zdrowy młody , znasz Pismo, Masz Jezusa , i zwykłe rzeczy których inni nie mają czyli co jeść dach nad głową itp dziekuj Bogu za to co masz za rodziców za zdrowie za każdy dzień jak się budzisz to zamiast myśleć złe rzeczy ze znowu nastepny nudny dzień bez sensu , ciesz sie że żyjesz i ze masz Boga , pomyśl sobie że sa tacy co sie budzili w więzieniu gestapo czy obozie koncentracyjnym czy przy łóżku umierającego dziecka , zamiast narzekać i skupiać sie na sobie dziekuj bo masz za co, doceniaj dary Boze które dostałeś.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
brr700
Posty: 121
Rejestracja: 23 mar 2014, 14:41
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: brr700 » 23 lip 2018, 15:41

Magda, rozumiem o czym piszesz. Może i za bardzo się skupiam na własnych uczuciach. Tylko jak się na nich nie skupiać jeżeli one są, bez przyczyny, jak chorągiewka na wietrze. Bez powodu łapię doła i nie widzę sensu, by zaraz przez jakąś chwilę normalnie żyć. A potem dalej w kółko.


Awatar użytkownika
magda
Posty: 12119
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: magda » 24 lip 2018, 14:54

Jak się skupisz na innych i innych sprawach chociażby pracy to zobaczysz jak takie doły znikają , na prawde najlepszy przeous na doła to brak pracy i skupienie na własnych odczuciach jak to zlikwidujesz to doły znikną. Znaleź jakąkolwiek pracę, pomysl sobie kupię mieszkanie będę zbierał na to albo na dobry samochód , czy pojadę obejrzec ten świat co Bóg stworzył te piękne widoki wiec kupie wycieczke do wysp pacyfiku, no znalex cel i pracę i nie myśl o sobie a jak masz kosciół to zaprzyjaźnij się z kimś z niego , zobacz czy nie da sie kimus tam pomagać z kościoła , po prostu jak najdalej od myślenia o sobie i swoich odczuciach , weź sobie psa czy coś takiego , ludzie tak bardzo potrzebuja pomocy ,a mało jest osób ofiarujących pomoc , ja np musze iśc do szpitala a mam psy i nie mam ich komu zostawić i myślałam ze jestem z takimwyjatkowym problemem a tu w parku jak o tym powiedziałam psiarzom to się okazuje ze ktoś ma skierowanie na rechabilitację w sanatorium i nie ma kto mu psa popilnować , ktos inny zrezygnował z leczenia szpitalnego też z takiego powodu, czy nie może pojechać na wczasy bo z wielkim psem nie można ,taki tylko jeden problem a ludzie mają ich dużo , terz trudno o pomoc i przyjaciół którzy pomogą , bądx ty tym co pomaga , mój syn jak był jeszcze nastolatkiem chodził do staruszki co była ślepa czytac jej Biblie i inne książki , zawsze mozna po pracy zrobić cos dla innych i też znaleśc przyjaciół niekoniecznie światwych a takich prwdziwych tylko trzeba poszukaćskup sie na znalezieniu takich ludzi i na jakimś celu . od tego deprecha znika sama . No i módl sie żeby ci Bóg w tym pomagał i pokazał co mu się w tym podoba co zrobisz a co nie , ja zawsze tak robię i Bóg mi często bardzo wyraźnie pokazuje co chce zebym robiła a co nie. w takie rzeczy się wczuwaj a nie w swoje uczucia .


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
wisnia2168
Posty: 382
Rejestracja: 28 maja 2013, 21:18
wyznanie: Kościół Ewangelicko-Augsburski
Lokalizacja: Świdnica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: wisnia2168 » 26 lip 2018, 18:51

Drogi brr700
Problem który Cię dręczy nie jest nawet problemem natury duchowej. To zwykła reakcja psychologiczna towarzysząca wielu osobom na całym świecie. No ale do rzeczy:
Zaobserwowałem zarówno na sobie jak i na innych pewien ciekawy schemat- otóż im bardziej izolujemy się od innych ludzi, tym bardziej z jednej strony chcemy do nich wyjść, a z drugiej strony nie widzimy w tym sensu albo po prostu nie potrafimy. To samodestrukcyjne koło, które trzeba przerwać bo inaczej poprowadzi Cię do załamania psychicznego.
Moja rada- ja sobie z tym problemem poradziłem poprzez (poprzedzone głęboką modlitwą o pomoc i odwagę) wyjście do ludzi. Na pewno masz jakieś pasje- rozwijaj je! Jeśli interesuje Cię jakiś język obcy- znajdź ludzi którzy go potrafią, jeżeli lubisz jakiś sport- przejdź się do klubu.
Samotność zabija. I to bynajmniej zabija nie tylko psychikę (jesteśmy stworzeni z potrzebą bycia w społeczności) lecz także życie duchowe (nie da się być chrześcijaninem w pełni, jeśli się jest oddzielonym od innych).
Swoją drogą.. rozumiem że oddzielenie się od niewierzących znajomych może się z jednej strony wydawać dobrym wyjściem.. ale nic nie zabrania nam rozmowy z niewierzącymi! To są ludzie którym trzeba głosić Ewangelię. Jak nie ty- to kto? Na twoim miejscu odbudowałbym te relacje, wyjście na piwo od czasu do czasu nie zaszkodzi ;) ale żyłbym wśród nich jako osoba zbawiona.
Życzę Ci Bożego pokoju i trwam w modlitwie!


Teza 62: Prawdziwym skarbem Kościoła jest najświętsza Ewangelia chwały i łaski Bożej.

Blog:
http://okiemkonfesyjnego.blog.pl/
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12119
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: magda » 30 lip 2018, 14:27

Ja w każdym razie kategorycznie odradzam powrót do znajomych ze świata , głosisz im Jezusa a jak nie słuchają i ich to nie interesuje to ich zostawiasz bo nie mają tej nauki o Jezusie i nie chcą jej

2J 1:10 bw "Jeżeli ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i nie pozdrawiajcie."

Biblia radzi nawet nie pozdrawiać a co dopiero chodzic na piwo , w takim pabie wśród takich ludzi słyszy sie rynsztokowy jezyk , ci ludzie nie bedą sie liczyc z twoją wiarę bo trwaja w grzechu i na prawdę niczego nie zyskasz przebywajac z nimi . nie wiem jak ty ale ja sie czuje źle w towarzystwie ludzi ze swiata w którym dawniej sie dobrze czułam , ja sie kurczę w sobie i cierpie jak ktoś przy mnie klnie a tam zawsze ktoś klnie , uciekaj od takiech , czy to takie trudne znaleśc chrzescijan , idx do jakiegos zboru i zapytaj o grupe domową na pewno taka istnieje moze w małej grupie się odnajdziesz , podyskutujesz , po prostu nie idż ze swiatem nawet na mały kompromis, nawet na piwko bo ci to ci daje i co zyskujesz, nic a raczej ma sie niesmak jak się wyjdzie do takich znajomych trwających w grzechu oni maja inaczej w głowie niz ty i sie nawet nie dogadacie , beda puste rozmowy ,które cie zniesmaczą, Człowiek nowonarodziny nie znajdzie w swiecie ani przyjaciół ani nic ciekawego dla siebie, umarłes dla tamtego zycie i dla swiata , jestś kimś nowym , innym i to co było ciebie nie dotyczy a też ci których znałeś juz nie znasz. Znasz tylko taką osobe której głosiłes i była zainteresowana , inni znikaja z twojego zycia .


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
Sebek
Posty: 363
Rejestracja: 19 lut 2016, 21:31
wyznanie: Brak_denominacji
O mnie: Pan Jezus jest moją drogą,prawdą i życiem.
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Coś nie tak

Postautor: Sebek » 31 lip 2018, 05:56

Odkąd uwierzyłem Chrystusowi i zacząłem rozumieć Biblię, było super


Jak zaczałeś rozumieć Biblię? Czemu było super i co to znaczy ze było super?


Zagłębiłem się w wiarę


Co to oznacza "zagłębic sie w wiarę' ?

Teraz, już sam nie wiem, czy nie mam depresji. W niczym nie widzę sensu


I tu jest Twój problem, czy naprawde uwierzyłeś?

II List do Koryntian 13
13,5a Badajcie samych siebie, czy jesteście w wierze, samych siebie doświadczajcie. Czy nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was?



Dosłownie. Nie widzę sensu, by ruszyć się z domu. Sen stał się dla mnie najlepszą częścią dnia. Nie mam żadnych celów na przyszłość. Moje życie od kilku miesięcy to wegetacja,


List do Hebrajczyków 11
11,25 Wybierając raczej cierpieć uciski z ludem Bożym, niż mieć doczesną rozkosz z grzechu.

I List Piotra 1
1,7 Aby doświadczenie waszej wiary, o wiele cenniejszej od zniszczalnego złota, które jednak próbuje się w ogniu, okazało się ku chwale, czci i sławie przy objawieniu Jezusa Chrystusa;
1,8 A choć go nie widzieliście, miłujecie; i w niego, choć teraz go nie widzicie, wierzycie; i cieszycie się radością niewysłowioną i pełną chwały;

II List do Koryntian 12
12,9 Lecz powiedział mi: Wystarczy ci moja łaska. Moja moc bowiem doskonali się w słabości. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

Ewangelia Jana 16
16,22 I wy teraz się smucicie, ale znowu was zobaczę i wasze serce będzie się radowało, a nikt nie odbierze wam waszej radości.

Księga Objawienia 21
21,4 I otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu, i śmierci już nie będzie ani smutku, ani krzyku, ani bólu nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły.

Kompletny pesymizm. Wszystko dla mnie jest bez sensu i celu
.

Tak naprawde nie uwierzyłeś... Możesz z całą pewnością powiedzieć że jesteś zbawiony? Jesteś tego pewien?

Łap tu link do mojej innej wypowiedzi

http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?f=5&t=17054


Staraj się, abyś stanął przed Bogiem jako wypróbowany pracownik, który nie ma się czego wstydzić i który dobrze rozkłada słowo prawdy. II Tym 2:15

Wróć do „Wszelka inna pomoc”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości