Ewangelizacja katolików

W tym miejscu dzielimy się świadectwami działania Bożej łaski a także przemyśleniami nt. Słowa Bożego w celu zbudowania wiary innych.
Awatar użytkownika
BeataM
Posty: 40
Rejestracja: 20 lut 2013, 12:51
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Polska
Gender: Female
Kontaktowanie:

Ewangelizacja katolików

Postautor: BeataM » 21 paź 2015, 12:56

„ I rzekł im: Idąc na cały świat głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu” (Mar.16.15).
Bóg kocha wszystkich i złożył ofiarę za każdego z nas.
Ponad 20 lat temu do akademickiego pokoju, w którym mieszkałam z trzema koleżankami, zapukali młodzi mężczyźni, pewnie też studenci. Na szczęście nie powiedzieli: „ witajcie obłudne katoliczki oddające chwałę kawałkowi opłatka, czczące figury i obrazki … itp. Przyszliśmy wam powiedzieć, że do dzisiaj myliłyście się, jesteście od początku swego życia zwodzone przez inteligentne demony. Jeżeli teraz nie nawrócicie się do prawdziwego Boga, bo ten wasz to fałszywka, to odcinamy się od was i niech gniew Boży was dosięgnie. ” :evil: . Dzięki Bogu rozpoczęli rozmowę od : „ Hej, dziewczyny czy macie teraz chwilę i ochotę by porozmawiać o Jezusie?” :ok: Wszystkie się zgodziłyśmy. Chociaż miałam obawy, czy to nie jacyś Jehowici. Przeczytali z nami książeczkę „ Cztery Prawa Duchowego Życia” , która uporządkowała sporo w mojej głowie.( Byłam wtedy bardzo przeciętną katoliczką.) Bóg jest święty, a człowiek grzeszny. Jedyną drogą do Boga jest Jezus. Aby poznać i przeżywać Bożą miłość i Jego plan dla naszego życia musimy osobiście przyjąć Jezusa jako Zbawiciela i Pana oddając Mu tron swojego życia. „Panie Jezu potrzebuję Cię. Uznaję swoją grzeszność. Otwieram Ci drzwi mojego życia i przyjmuję Cię, jako swego Zbawiciela i Pana. Dziękuję Ci, że przebaczyłeś moje grzechy umierając za mnie na krzyżu. Proszę o Twoje kierownictwo w moim życiu. Uczyń mnie takim jakiego mnie pragniesz.” Tak pomodliłam się parę tygodni po spotkaniu. Razem z kilkunastoma znajomymi zaangażowaliśmy się w chrześcijański ruch studencki. Chodziłyśmy na spotkania modlitewne, studiowałyśmy Pismo św. Wtedy nauczyłam się modlić własnymi słowami;) To był okres duuuużego wzrostu mojej wiary i świadomości bycia chrześcijanką. Wiele czasu poświęcaliśmy na ewangelizację przedstawiając ludziom skrót ewangelii korzystając ze wspomnianej książeczki. W czasie letnich wyjazdów chodziliśmy do plażowiczów odpoczywających nad jeziorem lub morzem proponując krótką rozmowę. Pragnienie pomocy innym w prawdziwym poznaniu Jezusa jest głęboko zakorzenione w mym sercu. Obecnie, z tego co mi wiadomo, pracownicy Ruchu Nowego Życia (Campus Crusade For Christ) są mocno zaangażowani w ewangelizowanie młodych ludzi wśród studentów w dużych miastach np. „Płyń Pod Prąd’. Dla starszych stworzono np. Forum Kobiet. Pisze to dlatego, że oni robią kawał dobrej roboty na chwałę Pana. A WY? Wiele osób, po zakończeniu studiów poszukało sobie miejsca w protestanckich kościołach. Sporo jednak zostało w KK. Ale to już nie są klasyczni katolicy tylko prawdziwie wierzący (tacy jak ja). Nie nazwę siebie katoliczką. Jestem chrześcijanką. Każdy z nas chce w jakiś sposób służyć Bogu w mówieniu o Nim katolikom. W moim przypadku jest to zaangażowanie w odnowę. Niewiele ale chociaż coś. Na szczęście jestem już nowonarodzoną chrześcijanką z ponad 20 letnim stażem i sporym doświadczeniem życiowym, dlatego mimo wszystko lubię zaglądać co jakiś czas na wasze protestanckie forum. Jako dziewiętnastoletnia przeciętna katoliczka raczej nie zrobiłabym tego, a jednak Bóg znalazł drogę do mego serca przez innych ludzi, którym chciało się rozmawiać z szacunkiem i miłością z katolikami o prawdziwym Jezusie, którzy łagodnie czekali aż Bóg w swoim czasie przemieni moje serce i rozpali prawdziwą, żywą wiarę. Im się chciało A WAM? PODSUMOWUJĄC.
Co WY robicie aby głosić ewangelię wśród Polaków, czyli większości katolików, a tak po prawdzie „wierzących niepraktykujących pseudokatolickich ateistów”. Czy z miejsca ich przekreślacie, odcinacie się od nich? Czy po prostu czekacie, aż sami do Was się zgłoszą? Czy uważacie, że głoszenie ewangelii katolikom jest bezcelowe i szkoda marnować na to cenny czas? A może uważacie, że to forum jest wystarczające?
Za każdym razem kiedy podejmowałam ten wątek na Waszym forum koncentrowaliście się na ocenianiu mojej osoby. Teraz proszę o dyskusję na temat. :roll:


Wszystko co spotyka mnie w życiu pochodzi od Dobrego Boga
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4751
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Samolub » 21 paź 2015, 13:12

A Ty glosilas? Rozmawialas z kimś?


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Awatar użytkownika
nadrozd
Posty: 2522
Rejestracja: 07 paź 2015, 14:22
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: nadrozd » 21 paź 2015, 13:55

mnie to nikt nie nawracał nigdy. z 7 lat po studiach dalej bylem katolikiem. protestantyzm wybrałem z braku laku wkońcu nie dlatego że hmm katolicyzm mi sie nei podobał.... nie dawal wzrostu, pewnie moja parafia jest dziwna i bardziej upolityczniona niż inne.
czy protestantyzm daje wzrost ... hmmm nie sadze. ..... bardziej nei przeszkadza .

Mnie chyba przestała wogle religijna instytucjonalnośc interesować ludzi ze zboru traktuje poprostu jak przyjaciół a nie jak kościół, Jak zmienią wyznanie to nie będe im w brzuchu rył dziury. Zresztą kolegów z Katolickiego Xaverianum tez nie komunikuję ze zmieniłem wyznanie do piero jak spytają ;)... Bo i co ich to obchodzi. W naszych relacjach nigdy i tak nie chodziło o powierzchowna religijność....

Na ulicy z nikim nie gadam chyba ze sam podejdzie. Bo ludzie sa w trasie w biegu i maja cie gdzieś. WOgle to łatwiej porozmawiać z bezdomnym , biednym pijakiem , narkomanem niż z tona ludzi uznających sie za świętych... oni i tak nie będa słuchać bez róznicy co masz do powiedzenia. Na końcu wyzwą cie od szatanów albo i gorszych.

A z rodziną czy kolegami z pracy to heh czekam na ich dzień dobroci aż będą mieli nastrój i chęci, a przyłażą dopiero jak maja gorszy dzień a reszta ludzi ma ich w zadku. Tak ze jestem na samym końcu kolejki to wdepną ;)

ja mam założenie ze mocy potrzebują słabi. Jak widzę ze maja problem sa smutni to jak najbardziej mówię o Jezusie.
Ale nic poza Jezusem nie jest warte tego by na to nawracać. Żadne religie, zbory , pastory i łodpustu..... co one pomogą tylko odwrócą uwagę na chwilę. Jak ktos ma problem i se z życiem nei daje rady...... to Tylko Jezus może mu pomóc tak konkretnie. .... Solus Christus
cala reszta..... echhh reszta sie sama ułoży.


nie warto nikogo indoktrynować doktrynalnie i tak mu nic to nie pomoże ;) To jak mycie kubka z wierzchu.
na tym forum drażnimy sie z tymi samymi ludzmi od lat , nie poszli a ni o krok na przód....nawet się cofnęli w rozwoju.


Uwaga !! Pan jeszcze nie skończył procesu Obrazek ulepszania Nadrozda..

* Materiał z jakiego zrobione sa Nadrozdy nadaje sie WYŁĄCZNIE do powolnej obróbki. Za utrudnienia PRZEPRASZAM.
madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: madelinka » 21 paź 2015, 14:02

Beato, nikt nie ma prawa Cię oceniać, może tak to odbierasz, bo ktoś atakuje to w co wierzysz. Ja rozmawiam od kilku miesięcy na forum katolickim. Zaczęłam będąc jeszcze w KK, ale w trakcie nawracania się do Boga. W sierpniu złożyłam akt apostazji, a miesiąc temu zostałam zanurzona. Jestem daleka od potępiania kogokolwiek, skoro nawet Jezus tego nie robił, jednak rozmowa o prawdziwym Chrystusie, żywym Słowie Boga jest bardzo trudna i zazwyczaj bolesna. NA forum nie spotkałam się z aprobatą, bo głosiłam PRAWDĘ, choć nikogo nie obraziłam. Nie łudź się, że można przywieść katolika do Boga utrzymując go w przekonaniu, że może nadal żyć w KK. Sama twierdzisz, że jesteś nowonarodzona, ale czy to prawda? Rozumiem, że pogłębiasz Swoje życie duchowe, ja też miałam takie wrażenie, bo bardzo pragnęłam Boga w swoim życiu. Jednak jeśli chcesz wiedzieć czy się nie mylisz, musisz podważyć to w co wierzysz i założyć, że możesz być w błędzie. Tylko Bóg się nie myli, a Prawda jest tylko w Jego Słowie, bo:" wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej.”Rz.3, 23 Kościół katolicki jest daleki od Jedynej Prawdy, ale nie zobaczysz tego, jeśli nie będziesz czytać Biblii i nie skonfrontujesz jej nauki z nauką KK! To są dwie różne rzeczywistości, które zazębiają się tylko w pewnych miejscach. Jezus powiedział:"Szukajcie a znajdziecie" i "Poznacie Prawdę a Ona was wyzwoli"- dojście do prawdy bardzo boli, ale stawką jest Twoje życie. Nie można na nowo się narodzić i nadal żyć w KK! Rozważ to głęboko w swoim sercu! Sprawdź 10 przykazań i rozważ co głosi KK, a co mówi Bóg, który ma być Twoim Jedynym Autorytetem! Otwórz Stary Testament: jeśli zapragniesz poznać Prawdę, Ten, który jest Wierny i Prawdziwy przyjdzie i powali Cię na kolana, tak jak to uczynił w moim życiu i otworzą Ci się oczy i On Cię uzdrowi i wyrwie ze śmierci do życia-tak jak obiecał tym, którzy Go szukają. Jeśli chciałabyś o cokolwiek mnie zapytać, nie wahaj się!


madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: madelinka » 21 paź 2015, 14:20

nadrozd pisze:nie warto nikogo indoktrynować doktrynalnie i tak mu nic to nie pomoże


nadrozd, zgodzisz się jednak, że aby ktoś się mógł nawrócić do Chrystusa, musi wiedzieć najpierw od czego ma się odwrócić; dziś mówienie o Jezusie bez głoszenia Jego nauki, a przecież to "twarda mowa, któż jej słuchać może", prowadzi na manowce, bo innych Jezusów mamy na pęczki i każdy wierzy w swojego; jednak Chrystus, który zbawia jest tylko Jeden, a reszta to podróbki wiodące na zatracenie...


kontousunięte1
Posty: 8825
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: kontousunięte1 » 21 paź 2015, 14:50

Czyli z tego wynika,że wszyscy katolicy są potępieni.


Awatar użytkownika
nadrozd
Posty: 2522
Rejestracja: 07 paź 2015, 14:22
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: nadrozd » 21 paź 2015, 15:20

madelinka pisze:
nadrozd pisze:nie warto nikogo indoktrynować doktrynalnie i tak mu nic to nie pomoże


nadrozd, zgodzisz się jednak, że aby ktoś się mógł nawrócić do Chrystusa, musi wiedzieć najpierw od czego ma się odwrócić;

pewnie że sie zgodzę.
Jednak ...... dzieki reformacji mamy juz pismo ogolnie dostępne, mi tam ono samo wystarczyło nikt za mna gonic nie musiał...

Pytani czy skoro Jan chrzciciel odpędzał tych co sie nigdy nie nawrócili od chrztu.... to czy ja mam za nimi gonić ?
skoro pisma i proroków nie słucha to mnie posłucha ? ... CO gorsza to ja mam spore watpliwości ile ludzi w zborach protestanckich jest nawróconych... ale nie dawał bym 100% skuteczności raczej ;) Bo oni znaja poprawna teologię.... ale po rozmowie znimi można dojśc do tego ze wiedza teoretyczne jest przyswojona.... na praktyke i zrozumienie przyjdzie poczekać.. :/

to jest trocje jak w tej przypowieści o ziarnie, siejesz a nei każde wschodzi...


Uwaga !! Pan jeszcze nie skończył procesu Obrazek ulepszania Nadrozda..

* Materiał z jakiego zrobione sa Nadrozdy nadaje sie WYŁĄCZNIE do powolnej obróbki. Za utrudnienia PRZEPRASZAM.
madelinka
Posty: 476
Rejestracja: 05 paź 2015, 17:27
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: madelinka » 21 paź 2015, 15:42

Zgadzam się z Tobą, nas nikt nie posłucha, dlatego tylko Słowo Boże może kogoś z nich uratować. Sam wiesz jak to jest z czytaniem Biblii u katolików...
Choć z doświadczenia wiem, że ci, którzy znają Słowo, interpretują je przez pryzmat nauki kościoła. Zatem póki nie odrzucą autorytetu ludzkiego, Słowo samego Boga nic dla nich nie będzie znaczyło...
Za mną też nikt nie ganiał, Bóg "przemówił" przez Stary Testament i tego życzę każdemu katolikowi, choć wiem że i tak to Pan bada serce i nerki każdego, więc niewielu (zgodnie ze Słowem) znajdzie Drogę... Niestety.


andevi
Posty: 1539
Rejestracja: 15 paź 2014, 13:00
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Królestwo Boże
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: andevi » 21 paź 2015, 22:10

Co ja robię? Jestem wykonawcą Słowa.
Nawróciłam się do Ojca i pokutowałam ze swoich grzechów. Zostałam zanurzona w śmierć Jezusa, i z Nim powstałam do nowego życia - otrzymałam chrzest w wodzie, na podstawie świadomej wiary. Zostałam ochrzczona Duchem Świętym, co zamanifestowało się uwielbieniem Boga w mówieniu nowymi językami i prorokowaniu.
W wierze czynię to, co Jezus nakazał 70 innym uczniom. Polecenia, które im dał zapisał Łukasz w 10 rozdziale swojej Ewangelii. Popatrz, bo to instrukcja, jak ewangelizować :)
Idę na ulicę. Uzdrawiam chorych. Szukam człowieka pokoju. Jeśli takiego znajduję, głoszę mu ewangelię. Jeśli pokutuje ze swoich grzechów, chrzczę go w wodzie i modlę się o wylanie Ducha na niego. Następnie czynię z niego ucznia, by i on mógł iść na ulice, uzdrawiac chorych, głosić ewangelię, chrzcić i czynić uczniów.

Nie dzielę ludzi na katolików i nie-katolików. Każdy, który tkwi w jakimś systemie religijnym jest mniej lub bardziej zwiedziony i potrzebuje prawdziwej ewangelii.
Jezus nakazał nam iść czynić uczniów. Nie nakazał nam budować kościoły czy wspólnoty. On sam buduje Swój Kościół, gdy my jesteśmy posłuszni Jego Słowu i chodzimy w Duchu.

Nie wierzę w tzw. cztery prawa życia duchowego i modlitwę grzesznika. Ani to cała ewangelia, ani to nawrócenie i pokuta. Bez pokuty/ upamiętania nie ma przebaczenia grzechów. Można po tysiąc razy wyznawać Jezusa swoim Panem, a nigdy nie być zbawionym. I latami tkwić w systemie, który nie zbawia, z nadzieją, że to zbawi innych.

Ekumenia z drugiej strony. Hm, niesienie protestanckiego Jezusa Biblii katolikom. Ale oni przecież mają już swojego Jezusa! Tego Eucharystycznego. I uważają, że to ten sam. A skoro Ty również bierzesz udział w adoracji TEGO Innego Jezusa, skoro komunikujesz w czasie mszy, to przecież przyznajesz im rację, że nie ma nic niewłaściwego w uczestnictwie w celebracjach eucharystycznych.

Uważam, że katolikom należy głosić Jezusa. Tego biblijnego. Nauczyć czytać Biblię całościowo, nie w pociętych na wersety i rozdziały paseczkach. Katolicy znają Biblię o tyle, o ile znają na pamięć kilka cytatów, jak np J 3, 16 czy Rz 3, 20.
Należy mówić jasno i wyraźnie, kim jest fałszywy mesjasz.
Można się bawić w apologię, co robią bracia na tym forum, ale osobiście myślę, że lepiej jednak pokazać i dać doświadczyć żywego, działającego Boga. Ktoś, kto Go spotkał, doświadczył Jego mocy, będzie sam chciał Go poznać. I tu jest punkt wyjścia do głoszenia ewangelii.


Szema Izrael, Adonai Elohenu, Adonai Ehad
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4751
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Samolub » 23 paź 2015, 09:39

Beata M, rozumiem Twoją trudną sytuację rodzinną. Ale czy to znaczy że Twój punkt widzenia jest poprawny. Przeczytałem Twoje wszystkie posty na forum specjalnie zeby wiedzieć skąd ta treść. Wiele rzeczy mi się nie podoba, ale wychodzi na to że robisz reklame krk I zachecasz ludzi do pozostania czy niewlasciwej Ewangelizacji. Rozumiejac swoja sytuacje powinnas innych ostrzec przed wplywem tej religii, Twoja sytuacja rodzinna wynika z nauczania Krk i w tym momencie nie mozesz praktykowac nawet jak wyznawac Chrystusa.

Jestes podpozadkowana obecnie krk tylko innaczej. Ja osobiscie nie moglbym tak funkcjonować. Jednocześnie będąc ofiara glosisz zmiany estetyczne w Krk. To dobrze że znajdujesz plusy w obecnej sytuacjii ale do czego prowadzi namawianie do pozostania w Krk tych ktorzy sa wolni? Bo takie wlasnie subtelne mechanizmy dzialaja.

To nie działa wszedzie tak samo jak w Poznaniu i duzym miescie, bo to jest dostosowane. Ja nie Ewangelizuje u siebie w miescie nikogo bo mam powody. Jak ktos interesuje sie wiarą czy pyta to mu tlunacze jak wierze. A niezadowoleni z krk to nie tylko chrzescijanie potulni ale tez ludzie ktorym finansowo cos nie odpowiadalo czy ogolnie Bog, a nie tylko Katolicyzm.

Mechanizmy są rozne i Ty mozesz co innego widzieć z racjii dostosowania pogladow do wiernych w Twojej okolicy. Czyli jest to zwiedzenie i tymczasowe lokalne dostosowania, nadal jednak czczace to samo. Najlepiej zmienisz Krk wychodzac/odchodzac z tego kosciola.
To że w Krk jest cos z chrzescijanstwa niech Cie nie dziwi, bo i w islamie jest wiele rzeczy ktore są z chrzescijanstwa.


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Komandos
Posty: 127
Rejestracja: 18 cze 2016, 12:19
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Komandos » 18 cze 2016, 13:27

Wychowałem się w rodzinie obłudnej , religijnej katolickiej . Co sprawiło że stałem się ateistą , narkomanem , alkoholikiem oto fragment mojego świadehttp://patologiepolskie.blogspot.com/2015/02/od-czytelnika.htmlctwa


Maria-Magdalena
Posty: 340
Rejestracja: 15 lip 2016, 20:40
wyznanie: nie chce podawać
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Maria-Magdalena » 19 lip 2016, 22:03

madelinka pisze:Zgadzam się z Tobą, nas nikt nie posłucha, dlatego tylko Słowo Boże może kogoś z nich uratować. Sam wiesz jak to jest z czytaniem Biblii u katolików...
Choć z doświadczenia wiem, że ci, którzy znają Słowo, interpretują je przez pryzmat nauki kościoła. Zatem póki nie odrzucą autorytetu ludzkiego, Słowo samego Boga nic dla nich nie będzie znaczyło...
Za mną też nikt nie ganiał, Bóg "przemówił" przez Stary Testament i tego życzę każdemu katolikowi, choć wiem że i tak to Pan bada serce i nerki każdego, więc niewielu (zgodnie ze Słowem) znajdzie Drogę... Niestety.


Miej więcej ufności. Bóg zawsze znajdzie drogę. Inną sprawą jest czy pozwolimy się Jemu prowadzić, czy tradycji z "dziada pradziada".


Wskutek braku umiaru dobro zamienia się w zło, a cnota w wadę.
Maria-Magdalena
Posty: 340
Rejestracja: 15 lip 2016, 20:40
wyznanie: nie chce podawać
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Maria-Magdalena » 21 lip 2016, 22:10

A co myślicie o Marii Magdalenie. Czyż to nie ona była największą ewangelizatorką wśród kobiet?
Papież Franciszek ustanowił jej święto.
https://ekai.pl/wydarzenia/watykan/x100 ... magdaleny/
Dla mnie to cudowna wiadomość, bowiem Maria Magdalena jest moją patronką. I zawsze ten dzień świętujemy razem.

Ciekawi mnie Wasze zdanie także nt tego święta.

Pozdrawiam


Wskutek braku umiaru dobro zamienia się w zło, a cnota w wadę.
Adalbertus
Posty: 3938
Rejestracja: 03 sty 2009, 22:06
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Adalbertus » 21 lip 2016, 22:39

Maria-Magdalena pisze:Czyż to nie ona była największą ewangelizatorką wśród kobiet?


Jakie kryteria stosujesz do oceny wielkości "ewangelizatorów" lub "ewangelizatorek"?


_____________________________________________________________________________
Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Chrystusem, z Boga się narodził... (1. List św. Jana 5.1)
http://www.katowice.kwch.pl
Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2502
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Ewangelizacja katolików

Postautor: Pan Piernik » 22 lip 2016, 07:42

Że też wcześniej nie trafiłem na ten temat :)

Ja... nie robię nic.
A dlaczego? Spróbuję wyjaśnić...

Kiedy się nawróciliśmy (piszę "my", bo to historia o mojej żonie i o mnie), a nawróciliśmy się w KZ-ecie byliśmy pełni zapału i wiary w to, że wszystko czego nauczają nasi "starsi", i "liderzy" jest prawdą.
Przede wszystkim to, że:
1 - Bóg chce nas używać do swoich wielkich dzieł,
2 - Bóg pragnie zbawienia wszystkich i potrzebuje nas do wykonania tego dzieła,
3 - Jeśli zechcemy i pozwolimy Bogu, to wykorzysta nas do udziału w "przebudzeniu".
4 - "Przebudzenie" oczywiście zacznie się od "naszego" zboru i naszego miasta itd. itp. - oczywiście nie muszę dodawać, że wszystko to było kompletną bzdurą i pewnie dziś owi "starsi" i "liderzy" nawet tego nie pamiętają.

W każdym razie - oboje byliśmy przekonani o tym, że jest to prawda, że jest właśnie tak jak nam wkładają do głowy. Dlatego postanowiliśmy zaangażować się właśnie w dzieło ewangelizacji. Najpierw byliśmy "liderami" (cudzysłów na miejscu) kursu alfa, braliśmy udział w "ewangelizacji" w jednym z miast naszego województwa, wreszcie braliśmy udział w szkole misyjnej zakładania nowych zborów przy misji krajowej KZ-tu, by pomagać przy zakładaniu nowego zboru w innym mieście naszego województwa.
Było wspaniale.
Byliśmy przekonywani - przez "starszych i liderów", że wystarczy wyjść na ulicę i całe miasta będą się nawracać. Presja na "działanie" była duża, niejako "miernikiem" wiary i całego chrześcijaństwa było "zaangażowanie" i "działanie" i jeszcze raz "działanie". Wszystko to było pozorne, bo z tego "działania" niewiele wynikało. Z "darów" też. Było to emocjonalne dmuchanie pustej wydmuszki.
Nasza 3-dnniowa ewangelizacja w jednym z miast zakończyła się kompletnym fiaskiem.
Inna - połączona z koncertem w innym mieście także.
Jeśli widzę w naszym "działaniu" choć jeden plus, to były to wizyty w szkołach i domach dziecka, Piotra Stępniaka (i kilku jego przyjaciół), a nasza rola ograniczyła się wówczas jedynie do towarzyszenia mu "w podróży", bo i tak całą organizacyjną robotę wykonał nasz ówczesny przyjaciel (dziś pastor), spiritus movens całego przedsięwzięcia.
Najwięcej jednak o ""ewangelizacji" nauczyłem się w szkole zakładania nowych zborów przy misji krajowej KZ-tu.
To były - w największym skrócie - szkolenia korporacyjne mające na celu zwiększenie wydajności pracowników, wiem o czym piszę, bo wiele lat wcześniej będąc w sytuacji nieco podbramkowej chciałem pracować w firmie zajmującej się sprzedażą bezpośrednią i przeszedłem kilkutygodniowe szkolenie - a to w szkole zakładania zborów niewiele się różniło, te same techniki przekonywania (na granicy manipulacji), te same formy nacisku, a wszystko modelowo z książek Nicka Warrena. Stwarzania pozytywnej atmosfery, przekonywanie, że "kościół" jest miejscem zaspakajania potrzeb itd. itp.
Zrezygnowałem po kolejnym zjeździe (spotkania były 3-dniowe co 2 miesiące - jeśli dobrze pamiętam), w czasie którego kobieta mająca "dar prorokowania" uczyła nas jak "brać moc" od "ducha świętego" i jak tą "mocą" się posługiwać (cudzysłowy jak najbardziej na miejscu).
Te zjazdy zbiegły się w czasie z pewnymi wypadkami w naszym zborze i Bóg w swej łasce otworzył nam oczy i było to jak opadnięcie łusek. Zostaliśmy uzdrowieni. Przez 3 lata byliśmy niczym w sekciarskim amoku i w jednej chwili Bóg nas z tego uzdrowił - bez Jego Łaski nadal trwalibyśmy w tym zborze i mamili siebie i innych "przyszłą wielkością przebudzenia i chwały".

Dlatego właśnie nic nie robię.
Zbór, w którym jestem - organizuje od czasu do czasu wydarzenia kulturalno-ewangelizacyjne, ale wszystko zależy od Boga i Jego łaski.
CI, którzy mają się nawrócić - po usłyszeniu Ewangelii - nawrócą się.
Dlatego nie robię nic - poza rozmowami.
Nie "ewangelizuję" - rozmawiam, ale nie jestem najlepszym przykładem człowieka wierzącego.
Bo nie wierzę w metodę. Nie wierzę, że istnieje metoda, dzięki której można nakłonić kogoś do nawrócenia. Owszem, można przekonać kogoś do zakupu jakiegoś produktu, można przekonać do zakupu "życia w kościele", bo metody sprzedaży od metody nakłaniania do wyboru "życia z Chrystusem" się w ogóle nie różnią.
Dlatego, jeśli ewangelizujecie, to nie martwcie się o wynik, nich on nie będzie waszym celem, celem niech będzie głoszenie ewangelii, a nie zysk w postaci nowonawróconych. Nie stosujcie metod na granicy manipulacji i przekonywania. Głoście ewangelię - nic ponadto.

Na koniec - zastanówcie się: jeśli modlicie się o nawrócenie kogoś, to oddajecie wszystko w ręce Boga, zawierzacie, że nowonarodzenie jest dziełem Boga, a nie skutkiem "przekonywania", nie jest skutkiem waszego działania.
Jeśli wierzycie, że to od was zależy nowonarodzenie kogokolwiek, to jesteście niczym handlarz jakiegoś towaru, który wierzy, że zwiększona sprzedaż zależy wyłącznie od techniki sprzedaży i wystarczy tylko doskonalsza metoda "ewangelizacji", żeby ludzie masowo się nawracali - jeśli tak myślicie - proszę zastanówcie się nad tym, czy naprawdę nawrócenie kogokolwiek zależy od użytej przez was techniki sprzedaży?



Wróć do „Świadectwa, rozważania, nauczania ... ku wzajemnemu zbudowaniu”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości