Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Chrześcijańskie spojrzenie na wydarzenia polityczno-ekonomiczne - zarówno te krajowe jak i zagraniczne
Awatar użytkownika
berecik
Posty: 167
Rejestracja: 12 maja 2015, 13:17
wyznanie: Inne ewangeliczne
Lokalizacja: strefa anglosaska, w tym Netherlands
Gender: Male
Kontaktowanie:

Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: berecik » 14 gru 2018, 20:24

Ten temat krąży na różnych wątkach poruszany pod różnym kątem. Wróćmy od kwestii podstawowej, czy wierzący może aktywnie działać w polityce? Mówimy o dużej polityce. KAAN uważa, że nie może. Pismo tego poglądu nie wspiera (1 Kor. 5:9-11 i »Wyjdźcie spośród nich i odłączcie się«). To znaczy zaleca wstrzemięźliwość, jeżeli do głosu dochodzi jawne bezprawie (Przyp. 28:12). Ale coś takiego, zwłaszcza na Zachodzie zdarza się rzadko. Nawet w III Rzeszy podczas wojny rządzący dokładali starań, by utrzymać dobre nastroje społeczne. Wychodzili z założenia, że machina wojenna bez tego poparcia nie będzie skuteczna – doświadczenie I wojny światowej. Dlatego – niestety - wielu ewangelików, baptystów wszystko to popierało. Katolików oczywiście też. Trudno ich winić, kiedy wypełniali zwykłe obowiązki daleko od frontu i widzy na temat zbrodni, które władze starały się ukryć. Złożony temat, zostawmy go.
Żaden system na ziemi nigdy nie był i nie będzie w stanie sprostać standardom ewangelicznym, czyli Królestwa Bożego. Wierzący nie może więc stawiać sobie celu tego Królestwa ustanowienie, Bóg tego nie oczekuje. Chodzi o właściwą postawę w miejscu, w którym jesteśmy umieszczeni. A powoływani jesteśmy wszędzie. Zatem nadmierne analizowanie relacji między instytucją państwa, a Państwem Bożym nie ma sensu. Uważam, że poniższe wersety w pełni ten pogląd uzasadniają, choć mogę się mylić.

(1 Sam. 2:7-8); (Dan. 6:26-29); (Dan. 4:31-34); (Ps. 113:7-8); (Łuk. 1:52)

Chrześcijaństwo operuje w dwóch obszarach – wewnętrznym - Królestwa i zewnętrznym - tego świata. Od świata uciec nie możemy, przeciwnie – powinniśmy być w nim obecni najlepiej jak potrafimy. Jedynym zmartwieniem pozostaje więc to, by nie ulec pokusom, gdy jest dobrze i umieć znosić przeciwności, gdy jest źle.

1 Kor. 5:9-11
Napisałem wam w liście, abyście nie przestawali z wszetecznikami; Ale nie miałem na myśli wszeteczników tego świata albo chciwców czy grabieżców, czy bałwochwalców, bo inaczej musielibyście wyjść z tego świata. Lecz teraz napisałem wam, abyście nie przestawali z tym, który się mieni bratem, a jest wszetecznikiem lub chciwcem, lub bałwochwalcą, lub oszczercą, lub pijakiem, lub grabieżcą, żebyście z takim nawet nie jadali. (Bw)

    Czym jest polityczność
Polityczność to umiejętnością życia we wspólnocie, podział odpowiedzialności i kontrolowanie jej. Jak wszystko jest ona częścią stworzenia, otrzymaliśmy ją od Boga.

Słowo polityka wywodzi się od polis – miasto (państwo) - co wskazuje, że polityce musi towarzyszyć skala. W polis do kierowania sprawami wspólnoty wyznaczano najlepszych. Wybór najlepszych, »rządy najlepszych« Grecy nazywali „arystokracją”: aristos – najlepszy, kratos – władza. Sposób wyłaniania aristoi był prosty. Każdy widział, kto jakim darem dysponował i jak go używał na co dzień. Najlepsi pięli się w górę, a wspólnota tę wspinaczkę oceniała drogą głosowania. Taki byłby model idealny. W rzeczywistość wyłanianie aristoi przebiega w sposób bardziej skomplikowany. Nie obywa się bez zawirowań, udziału aniołów wsparcia i sprzeciwu. Każda wspólnota wypracowuje własny kanon zasad i celów. Stąd inna jest kultura polityczna w USA, inna w Rosji czy Chinach.

    Polityczność I Rzeczypospolitej
Rzeczpospolita osiągnęła swe apogeum, złoty wiek w XVI stuleciu. Był to czas najpełniejszego udziału kluczowych środowisk w życiu wspólnoty (nie wszystkich, chłopstwo w tamtym czasie wywalczyło swe prawa chyba tylko w Szwecji, mieszczanom wiodło się lepiej w Europie zachodniej). W każdym razie w XVI wieku całkiem dobrze rozumiano wyzwania epoki, potrzebę wzajemnego respektu i powierzania rządów najlepszym. W roku podpisania Unii Polsko-Litewskiej - 1569, za panowania Zygmunta Augusta, w senacie zasiadało 58 protestantów wobec 55 katolików. Kolejni, bardziej ulegli Rzymowi władcy, zaczęli te proporcje zmieniać pomijając niekatolików w nominacjach do urzędów. Udział protestantów spadł za panowania Zygmunta III - 1632 do liczby 6 senatorów. Protestanci nigdy nie stanowili w Rzeczypospolitej większości, byli natomiast awangardą, pomostem z tą częścią Zachodu, która właśnie wchodziła na szybką ścieżkę rozwoju. Z tego punktu widzenia kontrreformacja udaremniła zbudowanie potencjału koniecznego do stawienia czoła wyzwaniom, które już wtedy były w miarę rozpoznane. Otrzeźwienie XVIII w. przyszło za późno. Nie miało fundamentów, na których zbudowanie był czas w wieku XVII. Opowiedziano się za upadającą ideą teokracji papieskiej w kościele, której nigdy, pomimo okresowych sukcesów, nie udało się urzeczywistnić – nie zaakceptowały jej pozostałe patriarchaty (z początku o wiele większe od rzymskiego) ani elity polityczne Zachodu.

    Reformacja, geopolityka, granice, pacyfizm
Gdy Pan wyznacza granice i czasy, nikt tego nie zmieni. Nawet królowie izraelscy, wierni Bogu i przymierzu, gdy to lekceważyli, płacili wysoką cenę (5 Moj. 2:4-5), (2 Kron. 35:20-27). Po wyjściu z ziemi egipskiej Izrael podzielił się na dwa stronnictwa – prowojenne z Mojżeszem, Jozuem i Kalebam oraz proegipskie obejmujące resztę narodu. Los obu jest znany.

    W dwudziestoleciu tylko Polska była gotowa na wojnę z III Rzeszą
I wojna światowa pomogła nam odzyskać państwo. Odbudowa systemu politycznego wymaga czasu. Pomimo jego deficytu poważni badacze dwudziestolecia oceniają, że został on w miarę dobrze wykorzystany. Od początku prawidłowo oceniono zagrożenia zewnętrzne i gdy wiadomo już było, że wojna wybuchnie stała się wojną europejską, a nie lokalną korektą granic. Po ‘39 Berlin i Moskwa rozpoczęły fizyczną eksterminacji elit. Po kapitulacji Rzeszy Rosjanie kontynuowali ją dalej (‘56), zapraszając do współpracy lokalnych łajdaków. W PRL-u wszystkie wyższe urzędy (nominacje) znajdowały się pod ścisłą kontrolą Moskwy. Zostaliśmy pozbawieni elit, a ci którzy urodzili się po wojnie nie mieli swobody działania. Po ‘89 rozpoczęto powolną odbudowę klasy politycznej, zaplecza intelektualnego i ekonomicznego. Jak jest to przyjmowane udowodnił rok 2010. Czy UE jest taką odbudową zainteresowana, oczekuje równorzędnego gracza walczącego o miejsca medalowe? Czy stara się pozbawić nas aspiracji, powierzając rolę zaplecza zawodników grających w innych klubach? Chyba nie do takiej Unii wstępowaliśmy.

    Filary polityczności (łaska, demokracja, suwerenność)
1. Obdarowanie – jak to mówią każdy śpiewać może trochę lepiej lub trochę gorzej; na scenie wolimy jednak profesjonalistów.

2. Wybieralność (demokracja czy legitymizm). Paradoks demokracji polega na tym, że niespecjaliści muszą wybierać specjalistów. Ale czy muzyk musi być lutnikiem, by ocenić, jak brzmi jego instrument? Co wtedy, gdy w procesie wyborczym dochodzi do pomyłki, co jest nieuniknione. Po pierwsze jej skutki zaczynają być z czasem widoczne i kolejne wybory pozwalają to naprawić. To jak sprawna będzie korekta wynika z wiedzy, dojrzałości i wyznawanych wartości. Tu pojawiania się „po drugie” - demokracja pozwala obserwować relację pomiędzy wyborami i ich skutkiem. Jeżeli wspólnota ma wadliwe kryteria, lekceważy trzeźwe oceny, nie docieka prawdy, zwraca się ku baśniom, temu co ucho, oko łechce … (2 Tym. 4:3-4) ponosi tego konsekwencje. Tak długo, póki nie zmieni kryteriów: Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo (5 Moj. 30:19 Bw). Rozwiązanie alternatywne - przeciwników demokracji, monarchistów – opiera się na spoleganiu na osobie króla. Dlaczego? Jest nieprzekupny, argumentują. Czy na pewno? Nic nie wspominają o talencie i mądrości, bez których państwo można sprowadzić na manowce. W całej historii sami monarchowie nagminnie korzystali w rządzeniu z bogatego arsenału wątpliwej jakości metod, łącznie z przekupstwem. Poza tym w większości wypadków były to monarchie autorytarne. Nie ma doskonałego systemu. Co zaś się tyczy demokracji, jej siła jest tym większa im lepsza jest wiedza, dojrzałość i system wartości wyborców. Bez nich traci rzeczywiście swe przewagi.

3. Autonomia wspólnoty (lokalna) - nie może głowa jednej rodziny decydować o sprawach drugiej, ani jedno miasto o strategiach drugiego. Inną rzeczą jest współpraca, wyznaczenie wspólnych celów – ciała reprezentującego.
Gdy uczniowie Jezusa poszli w świat, udali się do gmin żydowskich rozsianych w basenie Morza Śródziemnego również Azji. Gminy te były od dawna zorganizowane (same wyznaczyły swoich starszych) i suwerenne (niepodległe innym gminom). Przyjęcie Ewangelii niczego w tym względzie nie zmieniało. Nie oznaczało zaakceptowania zwierzchności któregoś z uczniów, czy samej Jerozolimy. Nawet wtedy, gdy rozstrzygano, czy do zbawienia konieczne jest obrzezanie (obrzezanie było potwierdzeniem przymierza izraelskiego, nie zbawienia) - (Dz. Ap. 15) autorytet końcowemu „zaleceniu” nadawało grono dwunastu i Duch Święty. Nie Jakub przewodzący obradom, zmitologizowany Piotr czy Jerozolima. To, że wśród obradujących znalazła się również starszyzna jerozolimska było kwestią drugorzędną, choć o tyle istotną, że wzmacniało opinię o środowisko obrzezanych – obrzezani cały problem przecież rozdmuchali*. List do siedmiu zborów z Objawienia Jana dowodzi, że część wspólnot (część wierzących) nowego kościoła może nie dochować przymierza (Hebr. 2:1-3). Dlatego tak ważna jest autonomia i zgromadzeń i wierzących z osobna, by pójście na dno jednych, nie spowodowało zatonięcia pozostałych.

(*)Orzeczenie stwierdzało, że do zbawienia nie jest konieczne przestrzeganie przepisów dotyczących wyłącznie Żydów (obrzezanie, dieta, sabat itd. słowem kulturowych).

    Legitymizm czy elekcja
Niektórzy mówią, że Królestwo Boże ma króla, i nie ma możliwości, by to stanowisko pochodziło z demokratycznego wyboru… Gdyby nie było możliwości wyboru, jak doszłoby do rebelii i powstania formacji kontestującej wartości Królestwa?
„Bóg” i „król” to nie to samo.

    Procesy polityczne są związane z rywalizacją w świecie duchowym - Dan. 10
Polityka, zwłaszcza na pozycjach przywódczych (większość aktywności w polityce sprowadza się do zwykłego administrowania) jest jedną z najtrudniejszych dziedzin. Operuje w obszarze dużych napięć między ośrodkami władzy, za którymi odbywa się jeszcze gorętsza rywalizacja zwierzchności świata duchowego. Każde państwo, każdy przywódca, są w tę batalię wplątani. Od tej strony patrząc w 1939 r. znaleźliśmy się po właściwej stronie mocy.

    Polityka jest brudna i funkcjonuje na diabelskich zasadach. Baranek i Lew
Brudna i zakłamana, funkcjonuje na diabelskich zasadach… Oba zarzuty są nieprecyzyjne, przez to fałszywe. Polityka jest sztuką osiągania celów również w nieprzyjaznym otoczeniu. Również, gdy przeciwnik nie przestrzega zasad. To powoduje, że bywa prowadzona metodami niekonwencjonalnymi. Brudny, zakłamany może być więc polityk, nie dziedzina, którą stworzył i przez którą realizuje swój plan Bóg. Jakie w tych warunkach są kryteria brudu? Pismo mówi: Z czystym czysty jesteś, a z przewrotnym surowie się obchodzisz. (2 Sam. 22:27 Bg)

Polityk obraca się pośród owiec i wilków. W kościele też się takowe zdarzają. Jezus powiedział: Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, bądźcie tedy roztropni jak węże i niewinni jak gołębice (…) (Mat. 10 Bw). Nie ma środowiska, które Jezus omijał. Im gorsze tym łakomiej na nie spoglądał. Powtórzę tezę sformułowaną na początku - celem wierzących: lekarzy, policjantów, żołnierzy i polityków nie jest wyeliminowanie chorób, przestępczości, wojen i świata ciemności. Jest trwanie tam, gdzie zostali powołani i pozostawienie części zmartwień Panu. Gorszą rzeczą jest uciec i zakopać talent niż nim obracać, nawet za cenę bankructwa. Salomon skończył jako bałwochwalca. Dawid bałwochwalstwa uniknął, potknął się gdzie indziej. Morderstwo, śmierć czwórki dzieci, to pokłosie pozycji politycznej.

    Wyjdźcie spośród nich i odłączcie się
KAAN zauważył, że z polityką trzeba postępować jak z każdą rzeczą nieczystą i przytoczył fragment: „Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan i nieczystego się nie dotykajcie, a Ja przyjmę was (2 Kor. 6:17 Bw). Mam duże zastrzeżenia do takiej argumentacji. Gdyby potraktować ją poważnie, większość wierzących musiałaby zrezygnować z pracy zawodowej. Mówi o tym Paweł w 1 Kor. 5:9-11 (fragment jest przytoczony na początku). W kulturze Zachodu, nowoczesnych systemach politycznych nie zdarza się raczej by zmuszano kogokolwiek do wchodzenia pod jakieś jarzmo wiary. Nawet w starożytności obyczaj taki był rzadkością. Kult cesarza pojawił się późno. Koledzy z partii, z pracy, mogą czcić kogo chcą. W pracy ważne jest, by dobrze wykonywali swe obowiązki.

Wcześniejszy słowa z 2 Kor. 6:17 mówią: 14. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? 15. Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.”

Słowo – heterozygountes – oznacza chodzenie w obcym jarzmie i pochodzi od słowa – zygon – które w NT jest używane do określenia trwalszego zobowiązania, takiego jak status niewolnika, przymierze, kościół, małżeństwo. Praca, angażowanie się w sprawy publiczne, takimi zobowiązaniami nie są. Również sprawiedliwość (14) nie jest wyłączną domeną chrześcijan, ani pojęciem obcym elitom. Taki pogląd głosili komuniści, których umiłowanie sprawiedliwości stało pod dużym znakiem zapytania.

    God Save the King
Każdemu, kto realizuje otrzymane powołanie należy się szacunek, wsparcie i modlitwa, tym większe im trudniejsza jest jego misja. Dlatego Anglosasi modlą się o swoich przywódców, choć też mają ojczyznę w niebie Magdo. Może dlatego tak długo zachowują wolność i całkiem przyzwoite miejsce w peletonie. Mam nadzieję, że polscy ewangeliczni idą tym śladem wspominając Panu czasami, by aferzystów relokował bliżej ich własnych domostw, niech już dłużej nie uszczęśliwiają Najjaśniejszej swymi pomysłami.

    Pokaż mi choć jednego ewangelicznego chrześcijanina wśród rządzących polityków
O I RP już pisałem. O II RP wiedzę mam słabą, a trzy główne postaci Piłsudskiego, Beka i Andersa nie spełniają należycie kryteriów ewangelicznych. Obecne państwo wychodzi dopiero z okresu niemowlęcego. Chrześcijan w polityce są mimo to tysiące. Zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Nie mamy jednak narzędzia pozwalającego w 100% ocenić ewangeliczność ich chrześcijaństwa.
Czy zanurzenie w wodzie jest tożsame z nowonarodzeniem? Nie jest.
Czy tzw. chrzest Duchem, a dokładnie manifestacja darów gwarantuje chodzenie drogami Pańskimi, trzymanie się przykazań? Nie gwarantuje.
Co gwarantuje bycie Pańskim? Wydaje się, pozostawanie z Nim w bliskiej relacji. Ale i wtedy to, co dla jednych jest drogą ku wieczności inni ocenią jako zwiedzenie. Proces nawrócenia nigdy nie jest zakończony. W życiu i osobowości wierzącego mogą wystąpić sytuacje w oczach innych nie do zaakceptowania, chociaż Bóg tę osobę przyjął i prowadzi, nikomu się z tego nie tłumacząc.
Oceny ewangeliczności dokonujemy szacunkowo na podstawie deklaracji, zaliczonych obrzędów religijnych i codziennego zachowania. Ale dokładnego ważenia dokona dopiero sam Pan, w dniu który nadejdzie.

    Zbawienie z wiary, a uczynki
Słowo „wierzący” oznacza wiernego, tego który wytrwa i zachowa przykazania (Obj. 14:12), jak jest powiedziane: Błogosławieni, którzy czynią przykazania jego, aby mieli prawo do drzewa żywota, i aby weszli bramami do miasta. (Obj. 22:14 Bg)

    Politycy w Nowym Testamencie
Politycy, którzy poszli za Panem w I wieku nie są specjalnie eksponowani w Piśmie. Wiemy o Józefie, członku Rady (Mar. 15:43). Być może z jego grona więcej osób zasiliło późniejszą wspólnotę liczącą dziesiątki tysięcy w samej Jerozolimie. Kiedy odbywał się proces, jest o nich powiedziane, że uwierzyli, ale bardziej umiłowali chwałę ludzką (Jan. 12:42-43). Po zmartwychwstaniu sytuacja mogła się zmienić. Wielu faryzeuszy (Dz. Ap. 15:5) i kapłanów (Dz. Ap. 6:7) dołączyło do uczniów.

Na arystokrację, ludzi o wysokim statusie wskazuje 1 Kor. 1:26 -

    Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych (1) według ciała, niewielu możnych (2), niewielu wysokiego rodu (3) (BW)

Użyte określniki:

    (1) sofos – mądry, wykształcony, uzdolniony, zręczny;
    (2) dunatos – potężny, możny, silny;
    (3) eugenes – dobrze urodzony, szlachetny, szlachcic;
to typowe przymioty elity społecznej i politycznej.


Daj mądrość wodzom w ich wojowaniach,
Błogosław Antka w nowych zadaniach,
Stół tych co Ciebie, miłosci szukają,
Daj pokój prawym,
Sąd... co zdradzają.

"Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i do czwartego pokolenia."
(4 Moj. 14:18) ... (Ps. 86:15) ...
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 18733
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: KAAN » 15 gru 2018, 11:22

Ciekawe opracowanie, moje uwagi są takie:
1. Nie dotykanie się nieczystego rozumiem tak; obecne układy polityczne są tak skażone grzechem, że nie ma możliwości skutecznego działania w nich bez nieetycznego postępowania. Żaden etycznie działający człowiek nie dojdzie do wysokiego stanowiska politycznego, zostanie zniszczony politycznie przez tych co nie działają etycznie.

2. Słusznie wspomniałeś o bardzo różnej historii politycznej USA i naszej; tam polityka mogła (już nie może) być tworzona przez ludzi wierzących, bo społeczeństwo było znacznie bliżej standardów biblijnych i otoczenie nie tępiło ludzi wierzących. W dawniejszych czasach polityka nie była tak przeżarta złem jak później.

3. Czasami Bóg umieszcza ludzi wierzących na najwyższych stanowiskach politycznych, wystarczy popatrzeć na Biblię i widzimy tam Mojżesza, Daniela, Esterę, Mordochaja na wysokich stanowiskach w imperiach i do tego pogańskich, ale ja traktuję to jak suwerenne cudowne Boże działanie wplecione w historię naznaczoną proroctwem i zaplanowaną co do szczegółów. Obecny czas ma inny kierunek działania Bożego i planu działania dla wierzących. Jesteśmy postawieni w opozycji do świata i tym samym do polityki.

4. Polityka na najniższym poziomie, dotycząca np. samorządu nie jest poza zasięgiem wierzących, ale moim zdaniem zależy to od lokalnych warunków. Jeśli jest taka możliwość to wierzący powinien być aktywny społecznie, to dobre świadectwo dla świata.

5. W większych społecznościach chrześcijańskich możliwe jest, a nawet konieczne działanie polityczne w różnego rodzaju radach i potrzebna jest działalność wierzących przywódców społeczności. Ale pokaż mi takie miejsce gdzie można coś takiego realizować w sposób czysty moralnie.

I jeszcze jedno:
KAAN zauważył, że z polityką trzeba postępować jak z każdą rzeczą nieczystą i przytoczył fragment: „Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan i nieczystego się nie dotykajcie, a Ja przyjmę was (2 Kor. 6:17 Bw). Mam duże zastrzeżenia do takiej argumentacji. Gdyby potraktować ją poważnie, większość wierzących musiałaby zrezygnować z pracy zawodowej.
Nie musiałaby rezygnować z pracy zawodowej, przez dotykanie się polityki rozumiem przynależność do niej, stosowanie politycznych standardów w swoim działaniu i aktywnym uczestnictwie politycznym w ramach obecnego systemu politycznemu Polski i świata. Nie chodzi mi o fizyczne przebywanie w jednym miejscu z politykami i podawanie im rąk na przywitanie, choć bardzo należy uważać na to gdzie się przebywa w jakim towarzystwie i okolicznościach, oraz komu podaje się rękę, bywają bardzo złe skutki duchowe z powodu bratania się ze światem przywódców chrześcijańskich wspólnot, nasza wspólnota bardzo boleśnie tego doświadczała.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
Awatar użytkownika
berecik
Posty: 167
Rejestracja: 12 maja 2015, 13:17
wyznanie: Inne ewangeliczne
Lokalizacja: strefa anglosaska, w tym Netherlands
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: berecik » 21 gru 2018, 07:23

Kontynuacja dyskusji z Ale numer
KAAN pisze:
berecik pisze:Przykład faraona nie unieważnia przykładów, o których mówi List do Hebrajczyków. …
Nie wolno porównywać wydarzeń z dwóch różnych czasów; czas niewoli asyryjskiej, babilońskiej potem medoperskiej jest czasem kary dla Izraela, a zdarzenia dotyczące Daniela, Mordochaja, Estery, Ezdrasza, Nehemiasza są objawami szczególnego i cudownego działania Pana Boga w stosunku do Izraela, a działanie Boże czasu łaski kompletnie nie przystaje do działania Bożego tamtych czasów.

Na tym polega nauka, że czerpiemy z doświadczeń poprzedników, porównujemy, analizujemy. Nikt nie oczekuje, by to, co zdarzyło się w przeszłości wydarzyło się obecnie w tym samy kształcie, chodzi o zrozumienie mechanizmów. Szczególne i cudowne działanie Boga w stosunku do Izraela czy innych narodów ma miejsce do dziś. Przykład - odrodzenie Rzeczpospolitej i Państwa Izrael w XX wieku. To, jeśli idzie o politykę i dużą skalę. W mniejszej takim cudem jest nowonarodzenie, czy np. uzdrowienie z nieuleczalnej choroby. Niektórzy po nawróceniu zwracają uwagę jak wiele drobiazgów jest „przypadkowo” koordynowanych w ich życiu, czego wcześniej nie dostrzegali.
KAAN pisze:
KAAN: Pan Bóg ma plan dla kościoła, jest on różny od planu dla świata …
berecik: Oczywiście. Ale nasza troska dotyczy darów, osób obdarzonych takim czy innym powołaniem (w tym wypadku politycznym) i sposobu obchodzenia się z nim.
Nie ma takiego powołania dla Kościoła w Biblii.

Kościół to zgromadzenie - ekklesia. Każdy wierzący jest uczestnikiem wielu zgromadzeń – dom, praca, miasto, państwo – to tylko niektóre. Każde zgromadzenie otrzymuje jakieś powołanie. Narodowość, płeć, wszystko to jest od Pana i ma znaczenie. Twierdzisz KAAN, że narodowość jest wynikiem grzechu i upadku. Bóle porodowe, praca w pocie czoła również … Narodowość nie została wymyślona przeciwko człowiekowi, ale by go chronić przed budowaniem systemów samozagłady, wież Babel takich jak komunizm czy nazizm. Zgromadzenie Jezusa jest powołane do składania świadectwa o Jezusie. Zgromadzenie Rzeczypospolitej do wskazywania światu czym jest „Rzeczypospolia”, tzn. respublika, republikanizm, „wspólna sprawa” o czym poniżej – »najsmaczniejsza potrawa na polskim stole«
KAAN pisze:
Polityka operuje na tak wielu zmiennych, że tylko Bóg jest w stanie to ogarnąć.
Dlatego nie wymaga od człowieka działania w polityce :)

Udział człowieka w polityce przypomina dbanie o zdrowie. W ciele zachodzi każdej minuty miliony procesów, których nie możemy kontrolować, a jednak dbamy o ciało, o to co jemy, czasami stosujemy kurację. Bóg robi za nas bardzo wiele, ale nie wszystko.
KAAN pisze:
Propos partii „chrześcijańskich” nie jestem ich entuzjastą. Polityków chrześcijan już bardziej, ale i tak wg mnie wyznacznikiem powinien być profesjonalizm (obdarowanie, zaangażowanie).
Obdarowanie brzmi bardzo niesmacznie w kontekście polityki.


    Jedna z najsmaczniejszych potraw na stole polskiej wspólnoty

Obdarowanie polityczne było jednym z najistotniejszych wyróżniających Polaków na tle Europy (największy udział narodu politycznego w stosunku do reszty wspólnoty). To jedna z »najsmaczniejszych, najpiękniejszych i najczęstszych potraw na polskim stole«. Znienawidzona przez zaborców i obrzydzana przez postkomunistyczny system III RP. Ponieważ Polacy umieli ją sporządzać, władze musiały respektować prawo słabszych, w większym stopniu niż w Anglii, czy absolutystycznej Francji. Jeśli magnat, a nawet król nadużywał prerogatyw zbierała się szlachta i przywracała porządek rzeczy. Polacy byli posłusznym narodem, dopóki władza przestrzegała prawa. Kiedy je łamała, miała problemy. Taki jest też Boży wzór dla kościoła, kiedy pastor z niewiadomych powodów zaczyna głosić jakąś nową ewangelię i stawia na ołtarzu jakiegoś nowego bożka. Kultura republikańska wykształciła wiele błyskotliwych rozwiązań pozwalających uporać się z tym problemem.

Na Prawie zbudowany został Izrael, a nawet cała Ziemi. Dekalog i inne przykazania nie dotyczą tylko sfery moralnej. Pierwsze przykazanie ustanawiało króla i instytucję centralną. Przepisy szczegółowe i wykonawcze rozrzucone w różnych miejscach Biblii regulowały system wyborczy, kadencyjność, kompetencje itd. Przepisy o sabacie, własności, małżeństwie itd. również współtworzyły oblicze polityczne wspólnoty. Były przepisy o uczciwej wadze, o sposobie prowadzenia dochodzenia w wypadku popełnienia morderstwa itd.

Polityczność to jakby układ nerwowy wspólnoty. Pismo poświęca mu wiele uwagi.


Daj mądrość wodzom w ich wojowaniach,
Błogosław Antka w nowych zadaniach,
Stół tych co Ciebie, miłosci szukają,
Daj pokój prawym,
Sąd... co zdradzają.

"Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i do czwartego pokolenia."
(4 Moj. 14:18) ... (Ps. 86:15) ...
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 18733
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: KAAN » 21 gru 2018, 09:49

berecik pisze:Na tym polega nauka, że czerpiemy z doświadczeń poprzedników, porównujemy, analizujemy. Nikt nie oczekuje, by to, co zdarzyło się w przeszłości wydarzyło się obecnie w tym samy kształcie, chodzi o zrozumienie mechanizmów.
Objawienie biblijne jest innego rodzaju przesłaniem niż to co dzieje się na świecie; gdyby wydarzenia ze ST były czymś zwykłym, to moglibyśmy je badać według tego co piszesz. Jednak to nie jest zwykły bieg wydarzeń, ale coś specjalnego. W kategoriach duchowych ważne jest zrozumienie odrębności działania Bożego w stosunku do Izraela i działania Bozego w stosunku do Kościoła.

Szczególne i cudowne działanie Boga w stosunku do Izraela czy innych narodów ma miejsce do dziś. Przykład - odrodzenie Rzeczpospolitej i Państwa Izrael w XX wieku. To, jeśli idzie o politykę i dużą skalę. W mniejszej takim cudem jest nowonarodzenie, czy np. uzdrowienie z nieuleczalnej choroby. Niektórzy po nawróceniu zwracają uwagę jak wiele drobiazgów jest „przypadkowo” koordynowanych w ich życiu, czego wcześniej nie dostrzegali.
Odrodzenie Izraela jest czymś absolutnie innym niż odrodzenie Polski; pierwsze jest zapowiedziane w proroctwach, drugie jest częścią istnienia narodów. Narody są wpisane w Boży plan jako pole działania antychrysta i są przygotowywane na wylanie zapalczywego gniewu Bożego. Zycie nawróconych ludzi nie ma nic wspólnego z dziejami narodów, to jest inny plan, indywidualny dla każdego zbawionego, nie da się tych planów mieszać z naszego punktu widzenia bo nie ma objawionych wskazówek. Plan całościowy ma tylko Bóg.
KAAN pisze:
KAAN: Pan Bóg ma plan dla kościoła, jest on różny od planu dla świata …
berecik: Oczywiście. Ale nasza troska dotyczy darów, osób obdarzonych takim czy innym powołaniem (w tym wypadku politycznym) i sposobu obchodzenia się z nim.
Nie ma takiego powołania dla Kościoła w Biblii.

Kościół to zgromadzenie - ekklesia. Każdy wierzący jest uczestnikiem wielu zgromadzeń – dom, praca, miasto, państwo – to tylko niektóre.
Ale te zgromadzenia nie mają nic wspólnego z ekklezją, tworzysz nieistniejące związki.
Każde zgromadzenie otrzymuje jakieś powołanie.
Nie każde, tylko Kościół i dom Boży jest prowadzony przez Pana Boga, reszta to świat gdzie działa szatan, to jego pole.
Narodowość, płeć, wszystko to jest od Pana i ma znaczenie...
Tworzysz nieprawdziwy obraz rzeczywistości; całe nasze otoczenie nie jest jednolite w stosunku do planu Bożego, wyraźnie jest to przedstawione w Biblii. Osobny jest plan dla dzieci Bozych, a osobny jest plan dla świata, te plany nie są tym samym, dlatego wierzący ludzie nie mają nic wspolnego z tym światem pod względem duchowym i żyjąc na tym świecie, nie będąc z tego swiata, wierzący postępuje tak aby być dobrym swiadectwem dla świata ale nie być częścią tego świata, powinien być wzorem dla świata a nie przejmować wzorce ze świata.
Twierdzisz KAAN, że narodowość jest wynikiem grzechu i upadku. Bóle porodowe, praca w pocie czoła również … Narodowość nie została wymyślona przeciwko człowiekowi, ale by go chronić przed budowaniem systemów samozagłady, wież Babel takich jak komunizm czy nazizm.
Nie jest to przesłanie Biblii, wczytaj się dobrze w narrację Biblii i popatrz na kontekst; człowiek od samego początku odchodził systematycznie od Boga, tablica narodów 1M10 i wzmianki o niektórych ludziach pokazuje systematyczny bunt człowieka przeciwko Bogu, gdyby nie pomieszanie języków bunt bardzo szybko doszedłby do stanu dzisiejszego. Zobacz jak ujednolicenie języka nauki (angielski) z doskonałą komunikacją doprowadził do niebywałego rozwoju technologii i takich możliwości, ze praktycznie całemu światu niepotrzebny jest Bóg, to ludzie chcą być bogami i są tacy co jednym naciśnięciem guzika mogą wysadzić cały swiat. To by się działo znacznie szybciej gdyby Pan Bóg nie pomieszał im języków. Wieża Babel to ludzkie imię wokół którego gromadzą się ludzie, dzisiejszą wieżą Babel jest pieniądz, posiadanie tworzenie własnych wież Babel jest celem życia ludzi, do tego potrzebne jest gromadzenie się ludzi pod wspólnym imieniem - interesem, to się dzieje globalizm pozwala na budowanie wieży sięgającej nieba.
Zgromadzenie Jezusa jest powołane do składania świadectwa o Jezusie. Zgromadzenie Rzeczypospolitej do wskazywania światu czym jest „Rzeczypospolia”, tzn. respublika, republikanizm, „wspólna sprawa” o czym poniżej – »najsmaczniejsza potrawa na polskim stole«

Nie mieszaj świętego z pospolitym; Kościół Boży jest święty a Rzeczpospolita jest częścią upadłego świata. Jako Polak kocham mój kraj, jestem patriotą, chciałbym żeby komuchy przestały rządzić, ludzie uwierzyli w Pana Jezusa, żeby sądy zaczęły funkcjonować normalnie, żeby każdy miał karabin i stanowił świadectwo dla świata, ze łatwo skóry nie oddamy gdyby komuś się uwidziało nas najechać, żeby .... wiele by wyliczać. Ale to tylko chciejstwo, realnie będzie inaczej; ludzie będą tacy jak opisuje Biblia:

2Tym 3:1 A to wiedz, że w dniach ostatecznych nastaną trudne czasy:
2 Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, chełpliwi, pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni, niewdzięczni, bezbożni,
3 Bez serca, nieprzejednani, przewrotni, niepowściągliwi, okrutni, nie miłujący tego, co dobre,
4 Zdradzieccy, zuchwali, nadęci, miłujący więcej rozkosze niż Boga,
5 Którzy przybierają pozór pobożności, podczas gdy życie ich jest zaprzeczeniem jej mocy;

KAAN pisze:
Polityka operuje na tak wielu zmiennych, że tylko Bóg jest w stanie to ogarnąć.
Dlatego nie wymaga od człowieka działania w polityce :)
Udział człowieka w polityce przypomina dbanie o zdrowie.
Ja widzę to inaczej, przypomina zawracanie wody kijem, albo zabawy g.... bez rękawiczek. (przepraszam za niesmaczne porównanie).

W ciele zachodzi każdej minuty miliony procesów, których nie możemy kontrolować, a jednak dbamy o ciało, o to co jemy, czasami stosujemy kurację. Bóg robi za nas bardzo wiele, ale nie wszystko.
Pan Bóg nie robi za nas, bo to nie nasza sprawa cosię w świecie dzieje, Pan Bóg realizuje swój plan w świecie.
KAAN pisze:
Propos partii „chrześcijańskich” nie jestem ich entuzjastą. Polityków chrześcijan już bardziej, ale i tak wg mnie wyznacznikiem powinien być profesjonalizm (obdarowanie, zaangażowanie).
Obdarowanie brzmi bardzo niesmacznie w kontekście polityki.
Obdarowanie polityczne było jednym z najistotniejszych wyróżniających Polaków na tle Europy...
Nie wierzę w takie coś, to są wielkie wizje bez poznania planu Bożego, Pan Bóg nie objawił planu dla Polski bo to tylko część świata, a nie Kościoła.
Na Prawie zbudowany został Izrael, a nawet cała Ziemi. Dekalog i inne przykazania nie dotyczą tylko sfery moralnej.
I co z tego, prawo jest przekleństwem dla wszystkich bo służy ono do skazania każdego grzesznika. Prawo jest dobre, ale grzech zamienia prawo w sąd.

Pierwsze przykazanie ustanawiało króla i instytucję centralną. Przepisy szczegółowe i wykonawcze rozrzucone w różnych miejscach Biblii regulowały system wyborczy, kadencyjność, kompetencje itd.
Powołanie króla w Izraelu było na tle buntu Izraela, który nie chciał mieć za króla samego Boga ale chciał mieć człowieka.

I Księga Samuela 8:5 I rzekli do niego: Oto zestarzałeś się, a twoi synowie nie chodzą twoimi drogami, ustanów więc nad nami króla, aby nas sądził, jak to jest u wszystkich ludów.
6 Ale Samuelowi nie podobało się to, że mówili: Daj nam króla, aby nas sądził. I modlił się Samuel do Pana.
7 A Pan rzekł do Samuela: Wysłuchaj głosu ludu we wszystkim, co mówią do ciebie, gdyż nie tobą wzgardzili, lecz mną wzgardzili, bym nie był królem nad nimi.



Polityczność to jakby układ nerwowy wspólnoty. Pismo poświęca mu wiele uwagi.
Powyższy fragment wskazuje także, że kiedy nie ma we wspólnocie Boga, wtedy wkracza polityka i wszystko co się z nią wiąże. Ludzie polityce będą oddawać to co mają najlepsze, będą dojeni przez politykę:

9 Otóż teraz usłuchaj ich głosu. Ostrzeż ich jednak uroczyście i podaj im do wiadomości uprawnienie króla, który będzie nad nimi królował.
10 I powiedział Samuel wszystkie te słowa Pana ludowi, który domagał się od niego króla.
11 Rzekł więc: Takie będzie uprawnienie króla, który będzie nad wami królował: Będzie zabierał waszych synów i sadzał ich na swoich wozach i rumakach, aby biegali przed jego wozem,
12 Aby byli mu dowódcami nad tysiącami i dowódcami nad pięćdziesiątkami, aby uprawiali jego rolę, sprzątali jego żniwo, sporządzali oręż i przybory do jego wozów wojennych.
13 Będzie zabierał wasze córki, aby sporządzały wonne maści, aby gotowały i piekły.
14 Najlepsze wasze pola i winnice, i gaje oliwne zabierze i da swoim sługom.


To jest polityka. Pomyśl nad tym.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
marioosh666
Posty: 193
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: marioosh666 » 22 gru 2018, 22:13

@berecik, świetna analiza :) Nie będę się odnosił to każdego punktu z osobna, bo większość tego co miałem do powiedzenia już padło w rozmowach z KAANem. Moim zdaniem, trochę za dużo Starego Testamentu. To co najważniejsze znajduje się w NT. Nie ma nic niewłaściwego w zajmowaniu się przez chrześcijanina dużą polityką. Praktyka pokazuje, że na froncie najlepiej sprawdzają się ludzie stosunkowo niedawno nawróceni z burzliwym życiem przed przyjściem do Jezusa. Może to kwestia poznania ciemnej strony i diabelskich sztuczek, a może kwestia gorliwości. Tego nie wiem. W każdym razie najważniejsza jest praca za linią frontu, bo zmiana władzy jest efektem moralnej przemiany w narodzie. Krótko mówiąc, zbliżenia się lub oddalenia się od Boga. I to nie jest kwestia cudu, ale błogosławieństwa. Pewnym zagrożeniem jest ewangelia sukcesu dla narodu, czyli stawianie tego błogosławieństwa na pierwszym miejscu, ale to budowanie na piasku, więc szybko się zawali jeżeli nie będzie podglebia.


Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 18733
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: KAAN » 23 gru 2018, 11:07

marioosh666 pisze: Praktyka pokazuje, że na froncie najlepiej sprawdzają się ludzie stosunkowo niedawno nawróceni z burzliwym życiem przed przyjściem do Jezusa. Może to kwestia poznania ciemnej strony i diabelskich sztuczek, a może kwestia gorliwości. Tego nie wiem.
Napiszę ci, bo wiem; niedawno nawróceni nie dostrzegają zła w polityce z powodu swojej niedojrzałości duchowej, dojrzały chrześcijanin widzi swoje właściwe miejsce w Zborze Bożym.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
marioosh666
Posty: 193
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: marioosh666 » 24 gru 2018, 12:58

KAAN pisze:
marioosh666 pisze: Praktyka pokazuje, że na froncie najlepiej sprawdzają się ludzie stosunkowo niedawno nawróceni z burzliwym życiem przed przyjściem do Jezusa. Może to kwestia poznania ciemnej strony i diabelskich sztuczek, a może kwestia gorliwości. Tego nie wiem.
Napiszę ci, bo wiem; niedawno nawróceni nie dostrzegają zła w polityce z powodu swojej niedojrzałości duchowej, dojrzały chrześcijanin widzi swoje właściwe miejsce w Zborze Bożym.

Eh... Nie dostrzegają zła, ale je skutecznie zwalczają. Poczekam na przemyślenia kogoś bardziej wiarygodnego.


Awatar użytkownika
Terebint
Posty: 1043
Rejestracja: 14 maja 2008, 08:35
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Słupsk
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: Terebint » 24 gru 2018, 15:06

Osobiście uważam, że ludzi angażujących się w politykę cechuje nieuświadomiona tchórzliwość i niedopuszczanie do siebie konieczności uczestnictwa w bólu i trudnych chwilach, które muszą nadejść. W Ewangelii jest napisane, że będą na świecie działy się złe rzeczy, ale "my gdy tego doświadczymy mamy odetchnąć z ulgą i podnieść głowę dlatego, że zbliża się nasze odkupienie".
Tymczasem angażowanie się w politykę to próba odwleczenia tego, co nieuniknione, jakby przerywanie porodu u ciężarnej by nie porodziła. Próba wyścielenia sobie wygodnego łóżka w burdelu, który zaczął płonąć.

Takie jest moje zdanie. Amen!


"Starannie zbadałem, co oznacza słowo heretyk i nie mogę stwierdzić, by oznaczało cokolwiek poza tym jednym: heretyk to człowiek, z którym się nie zgadzasz" - Sebastian Castellio
"Non clamor sed amor sonat in aure Dei" - "Nie krzyk, ale miłość dociera do uszu Boga"
"Człowiek który uwierzy, że jest ofiarą spisku zaczyna się zachowywać jak ofiara"
marioosh666
Posty: 193
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: marioosh666 » 24 gru 2018, 16:54

Terebint pisze:Osobiście uważam, że ludzi angażujących się w politykę cechuje nieuświadomiona tchórzliwość i niedopuszczanie do siebie konieczności uczestnictwa w bólu i trudnych chwilach, które muszą nadejść.

Hmhm... Jeszcze pytanie czy angażującym się w politykę jest każdy kto nie omija jej szerokim łukiem np.: ks. Popiełuszko pokazujący owieczkom zło, które się dzieje dookoła czy stricte polityk na froncie np.: Trump. Tak czy inaczej dostrzegam tutaj raczej odwagę, determinację, a nawet chęć samooczyszczenia (w tej drugiej grupie). Trochę syndrom apostoła Pawła, który po nawróceniu był najbardziej aktywnym, gorliwym i płodnym spośród wszystkich autorów listów wchodzących w skład Nowego Testamentu. Myślę, że w tej drugiej grupie nie ma miejsca na niedopuszczanie do siebie konieczności uczestnictwa w bólu i trudnych chwilach, które muszą nadejść, bo przeważają osobiste motywacje.
Terebint pisze:W Ewangelii jest napisane, że będą na świecie działy się złe rzeczy, ale "my gdy tego doświadczymy mamy odetchnąć z ulgą i podnieść głowę dlatego, że zbliża się nasze odkupienie".

Pokazywanie złych uczynków władzy, a nawet osobiste zaangażowanie nie stoi w sprzeczności z tym co jest napisane w Ewangelii, bo i tak po naszym porwaniu proroctwo się wypełni, a o samym momencie porwania zdecyduje Bóg.
Terebint pisze:Tymczasem angażowanie się w politykę to próba odwleczenia tego, co nieuniknione, jakby przerywanie porodu u ciężarnej by nie porodziła. Próba wyścielenia sobie wygodnego łóżka w burdelu, który zaczął płonąć.

Pamiętajmy, że to Trump de facto przeniósł stolicę Izraela do Jerozolimy przy atakach praktycznie całego Świata czym przybliżył wypełnienie się Objawienia. Nie tyle wyścielenia sobie wygodnego łóżka co zachowania nakazów Pisma Świętego do samego końca. Proroctw i tak nie zmienimy.
Terebint pisze:Takie jest moje zdanie. Amen!

Dziękuję :) Trochę dałeś mi do myślenia. Mam nieco inne podejście, ale nie zaszkodzi skonfrontować poglądu.


Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 18733
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: KAAN » 24 gru 2018, 22:54

Terenbit, świetnie to ująłeś w obrazie rodzącej :)


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
marioosh666
Posty: 193
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: marioosh666 » 26 gru 2018, 16:47

KAAN pisze:Terenbit, świetnie to ująłeś w obrazie rodzącej :)

Podobieństwo jest pozorne, bo te bóle, które rzekomo mamy przerwać jeszcze nie przyszły...


Awatar użytkownika
berecik
Posty: 167
Rejestracja: 12 maja 2015, 13:17
wyznanie: Inne ewangeliczne
Lokalizacja: strefa anglosaska, w tym Netherlands
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

Postautor: berecik » 30 gru 2018, 17:51

      Świat paradoksów

    Nie wiemy dokładnie, jak we wspólnocie ludzkiej przebiega linia frontu między dobrem i złem (Mat. 13:18-30). Obie siły rywalizują wszędzie, w kościele, w nas samych (Rzym. 7:14-25) duszach polityków. Dlaczego przywódcy państwa, które w wyniku kłótni europejskiej przesunęło się na pozycję lidera i teraz nadaje światu całkiem przyzwoite standardy (jeszcze niedawno chciała to robić Rosja, zwana „strzałka w potylicę”, Rzesza ksywka „Arbeit macht frei” i samurajska Japonia z kataną produkującą z półobrotu „jeźdźców bez głowy”), dlaczego w sondażach »Etyka i Uczciwość« politycy amerykańscy lądują na samym dnie - plasują się gdzieś między sprzedawcami samochodów (8%), a telemarkieterami (9%). O prestiżu strażaka czy pielęgniarki (84%), mogą jedynie pomarzyć (do zawodu strażaka jednak nie aplikują). Wyniki są następujące:

      - wysoka ocena polityków 8% badanych
      - średnia 33%
      - niska 38%

      (Gallup 3.12.2018)

    Równie interesujące są dane światowe pokazujące stosunek-zaufanie przeciętnego wyborcy do własnego rządu:

      - 35% w krajach o demokracjach z tradycjami (GB, USA, I RP i PL od 2016)
      - 45% w krajach o demokracjach po przejściach (DE) i z demokracją pozorną (RU)
      - 84% w Chinach

      (statista, Hamburg, 2018)

    Postrzeganie władzy jest jak widać odwrotnie proporcjonalne do osiągnięć na polu wolności wyborców. Tam, gdzie społeczeństwo nie pozwala nałożyć sobie wędzideł, krytycyzm jest większy. Z drugiej strony nadmierny krytycyzm prowadzi do utraty zaplecza politycznego, sterowności i w końcu rozpadu państwa. Właśnie to w połączeniu z kryzysem ekonomicznym i niekorzystną konstelacją geopolityczną spotkało I Rzeczypospolitą. W Ameryce jest o tyle lepiej, że zaplecze partii republikańskiej aż w 78% stoi za prezydentem, za grosz nie ufając lewicowym mediom (wierzą tylko w 13%, co oznacza, że patrzą na sport, pogodę i troszkę informacji z giełdy). Demokraci z kolei kupują wszystko, co idzie (86%), a Trumpa popiera jakieś 7%. Komu kibicują Putin i Chiny?

      Czy „pobożność” pomaga w rozumieniu polityki?
    Zdrowa, trzeźwa wiara pomaga z pewnością. Prawdą jest jednak, że polityka to świat bardzo skomplikowany, którego nikt do końca nie pojmuje. Przekonał się o tym bogobojny król Jozjasz:

    2 Kron. 35:17-26
    17. I obchodzili synowie izraelscy, którzy w tym czasie tam się znaleźli, Paschę Święto Przaśników przez siedem dni.
    18. Takiej, jak ta Pascha, nie obchodzono w Izraelu od czasów proroka Samuela, ani też żaden król izraelski nie urządził takiej Paschy, jak ta, którą obchodził Jozjasz wraz z kapłanami, Lewitami, z całą Judą i Izraelem, które się zebrały, i z mieszkańcami Jeruzalemu.
    19. Obchodzono zaś tę Paschę w osiemnastym roku panowania Jozjasza.
    20. Po tym wszystkim, gdy Jozjasz już odnowił świątynię, wyruszył Necho, król egipski, aby walczyć pod Karkemisz nad Eufratem. Jozjasz wyprawił się, aby się z nim potykać.
    21. Wtedy tamten wysłał do niego posłów z takim poselstwem: Co jest między nami, królu judzki? Nie przeciwko tobie dziś wyruszyłem, lecz przeciwko domowi, z którym jestem w stanie wojny. Bóg zaś kazał mi, ażebym się śpieszył. Nie sprzeciwiaj się Bogu, który jest ze mną, aby cię nie zgubił.
    22. Lecz Jozjasz nie zaniechał go, owszem szykował się, aby się z nim rozprawić, nie słuchając słów Necha, które jednak pochodziły z ust Bożych, i ruszył do bitwy na równinie Megiddo.
    23. Wtem łucznicy trafili króla Jozjasza. Wtedy król kazał swoim sługom: Wywieźcie mnie stąd, bom ciężko ranny.
    24. Jego słudzy wyciągnęli go z wozu bojowego i umieścili na innym wozie, który też do niego należał, i zawieźli go do Jeruzalemu, gdzie umarł i został pochowany w grobach swoich przodków. Cała Juda zaś i Jeruzalem opłakiwały Jozjasza.
    25. Jeremiasz ułożył pieśń żałobną o Jozjaszu, a wszyscy śpiewacy i śpiewaczki nucą ją w swych narzekaniach nad Jozjaszem do dnia dzisiejszego; i zaprowadzono to jako zwyczaj w Izraelu. Są też one zapisane w Narzekaniach.
    26. Pozostałe zaś sprawy Jozjasza i przejawy jego pobożności, zgodne z tym, co jest napisane w zakonie Pana,
    (Bw)

      Polityka, a Ewangelia
    Polityka nie służy głoszeniu Ewangelii, to zadanie dla kościoła, bardziej realizowaniu pewnych jej postulatów (prawa państw w dużej mierze oparte są na zakonie Pańskim). Jest miejscem zarządzania instytucją państwa, a na wysokim szczeblu areną starcia poważnych sił. Zajmują się nią politycy z powołania i samozwańczy, wierzący i niewierzący.

      Zachęta do realizacji powołania
    KAAN pisze:Re: Ale numer. 16 gru 2018, 18:13
    (…) mężowie Boży wiedzą gdzie mają działać i żaden z nich nie poświęci pracy wśród wierzących i zainteresowanych Panem Jezusem na rzecz działalności politycznej. Wiele zależy od nas jeśli chodzi o ewangelizację i pracę dla Boga, ale z tendencjami światowymi nie wygrasz, bo nie do walki politycznej ze światem zostaliśmy powołani, ale czynienia uczniami ludzi ze wszystkim narodów

    Czy coś zmieniło się w tendencjach światowej polityki przez ostatnie 4 tys. lat? Każdy jest powołany tam, gdzie jest powołany i jeżeli jest prawdziwym mężem Bożym, temu będzie poświęcał siły. Piszesz KAAN jakby wszyscy wierzący mieli na pełen etat zajmować się głoszeniem. Taki dar ma niewielu. Pismo wręcz ostrzega, by nie brać na siebie obowiązków, wobec których brak kompetencji (Jak. 3:1). Co innego dzielenie się świadectwem, w tym znaczeniu każdy codziennie dotyka się „nieczystego”, przed czym Ty przestrzegasz, bo inaczej się nie da. Musi jedynie pilnować, by woda nie przedostawała się do wnętrza łodzi. Nie mamy obowiązku budowania Królestwa Bożego na ziemi. Pan daje nam określone zadania i to wszystko. Nie każe troszczyć się o cały świat. Słowa „żaden z nich nie poświęci pracy wśród wierzących na rzecz działalności politycznej” nie są oparte ani na Piśmie, ani jakichkolwiek wiarygodnych analizach. Ilu wierzących poszło do polityki, a ilu polityków uwierzyło, wie tylko jeden Pan.

      Pył i powietrze
    KAAN pisze:Re: Ale numer. 03 gru 2018, 19:20
    nan pisze:Jak zrozumieć werset z Koheleta 9:11:
    A dalej widziałem pod słońcem, że to nie chyżym bieg się udaje, i nie waleczni w walce zwyciężają. Tak samo nie mędrcom chleb się dostaje w udziale ani rozumnym bogactwo, ani też nie uczeni cieszą się względami. Bo czas i przypadek rządzi wszystkim

    Księga Kaznodziei Salomona (Koheleta) jest specyficzną księgą jedną z ksiąg mądrościowych i nie może być traktowana jako źródło doktryny, albo wyznacznika dla chrześcijańskiego życia (…) księga jest obrazem stanu ducha Salomona w czasie upadku duchowego o którym Biblia wspomina (…) słowa które podkreśliłeś nie są bezwzględną prawdą, ale opisem sposobu postrzegania Salomona w czasie upadku duchowego, który nie widział sensu w tym co się dzieje wokoło i zamiast dostrzegać Bożą suwerenność w kształtowaniu historii świata Salomon mówi o przypadku który rządzi (!?) albo powiada „wszystko marność” podczas gdy drogi Pańskie doskonałe i każdy, kto podąża za Bogiem nie tworzy marności, ale wykonuje ”miłą wonność dla Pana” która jest uczynkami sprawiedliwości

    Jak. 4:13-14
    A teraz wy, którzy mówicie: Dziś albo jutro pójdziemy do tego lub owego miasta, zatrzymamy się tam przez jeden rok i będziemy handlowali i ciągnęli zyski, wy, którzy nie wiecie, co jutro będzie. Bo czymże jest życie wasze? Parą jesteście, która ukazuje się na krótko, a potem znika. (BW)

    Czy Jakub upadł na duchu, albo pogubił się w postrzeganiu świata? A Izajasz: Wszelkie ciało jest trawą, a cały jego wdzięk jak kwiat polny. Trawa usycha, kwiat więdnie, gdy wiatr Pana powieje nań. Zaprawdę: Ludzie są trawą! Trawa usycha, kwiat więdnie, ale słowo Boga naszego trwa na wieki. (Izaj. 40:6-8 Bw)

    Obawiam się drogi KAAN-ie, że Salomon widział doskonale, co się wokół dzieje i rozumiał z tego dużo więcej od nas. Taki otrzymał dar (Kazn. 1:16-18; 1 Król. 4:29-34). I nie on pierwszy zboczył z drogi Pańskiej (Izaj. 53:6). Prawda przytoczona przez nan-a: Bo czas i przypadek (peh’-gah – (hebr.) zdarzenie niemożliwe do przewidzenia, traf, możliwość) rządzi wszystkim jest potwierdzona w wielu innych miejscach. Przyznała to nawet XX-wieczna nauka, wyniki badań empirycznych opisane w »zasadzie nieoznaczoności« oraz innych teoriach jak »mechanika kwantowa«. Widać z tego Salomon nie ustępował w intuicji największym współczesnym fizykom i matematykom – niech Imię Pana będzie błogosławione - tyle lat temu. Oczywiście nie oznacza to, że przypadek – zdarzenie niemożliwe do przewidzenia jest tym samym dla człowieka, co dla Boga. Obserwacja wiatru, czy innych nieokiełznanych zjawisk nie dowodzi, że są one pozbawione kontroli (Job. 1:19; Jan. 3:8). Rola „zdarzeń niemożliwych do przewidzenia” była zauważona już dawno, więc zaczęto szukać wsparcia w świecie duchowym. Rzymianie nie podjęli żadnej ważnej decyzji, nie rozpoczęli żadnej większej kampanii nim nie spytali o zdanie sił wyższych, co nazywano auspicjami. Następnie składano ofiary, co było rodzajem transakcji zwiększającej szanse powodzenia przedsięwzięcia. Gdyby Jozjasz uczynił to samo, tzn. spytałby Pana o zdanie, żyłby pewnie dłużej.


        „Patrycjusze! Za trzy tygodnie będę zbierał moje plony.
        Pomyślcie, gdzie wy będziecie i tak się stanie…
        Jeśli znajdziecie się sami, pędzący przez zielone, słoneczne pola,
        niech was to nie martwi, bo to znaczy, że jesteście w Elisium i już nie żyjecie … (śmiech oficerów)

        Bracia, nasze czyny za życia brzmią echem w wieczności (…)

          (po zakończeniu kampanii, scena w nocy, w namiocie)

          MODLITWA

          Ojcze, strzeż mojej żony i synka swoim mieczem.
          Powiedz im, że żyję, aby ich znowu uściskać.
          Reszta to pył i powietrze.
          Reszta to pył i powietrze …


              Maximus Decimus Meridius,
              dowódca Wojsk Północnych,
              generał Legionu Felix

              Gladiator, 2000

          Elisium – w mitologii gr. miejsce wiecznej szczęśliwości, pokoju i wiosny

      Wypełnienie powołania, a życie wieczne – Wybór talentu
    KAAN pisze:Ale numer. 12 gru 2018, 11:42
    marioosh666 pisze:W kwestii mocy to przecież oprócz zbawienia z łaski jest jeszcze nagroda w niebie za uczynki. Na czym ma polegać to zwycięstwo w wierze jeżeli nie na wydaniu owocu i zachowaniu wiary?
    No właśnie, a dlaczego ma to być działanie polityczne skoro nie ma takiej zachęty w Biblii?

    @marioosh666 Twój udział w dyskusji, jak i KAAN-a i każdego innego, zwłaszcza dziewcząt, również tych o odmiennych poglądach jest nieoceniony. Uczynki, a życie wieczne… Realizacja powołania to poważna sprawa. W mojej ocenie mamy w tym dużą swobodę - w wyborze profesji, zwłaszcza gdy bogate jest obdarowanie. Choć są sytuacje, gdy podarek „waży”, łączy się większą odpowiedzialnością i nie można z niego od tak z zrezygnować. To znaczy można, ponosząc koszty. Nie jest to równoznaczne z jakimkolwiek przymuszaniem, wysyłaniem na misję bez przygotowania (choć delikatnej perswazji nie da się wykluczyć - Jonasz). Nim zainteresowany wyrazi zgodę jest konsultowany, zapoznawany z okolicznościami itd. … hmm, jeśli nawet nie zawsze tak bywa, to bywa … Abraham został zaproszony do formowania narodu wybranego w wieku lat 75 (1 Moj. 12:4), Mojżesz przygotowywał się od dzieciństwa, zaczynając na dworze faraona. Paweł apostoł studiował Pisma na wiele lat przed nawróceniem, pobierając nauki do największej sławy rabinicznej, Gamaliela.

    Otrzymujemy rozmaite talenty. Jeśli żaden z nich nie zostanie użyty, choćbyśmy wypowiedzieli wszystkie pobożne formułki typu: „Jezus jest Panem” i ochrzcili się najlepiej jak to możliwe, mam wątpliwości co do perspektyw życia wiecznego. Zbawienie na ziemi i życie z Panem w wieczności to raczej nie to samo.

      Wypełnienie powołania, a życie wieczne – Nie tylko kościół
    Pismo mówi (Rzym. 12) o składaniu ofiary, duchowej służbie oraz nieupodabnianiu się do tego świata. Następnie czyni bardzo ważne zastrzeżenie: „stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił” (wers. 3). Potem odnosi to wszystko do kościoła, byśmy w ramach niego nawzajem sobie usługiwali, bośmy przeca jedno ciało. Wymienia różne dary, typowe dla kościoła: prorokowanie i napominanie, oraz uniwersalne funkcjonujące również poza kościołem: posługiwanie, nauczanie, okazywanie miłosierdzia, przywództwo* (proistamenos – stać na czele), okazywanie miłości. Wszystko „stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił” (wers. 3).

      Wypełnienie powołania, a życie wieczne – Przywództwo (proistamenos)
    Przywództwo jest więc darem. Mieliśmy kiedyś króla, jednego z nielicznych wywodzących się ze szlachty, którego szlachta zaakceptowała, ale jak twierdzą historycy, nie chcącego przewodzić. Mowa o Janie III.

    Każdy dar (talent) ma korzenie duchowe i każdy pochodzi od Pana. Wiara obejmuje całe życie, nie tylko nabożeństwa i aktywność we wspólnocie. Dar nauczania u wierzących kościół wykorzystuje w niewielkim stopniu, częściej jest on realizowany w szkołach, na uczelniach, w przedmiotach mało z Ewangelią związanych. Być może adwersarze powiedzą, że »dar nauczania« poza kościołem nie pochodzi od Boga… Pytanie nie powinno brzmieć od kogo otrzymujemy dary, tylko jak je wykorzystujemy. Najlepiej „stosownie do wiary, jakiej Bóg każdemu udzielił”.

    KAAN pisze:Objawienie biblijne jest innego rodzaju przesłaniem niż to co dzieje się na świecie (…) to nie jest zwykły bieg wydarzeń, ale coś specjalnego (…) ważne jest zrozumienie odrębności działania Bożego w stosunku do Izraela i działania Bożego w stosunku do Kościoła

    Mówisz, byśmy nauki Pisma nie odnosili do współczesnych zagadnień politycznych… To mi przypomina metodę Orygenesa, który gdy jakaś prawda w Biblii nie zgadzała się z jego, obracał ją w alegorię. Bóg posłał dziesiątki proroków, na przestrzeni setek lat, by opisali wydarzenia, bardzo różne, z różnej perspektywy, które ilustrują relację między światem duchowym i materialnym. Ku nauce i przestrodze każdego, „wszystkich, którzy znaleźli się u kresu dziejów” (1 Kor. 10:11). Dotyczą każdej dziedziny życia: politycznej, wojskowej, kościelnej, małżeńskiej i rodzicielskiej. Nawet fizyki i matematyki. Jakiego rodzaju »innym przesłaniem« są np. słowa: „Bóg Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i ustanawia nad nim, kogo chce”? (Dan. 5:21). Propos władz, Adolfów i innych - Pismo nie twierdzi, że Bóg zapobiegnie każdemu nieszczęściu i usunie złych nim oni zło wyrządzą. Zło ma swój cel do wykonania. Pan jednak nad tym wszystkim panuje i wyznacza granice, których zło przekroczyć nie może. Wróćmy do Pisma i płynącej z niego nauki:

      Izaj. 34:16
      Badajcie Pismo Pana i czytajcie: Żadnej z tych rzeczy nie brak, żadna z nich nie pozostanie bez drugiej, gdyż usta Pana to nakazły i jego Duch je zgromadził. (BW)

    Każda historia służy ku nauce, każda jest niezwykła, specjalna, odrębna. Masz rację, inny jest plan względem Izraela, inny Kościoła inny każdego wierzącego, każdej wspólnoty w Zgromadzeniu Pańskim, każdego narodu - zgromadzenia etnicznego. Ekklesia to wg słownika „zgromadzenie”, każde. W Dz. Ap. 19 występuje parokrotnie w znaczeniu innym niż Zgromadzenie Pańskie – tłumu oraz obrad miejskich – w Biblii po prostu wszystko koncentruje się na Zgromadzeniu Pańskim, podobnie jak podręcznik do medycyny na komórkach biologicznych, nie w piwnicach domów.

      Czy powinniśmy zajmować się tylko tym, do czego znajdujemy zachętę w Biblii?
    Jest to dla mnie jeden z gorszych rodzajów religijnej obłudy (bez obrazy, chodzi mi o zjawisko nie kwestie personalne) próbującej narzucić normalnemu, zdrowemu jeszcze wierzącemu gorset kontroli chodzenia podług litery, której zresztą nie ma. Jestem fanem Pisma i przykazań, ale również trzeźwego myślenia, no i wolności, która mówi – Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić (1 Kor. 6:12 Bw). Czy Pismo zachęca do zajmowania się neurochirurgią, informatyką czy pilotażem? A może wszyscy powinniśmy szyć namioty, bo tym się zajmował Paweł? Jest wiele dziedzin obok polityki, z którymi związane jest ryzyko. Zupełnie wyeliminować się go nie da.

    Wspólnota jest jak ciało. Jeżeli zabraknie najmniejszego z członków jesteśmy chorzy, kalecy albo umieramy. Każda część jest odżywiana, połączona z ośrodkiem centralnym. Tak jest z polityką. Pan stworzył jej mechanizmy i bez nich nie możemy funkcjonować. W dniu sądu nie będzie istotne, czy zapisaliśmy się do chrześcijaństwa i co tydzień chodzili na nabożeństwo. To wszystko ma nam pomóc w zrozumieniu świata, czci i Najwyższego, ale by potem podług tego formatować nasze życie. Niektórzy tymczasem czynią z legitymacji i obrzędów cel sam w sobie. Oczywiście rozumiem rolę uroczystości, bardzo cenię nabożeństwa, żeby nie było.

      „Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. (Mat. 7:21 Bw)

    To, jak postępujemy z naszymi talentami, będzie przedmiotem oceny naszego życia:

      „(…) Sługo zły i leniwy! Wiedziałeś, że żnę, gdzie nie siałem, i zbieram, gdzie nie rozsypywałem. Powinieneś był więc dać pieniądze moje bankierom, a ja po powrocie odebrałbym, co moje, z zyskiem. Weźcie przeto od niego ten talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i obfitować będzie, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane i to, co ma. A nieużytecznego sługę wrzućcie w ciemności zewnętrzne; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów …” (Mat. 25:13-33 Bw)

    Jaki błąd popełnił sługa?
    - Kierował się moralną oceną systemu, który słusznie uznał za wadliwy: „przystąpił i ten, który wziął jeden talent, i rzekł: Panie! Wiedziałem o tobie, żeś człowiek twardy, że żniesz, gdzieś nie siał, i zbierasz, gdzieś nie rozsypywał. Bojąc się tedy, odszedłem i ukryłem talent twój w ziemi; oto masz, co twoje”. Tej opinii Jezus nie podważył. Obwinił go natomiast za to, że
    - unieważnił dar, który miał przynieść określone doraźne cele. Wszystko, co na tym świecie robimy jest wykorzystywane w dobrej i złej sprawie (nie tylko podatki). Celem naszej aktywności nie jest zmiana systemu, ale realizowanie celów, które w swej mądrości postawił przed nami Pan. Nawet, gdy ich nie rozumiemy i nie potrafimy dopasować do modelu rzeczywistości jaki na tę chwilę posiadamy (5 Moj. 29:28). Oczywiście, jeżeli KAAN, czy magda nie mają przekonania do startowania w wyborach prezydenckich, nie powinni tego robić. Jest też powiedziane Roztropny, widząc zło, kryje się: prostaczkowie idą dalej i ponoszą szkodę. (Przyp. 27:12 Bw) Ale odciąganie innych w powodu lwów grasujących na drogach uważam za szkodliwe. Każdy powinien dysponować swym darem „stosownie do wiary, jakiej Bóg mu udzielił”.

    Tak jak polityk musi zachowywać ostrożność, bo nie każda plan nadaje się do realizacji, tak nauczyciel Słowa powinien uważać czego naucza, bo nie jest zobowiązany wiedzieć wszystkiego i wszystko objaśnić.

    KAAN pisze:Nie mieszaj świętego z pospolitym; Kościół Boży jest święty a Rzeczpospolita jest częścią upadłego świata

    Wyrażę to inaczej, choć sens pozostaje bez zmian. Jeśli KAAN jest powołany do nauczania Słowa, a Franek operowania pacjentów, niech każdy trwa przy swoim. W każdym domu są naczynia złote, srebrne, drewniane i gliniane, do celów zaszczytnych i pospolitych. Pismo zachęca, byśmy dążyli do celów zaszczytnych (2 Tym. 2:20-21), ale dary są darami i większość wierzących służy takim, jaki ma, nie tylko na nabożeństwach. To garncarz ma władzę nad gliną, by jednych ulepić jedno naczynie kosztowne, a innych pospolite (Rzym. 9:21)

    KAAN pisze:Powołanie króla w Izraelu było na tle buntu Izraela, który nie chciał mieć za króla samego Boga ale chciał mieć człowieka

    Rozumiem o czym mówisz. Miałem na myśli pierwsze przykazanie, które brzmi: Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli. (2 Moj. 20:2 Bw). Nim Mojżesz ogłosił Dekalog, odbyła się debata w Knesecie, podczas której zaprezentował zgromadzeniu narodowemu (ekklesi) propozycję, objęcia przez Izrael funkcji kapłana narodów. Wszystko to poprzedziły długie przygotowania i spektakularne wydarzenia natury politycznej oraz wojskowej – „widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom”. Przyjęcie tytułu „królewskiego kapłaństwa” oznaczało usankcjonowanie urzędu królewskiego w Izraelu. Uroczystość odbyła się na górze Synaj.

    2 Moj. 19:3-8
    3. A Mojżesz wstąpił na górę do Boga, Pan zaś zawołał nań z góry, mówiąc: Tak powiesz domowi Jakuba i to oznajmisz synom izraelskim:
    4. Wy widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom, jak nosiłem was na skrzydłach orlich i przywiodłem was do siebie.
    5. A teraz, jeżeli pilnie słuchać będziecie głosu mojego i przestrzegać mojego przymierza, będziecie szczególną moją własnością pośród wszystkich ludów, bo moja jest cała ziemia.
    6. A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym. Takie są słowa, które powiesz synom izraelskim.
    7. I przyszedł Mojżesz, i zwołał starszych ludu, i przedstawił im te wszystkie słowa, które Pan mu nakazał.
    8. Wtedy cały lud odpowiedział razem, mówiąc: Uczynimy wszystko, co Pan rozkazał. A Mojżesz powtórzył Panu słowa ludu.
    (BW)

    Na koniec spróbujmy wydobyć na światło korzeń, bądź jeden z korzeni naszych rozbieżności dotyczących polityki.
    Piszesz KAAN: »Powyższy fragment wskazuje także, że kiedy nie ma we wspólnocie Boga, wtedy wkracza polityka (…)«
    Polityka jest zawsze i Bóg jest we wspólnocie zawsze, każdej. Różnica polega na tym, że jedne wspólnoty to zauważają i respektują inne nie. Ale i tak, Bóg czyni wszystko, co uzna za stosowne, czy się to komuś podoba, czy nie.

    Miło było przeczytać:
    „Jako Polak kocham mój kraj, jestem patriotą, chciałbym żeby komuchy przestały rządzić, ludzie uwierzyli w Pana Jezusa, żeby sądy zaczęły funkcjonować normalnie, żeby każdy miał karabin i stanowił świadectwo dla świata, że łatwo skóry nie oddamy gdyby komuś się uwidziało nas najechać”.

    Tego sobie życzmy z Nowym Rokiem :)
    Tak już jest z tą naszą Rzeczypospolitą,
    że raz wygrywa, raz przegrywa.
    (Sędz. 20:18-48)


    Daj mądrość wodzom w ich wojowaniach,
    Błogosław Antka w nowych zadaniach,
    Stół tych co Ciebie, miłosci szukają,
    Daj pokój prawym,
    Sąd... co zdradzają.

    "Pan nierychły do gniewu i bardzo łaskawy przebacza winę i występek, choć nie pozostawia bez kary, lecz za winę ojców nawiedza synów do trzeciego i do czwartego pokolenia."
    (4 Moj. 14:18) ... (Ps. 86:15) ...
    Awatar użytkownika
    KAAN
    Posty: 18733
    Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
    wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
    Gender: Male
    Kontaktowanie:

    Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

    Postautor: KAAN » 30 gru 2018, 21:08

    berecik pisze:Czy coś zmieniło się w tendencjach światowej polityki przez ostatnie 4 tys. lat?
    Nie ma czegoś takiego jak polityka światowa w ostatnich 4tys lat :) , każdy czas ma swoją historię nie zawsze zrozumiałą dla człowieka, a działanie Boże ma ustalony kształt objawiony w proroctwie i w ten plan wpisane są imperia, władze, tendencje, zjawiska polityczne itd.

    Każdy jest powołany tam, gdzie jest powołany i jeżeli jest prawdziwym mężem Bożym, temu będzie poświęcał siły. Piszesz KAAN jakby wszyscy wierzący mieli na pełen etat zajmować się głoszeniem.
    Nie piszę nic o etatach, raczej piszę to co ty napisałeś w pierwszym zdaniu.
    Taki dar ma niewielu.
    To prawda myśląc o pracy etatowej w zborze, ale każdy zbawiony pracuje na pełny etat w służbie Bożej w takim miejscu do którego został powołany.
    Pismo wręcz ostrzega, by nie brać na siebie obowiązków, wobec których brak kompetencji(Jak. 3:1)
    To prawda, dzisiaj ta patologia funkcjonuje w środowisku pastorów pełnoetatowych, są wychowywani w środowisku w którym panuje przekonanie że na pasterza, albo starszego można się wykształcić w szkole i dar Boży można uzyskać z nominowania ludzkiego.

    Co innego dzielenie się świadectwem, w tym znaczeniu każdy codziennie dotyka się „nieczystego”, przed czym Ty przestrzegasz, bo inaczej się nie da.
    Nie zrozumiałeś o czym pisałem, dotykanie się nieczytego to bycie w łączności, społeczności z czymś, co nie jest Boże, praktykowanie i uczestniczenie w bezbożnym życiu, rytuale, planach, ideologiach itp. rzeczach jakie dzieją się na świecie. Głosząc Ewangelię nie mamy duchowej społeczności z nienawróconym, ale realizujemy służbę niesienia pomocy. To jest coś takiego jak lekarz, który leczy ludzi, ale używa rękawiczek gumowych dotykając zakażonego; niby go dotyka ale pomiędzy nim a chorym istnieje "gumowa bariera". Tą gumową barierą jest brak duchowej zależności i brak akceptacji tego co Jan określa jako pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pycha życia. Gdy odchodzimy od kontaktu ze światem wyrzucamy te zanieczyszczone rękawiczki do kosza brzydząc się tym światem i jego grzechem.
    Ilu wierzących poszło do polityki, a ilu polityków uwierzyło, wie tylko jeden Pan.
    No właśnie, nie ma świadectwa, że polityka w dzisiejszym czasie łaski jest dziedziną działalności ludzkiej przeznaczoną dla zbawionych.

    Obawiam się drogi KAAN-ie, że Salomon widział doskonale, co się wokół dzieje i rozumiał z tego dużo więcej od nas.
    Możliwe że wiedział dużo więcej, na pewno wiedział więcej, ale stan jego ducha został zobrazowany w tym co napisał w księdze Koheleta. Ta ksiega jest dla naszego pouczenia, abyśmy poznali co może stać się z człowiekiem skądinąd wierzącym, który zapomina o Bożym pouczeniu.

    ... zdarzenie niemożliwe do przewidzenia, traf, możliwość rządzi wszystkim jest potwierdzona w wielu innych miejscach.
    To ludzki sposób myślenia, Boży sposób jest inny; w wielu proroctwach jest napisane, że nie ma przypadku, wszystki się dzieje w sposób planowy np:

    Księga Daniela 2:39 Ale po tobie powstanie inne królestwo, słabsze niż twoje, a potem trzecie królestwo z miedzi, które opanuje całą ziemię.

    Przyznała to nawet XX-wieczna nauka, wyniki badań empirycznych opisane w »zasadzie nieoznaczoności« oraz innych teoriach jak »mechanika kwantowa«.
    Jednak mechanika kwantowa mówi także o zadziwiających rzeczach, które przypadkiem nie są np splątanie kwantowe. Mechanika kwantowa pokazuje też zadziwiające prawo Boże które uczy nas, że pojedyncze zdarzenie jest nieprzewidywalne, ale seria zdarzeń pokazuje realizację zasady ogólniejszej niż tej rządzącej pojedynczym zdarzeniem. Realizuje ono jakąś konwergencję polegającą na braku bezpośrednich przesłanek wynikających z badania pojedynczego eksperymentu do formułowania prawa - zasady wyższego rzędu. Przykładem jest interferencja elektronów...ale to już sie robi wykład z mechaniki kwantowej :)

    Widać z tego Salomon nie ustępował w intuicji największym współczesnym fizykom i matematykom – niech Imię Pana będzie błogosławione - tyle lat temu.
    Ja widzę coś bardziej prozaicznego; kiedy człowiek upada wszystko dla niego traci sens, lepiej się bawić i zalać robala żeby zapomnieć o problemach.
    „Patrycjusze! Za trzy tygodnie będę zbierał moje plony...Elisium
    Nic dodać nic ująć; stan bezgranicznego pragnienia szczęścia w wyimaginowanej krainie szczęścia wobec beznadziei w realnym świecie. To ludzki, upadły sposób myślenia.
    Zbawienie na ziemi i życie z Panem w wieczności to raczej nie to samo.
    Właśnie to jest to samo życie wieczne, choć nie to samo chwilowe doznanie.
    Przywództwo jest więc darem.
    To rzecz oczywista, ale dar przywództwa nie upoważnia mnie do bycia hersztem bandy rozbójników.
    Mówisz, byśmy nauki Pisma nie odnosili do współczesnych zagadnień politycznych… To mi przypomina metodę Orygenesa, który gdy jakaś prawda w Biblii nie zgadzała się z jego, obracał ją w alegorię.
    Odwracasz sprawę ogonem do przodu; polityka nie jest prawdą w Biblii, to dwa różne byty ideologiczne. Nie porównuj jabłek z kulą bilardową w kategoriach smacznej rzeczy.
    Bóg posłał dziesiątki proroków, na przestrzeni setek lat, by opisali wydarzenia, bardzo różne, z różnej perspektywy, które ilustrują relację między światem duchowym i materialnym. Ku nauce i przestrodze każdego...
    To co piszesz nie jest celem istnienia proroków, to całkiem inna dziedzina przekazu :)
    Pismo nie twierdzi, że Bóg zapobiegnie każdemu nieszczęściu i usunie złych nim oni zło wyrządzą. Zło ma swój cel do wykonania. Pan jednak nad tym wszystkim panuje i wyznacza granice, których zło przekroczyć nie może.
    To prawda.
    Czy powinniśmy zajmować się tylko tym, do czego znajdujemy zachętę w Biblii?
    Jest to dla mnie jeden z gorszych rodzajów religijnej obłudy (bez obrazy, chodzi mi o zjawisko nie kwestie personalne) próbującej narzucić normalnemu, zdrowemu jeszcze wierzącemu gorset kontroli chodzenia podług litery, której zresztą nie ma.
    Ja widzę sprawę inaczej; na powyższe pytanie odpowiem twierdząco, zawsze można posłużyć się Biblią, ma ona na wszystko receptę choć nie zawsze taką jaką byśmy sobie życzyli. Nie chodzi tu o przestrzeganie litery jakiegoś religijnego prawa, ale chodzenie z Bogiem, radzenie się Zbawiciela w każdej sprawie.

    Jestem fanem Pisma i przykazań, ale również trzeźwego myślenia, no i wolności, która mówi – Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam się niczym zniewolić (1 Kor. 6:12 Bw). Czy Pismo zachęca do zajmowania się neurochirurgią, informatyką czy pilotażem? A może wszyscy powinniśmy szyć namioty, bo tym się zajmował Paweł? Jest wiele dziedzin obok polityki, z którymi związane jest ryzyko. Zupełnie wyeliminować się go nie da.
    I bardzo dobrze stosujesz Pismo, tak należy, trzeba szukać zgodności naszego działania z zasadami przekazanymi nam przez proroków który pisali Biblię. Oczywiście że Pismo zachęca nas do zajmowania się neurochirurgią, informatyką i pilotażem, to są potrzebne zawody potrzebne do funkcjonowania dzisiejszego społeczeństwa, Bóg zachęca abyśmy pracowali uczciwie i sumiennie. Będąc np informatykiem można pracować sumiennie i uczciwie, ale można też być gorliwym złodziejem lub pomagać w niemoralnych działalnościach. Mój syn jest informatykiem i pracował niedawno dla izraelskiej firmy, ale kiedy się dowiedział co ma robić to z pracy zrezygnował, nie chciał dokładać swojej ręki do niemoralnej działalności.

    Oczywiście, jeżeli KAAN, czy magda nie mają przekonania do startowania w wyborach prezydenckich, nie powinni tego robić.
    Tu nie chodzi nawet o chęć, bo w sprawie startu w wyborach same chęci nie wystarczą, pomyśl o sprawach powiązanych, które pozwalają jakiemuś osobnikowi wystartować na prezydenta :)

    KAAN pisze:Nie mieszaj świętego z pospolitym; Kościół Boży jest święty a Rzeczpospolita jest częścią upadłego świata

    Wyrażę to inaczej, choć sens pozostaje bez zmian. Jeśli KAAN jest powołany do nauczania Słowa, a Franek operowania pacjentów, niech każdy trwa przy swoim.
    Powinieneś pójść dalej z wnioskami; i założyć ze KAAN mógłby produkować skalpele dla Franka, a Franek mógłby w niedzielę dzielić się Słowem Bożym na zgromadzeniu. Nie jesteśmy ograniczeni do jednej działalności, mamy wiele darów, Bóg jest na prawdę hojny w obdarowywaniu. Jest taka piękna pieśń śpiewana w naszych zborach, jest w Śpiewniku Pielgrzyma i jej refren zaczyna się od słów: "Policz dary które Pan ci dał..."

    KAAN pisze:Powołanie króla w Izraelu było na tle buntu Izraela, który nie chciał mieć za króla samego Boga ale chciał mieć człowieka

    Rozumiem o czym mówisz. Miałem na myśli pierwsze przykazanie, które brzmi: [i]Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli.
    Nim Mojżesz ogłosił Dekalog, odbyła się debata w Knesecie...
    Zbyt mocno parafrazujesz tekst Biblii, kaleczysz przekaz, tak nie wolno.

    Piszesz KAAN: »Powyższy fragment wskazuje także, że kiedy nie ma we wspólnocie Boga, wtedy wkracza polityka (…)«
    Polityka jest zawsze...
    Nie zawsze, politycy chcą żeby tak było, tam gdzie panuje Bóg jest królestwo Boże i wiara, tam gdzie panuje człowiek jest państwo i jest polityka.

    i Bóg jest we wspólnocie zawsze, każdej.
    Nie, Bóg jest w światłości, a nie w ciemności.
    Miło było przeczytać:
    „Jako Polak kocham mój kraj, jestem patriotą, chciałbym żeby komuchy przestały rządzić, ludzie uwierzyli w Pana Jezusa, żeby sądy zaczęły funkcjonować normalnie, żeby każdy miał karabin i stanowił świadectwo dla świata, że łatwo skóry nie oddamy gdyby komuś się uwidziało nas najechać”.

    Tego sobie życzmy z Nowym Rokiem :)
    Tak już jest z tą naszą Rzeczypospolitą,
    że raz wygrywa, raz przegrywa.
    Oj milo by było żeby te życzenia się spełniły :) , ale realnie patrząc na świat nie możemy się spodziewać niczego dobrego. Jednak każdemu polskiemu patriocie życzę:
    * owocnego i skutecznego działania,
    * nieupadania na duchu pomimo porażek, które przyjść muszą,
    * nadziei na lepsze,
    * sukcesów w walce ze złem, piętnowaniu sprzedawczyków, zdrajców, szkodników,
    * skuteczności w walce o naszą wolność osobistą
    * dobrego ducha w jednoczeniu się wokół wspólnego celu aby w naszej Polsce żyło się nam lepiej, żeby Polacy się bogacili i byli gospodarzami u siebie,
    * zwycięstwa w wyborach :D

    A my w zborze modlimy się o nasze władze, żebyśmy mogli żyć cichym i bogobojnym życiem, żeby naszym rządzącym coś nie odbiło i nie wciągnęli nas wojnę, a póki co dziękujemy Panu Bogu że do tej pory mamy pokój w kraju i nikt do nas nie strzela.


    Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
    marioosh666
    Posty: 193
    Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
    Ostrzeżenia: 1
    wyznanie: Brak_denominacji
    Gender: None specified
    Kontaktowanie:

    Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

    Postautor: marioosh666 » 31 gru 2018, 07:06

    KAAN pisze:Nie zrozumiałeś o czym pisałem, dotykanie się nieczytego to bycie w łączności, społeczności z czymś, co nie jest Boże, praktykowanie i uczestniczenie w bezbożnym życiu, rytuale, planach, ideologiach itp. rzeczach jakie dzieją się na świecie.

    Będąc w polityce można robić rzeczy dobre. I nie trzeba być we wspólnocie ze świniami. W polskiej polityce ukuło się sformułowanie - partie antysystemowe. Można zwalczać bezbożne plany złych ludzi. Ostatnio oglądałem wystąpienie w parlamencie duńskim gdzie uczciwy lekarz był cenzurowany przez szefową komisji. Gdyby tam byli posłowie chrześcijanie to mogliby temu przeciwdziałać. Tam chodziło o zamykanie ludzi z zespołem chronicznego zmęczenia w szpitalach psychiatrycznych.


    Awatar użytkownika
    KAAN
    Posty: 18733
    Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
    wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
    Gender: Male
    Kontaktowanie:

    Re: Chrześcijanie ewangeliczni, polityka, a sprawa polska

    Postautor: KAAN » 31 gru 2018, 09:03

    marioosh666 pisze:
    KAAN pisze:Nie zrozumiałeś o czym pisałem, dotykanie się nieczytego to bycie w łączności, społeczności z czymś, co nie jest Boże, praktykowanie i uczestniczenie w bezbożnym życiu, rytuale, planach, ideologiach itp. rzeczach jakie dzieją się na świecie.

    Będąc w polityce można robić rzeczy dobre. I nie trzeba być we wspólnocie ze świniami. W polskiej polityce ukuło się sformułowanie - partie antysystemowe. Można zwalczać bezbożne plany złych ludzi. Ostatnio oglądałem wystąpienie w parlamencie duńskim gdzie uczciwy lekarz był cenzurowany przez szefową komisji. Gdyby tam byli posłowie chrześcijanie to mogliby temu przeciwdziałać. Tam chodziło o zamykanie ludzi z zespołem chronicznego zmęczenia w szpitalach psychiatrycznych.
    Oczywiście że w polityce można robić rzeczy dobre, ale kiedy jesteś w polityce nieuchronnym jest że będziesz w jednym klubie z niewiernymi i będziesz przymuszany okolicznościami do robienia rzeczy nie zawsze dobrych. Jakimś rozwiązaniem byłoby działać jako ktoś niezależny, ale czy w pojedynkę możesz cokolwiek osiągnąć?


    Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.

    Wróć do „Polityka i ekonomia”

    Kto jest online

    Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości