Gdy mąż odchodzi od żony....

Forum pod specjalnym nazdorem moderatorskim - odpowiedzi moderowane.
christianinroman
Posty: 223
Rejestracja: 20 maja 2016, 07:29
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: christianinroman » 26 wrz 2016, 20:35

Karolcia. Jak wspomniałaś to christianinroman sprowokował tę dyskusję na temat ponownych związków małżeńskich i rozwodów. Dziękuję '' biblijny'', że stoisz mocno na fundamencie Słowa Bożego a nie na fundamencie jakiejś denominacji. To właśnie w kościele zielonoświątkowym jest tzw. klauzula zezwalająca na zawarcie ponownego związku w obrębie wierzących. Jest to tzw. '' MNIEJSZE ZŁO''. Jak wcześniej pisałem, to ci '' samotni '' ( jeżeli są dziećmi Bożymi i owcami Pana, to nigdy nie są samotni ). Ja z żoną swoją przeżyłem 41 lat, a ostatnie 16 lat jako nowo narodzony a żona nie, i straszyła rozwodem, ale nie szukałem podstaw ku temu by mnie opuściła i żebym sobie znalazł nową partnerkę życiową, lecz modliłem się, błogosławiłem, mówiłem o żywym Bogu, co robił w moim życiu i Bóg pomagał trwać w NIM i JEGO SŁOWIE i w miarę przyzwoitych relacjach z żoną ( była uzależniona od alkoholu ). Nie znam serc ludzkich, ale z doświadczenia widzę że w przypadku chrześcijanek jest tak stało się w Edenie- wąż zwiódł Ewę mówiąc : '' Czy rzeczywiście tak Bóg powiedział?'' W tych nowoczesnych czasach, czasach powszechnej FEMINIZACJI kobiet, diabeł mówi tak samo do rozwodników, opuszczonych przez mężów i żony ( tak, tak,nie pomyliłem się, przez żony ''chrześcijanki'' ) : '' Czy rzeczywiście Pan Jezus tak powiedział i apostoł Paweł?"
Jeżeli macie ochotę to proszę przeczytajcie poniższy materiał :

Powtórne małżeństwo - najczęstsze pytania
Po opublikowaniu artykułu dotyczącego powtórnych małżeństw otrzymałem wiele pytań. Wnioskuję z nich, iż nam, chrześcijanom XXI wieku, trudno zgodzić się z prostym, lecz bardzo surowym wyrokiem Boga wobec rozwodów i powtórnych małżeństw. Nie wyobrażamy sobie, by Bóg „nie odpuścił” nieco z twardych zasad. Przecież wokół siebie widzimy, jak gną się lub burzą odwieczne zasady moralne, odwieczne wartości. Przychodzi to nadspodziewanie łatwo! Wszystko można zmienić! Zaledwie jedno pokolenie (!) zburzyło fundamentalne zasady dotyczące małżeństwa, rodziny, wychowania dzieci, związków homoseksualnych. To, co kiedyś było naganne i nie do zaakceptowania, dzisiaj jest już moralnie poprawne i zagwarantowane nowym prawem. I odwrotnie – to co było kiedyś wartością fundamentalną, jest wyśmiane i odrzucone.
Gdy niedawno znany chrześcijański polityk bronił instytucji małżeństwa, przywołując Pismo Święte, jeden z „mądrych tego świata”, na oczach milionów widzów, drwiąco i z pogardą powiedział: „niech Pan zostawi „swoją” Biblię w spokoju, my tu rozmawiamy o ważnych społecznie sprawach”.

Taka postawa ludzi zakrawa na wyraźny bunt stworzenia wobec swojego Stwórcy. Myślę – dlaczego Bóg nie reaguje? Kiedyś, gdy ludziom przyszło do głowy zburzyć panujący porządek i wynieść się ponad Boga – Bóg zstąpił na ziemię i pomieszał im języki (zob. 1M 11,1-9). Trudno sobie wyobrazić chaos, jaki nastał – ludzie zostali porozrzucani po całej ziemi i już nigdy nie zawiązali podobnego sojuszu. Dlaczego dzisiaj Bóg nie reaguje, gdy marne stworzenie jawnie drwi ze swojego Stwórcy? Dlatego, ponieważ to nie tylko sprawa stworzenia, ludzi. To jest związane z końcem czasów, z przyjściem antychrysta. To, co oglądamy, ma głębsze podłoże niż tylko zamysły ludzi – to tajemna moc nieprawości przygotowująca grunt pod przyjście antychrysta. Biblia naucza, że nadchodzi czas, gdy szatanowi, na krótki czas, dana będzie moc działania w świecie (zob. Ap 13,5). Oglądamy początek!

Wracając do tematu: czy nie wydaje się nam, że jeśli zrobimy szum wokół sprawy rozwodów i powtórnych małżeństw, jeśli podniesiemy ważkie argumenty, uwypuklimy ludzkie tragedie ale również nasze oczekiwania – Bóg ... ulegnie?

Dlaczego tak myślę? Ponieważ w zadawanych pytaniach ciągle dźwięczy nuta protestu wobec wymagań Bożych. Nie pytamy: „co Bóg mówi o możliwości rozwodu lub powtórnego małżeństwa?” (zdaje się, że doskonale to wiemy), lecz pytamy (z pretensją w podtekście): „dlaczego opuszczony nie może ponownie ożenić się, dlaczego ma pozostawać do końca życia sam, co ma zrobić samotna matka?”, itp.

Na usta ciśnie się samowolnie Słowo z Rzm 9,20: „O człowiecze! Kimże ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił?”

Stawiane pytania można zestawić w trzech grupach.

Pierwszą grupę prezentuje poniższe pytanie:
„Osobiście znam wiele par małżeńskich - wierzących po rozwodach. Ludzie ci byli ofiarą zdrady przez wierzących jak i niewierzących partnerów. Po zawarciu kolejnych małżeństw żyją dla Boga całym sercem. Czy zgodnie z Biblią żyją oni w cudzołóstwie i nie odziedziczą Królestwa Bożego?”
Słowa: „żyją dla Boga całym sercem” - sugerują, że:
- po pierwsze: Bóg ich błogosławi w nowych związkach, więc na pewno im przebaczył i wszystko jest w porządku.
- po drugie: nie zmniejszyła się ich gorliwość i miłość do Boga, więc ponowny związek nie„zaszkodził im” w duchowym życiu.
Choćby takich przykładów były tysiące, to w niczym nie zmieni wyroków Bożych, gdyż „łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż przepaść jednej kresce z zakonu” Łk 16,17.
A w tej sprawie brzmią one (wyroki Boże) tak: „Każdy kto opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży”Łk 16,18.
Odpowiadając na postawione pytanie, należałoby tylko zmienić „czy” na „tak”, więc odpowiedź brzmi: „tak, zgodnie z Biblią, żyją oni w cudzołóstwie i nie odziedziczą Królestwa Bożego”.
To, że w nowych związkach są gorliwi i żyją dla Boga „całym sercem” w niczym ich nie usprawiedliwia. Często jest to tylko próbą zagłuszenia głosu oskarżenia, który odzywa się gdzieś w głębi duszy...
Do ludzi, którzy wielbili gorąco Boga wołając; „Panie! Panie!”, Pan Jezus kiedyś powiedział:
„Dlaczego mówicie do mnie: Panie, Panie, a nie czynicie tego, co mówię?” Łk 6,46.
Jeszcze bardziej wymownym jest fragment z Mt 7,21-23
Bogu w pierwszym rzędzie zależy na tym, byśmy byli mu posłuszni. To jest ważniejsze niż ofiara (1Sm 15,22).
Nic nie daje nawet najgorliwsza służba, gdy nasze życie łamie Boże przykazania.

Druga grupa pytań podkreśla dramatyzm sytuacji i brak możliwości naprawy rozbitego małżeństwa:
„Czy Bóg chciałby patrzeć na samotność i ból osoby rozwiedzionej? Więc co, jeśli powrót do pierwszego małżonka jest niemożliwy?”
Na pewno Bóg nie chciałby patrzeć na ból i samotność. Dlatego oświadczył na samym początku – dwoje staje się jednym ciałem i nie podlega rozerwaniu! Tylko śmierć rozdziela! Jezus potwierdził to, mówiąc: „Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza” Mt 19,6. Nie jest to Boże życzenie, czy prośba lecz nie podlegający dyskusji nakaz.
Dla osoby rozwiedzionej jest tylko jedna możliwość – wrócić do swojego współmałżonka, a jeśli to nie jest możliwe – pozostać samotną. 1Kor 7,11
Ależ, to okrutne! - powiemy. Czyżbyśmy śmieli zarzucić Bogu, że dając takie przykazanie, nie przewidział tych wszystkich tragedii i cierpień, jakie przechodzą ludzie rozwiedzeni? Nie wiedział, jaki ból będą znosić osoby opuszczone, dzieci pozbawione ojca lub matki? Ten, który nas wybrał przed założeniem świata, miałby mieć zasłonięte oczy jeśli chodzi o wgląd w XXI wiek? A jednak nakazał, co nakazał... I jest to nakaz sprawiedliwy, jak wszystko, co od Boga!

Trzecia grupa pytań, to atak na „bezduszność konserwatystów” i próba podkreślenia Bożej dobroci:
„Jeśli ktoś kocha Jezusa całym sercem, to dlaczego stawiasz mu takie przeszkody (nie zgadzając się na powtórny związek)? Będziesz winny tego, że... odrzuci zbawienie!”
Więc znowu „miłość całym sercem”... Trzeba nie znać Słowa Bożego, żeby stawiać takie argumenty. Apostoł Jan, zwany Apostołem miłości, mówi (jak najgorszy z konserwatystów): „Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe” 1J 5,3. Żadne z przykazań Bożych nie jest uciążliwe, nawet to „skazujące na samotność”.
W związku z powyższym pytaniem przeżyłem szok. Rozmowa przebiegała mniej więcej w ten sposób:
- bracie, ten człowiek tak bardzo kocha Boga, jest taki miły, lecz nie wyobraża sobie życia w samotności. Jeśli więc zabronimy mu zawarcia ponownego związku – może się zrazić.
- to prawda, że ma trudną sytuację, ale stoi przed wyborem: albo Bóg, albo swoje życie. Musimy go ostrzec, że gdy zawrze drugi związek, stanie się cudzołożnikiem.
- bracie, naprawdę myślisz, że Pan Bóg nie zgadza się na drugie małżeństwo? Przecież on widzi jego dobroć i to, że na swój sposób bardzo kocha Boga.
- Bóg nigdy nie zmienia Słowa. A Boga nie mamy kochać na „swój” sposób, lecz tak jak uczy nas Chrystus, więc przede wszystkim - posłuszeństwo.
- bracie, tyle mówimy o Bożej miłości i łasce, więc... gdzie ta łaska?
Najpierw zaniemówiłem, a potem stać mnie było tylko na przewlekłe: Cooo? Co mówisz? Chcesz powiedzieć, że Boża łaska jest po to, byśmy mogli przyzwalać grzechowi? Łaska ma przykrywać nasz grzech?
Uff! Co za nauka?! Takiej definicji łaski jeszcze nie słyszałem...
Odpowiedziałem: łaska stała u drzwi serca, chcąc zatrzymać ich przed rozwodem, lecz jej nie wpuścili. Łaska oferuje teraz swoją pomoc, by wytrwali w czystości, lecz ją omijają. Napisane jest, że łaska jest nam dana „ku pomocy w stosownej porze” Hbr 4,16. Gdy stosowna pora przemija, łaska się kończy...

To tyle, w wielkim skrócie. Wyjątkowych, pogmatwanych i zawiłych (ale też przewrotnych i perfidnych) przykładów jest mnóstwo. Współczuję tym, którym przychodzi się z nimi borykać. Szczególnie wtedy, gdy zrobimy „jeden wyjątek”. Ledwo go rozwiążemy, a u drzwi stoją już o wiele gorsze, bardziej pogmatwane „wyjątki”. Trzymajmy się Słowa albo pogubimy się bez reszty. Ani się obejrzymy, jak przejmiemy „sędziowski tron”, z prawem(?) wydawania (fałszywych, niestety) wyroków.

Bóg i jedynie On, jest Sędzią! Amen!

Niech Słowo Boże będzie „pochodnią nogom naszym i światłością ścieżkom naszym” Ps 119,105.

źródło: http://www.chrystusowy.pl/i178,Powtórne ... owski.html


Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4752
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Samolub » 26 wrz 2016, 20:44

Pytał ktos co to za czwartą i piąta wersja

czwarta to popełniać grzech żałując jego samego lecz nie chcąc go zaprzestać dalej uczęszczając do wspólnot które tak nauczają i uważają że to grzech

piąta to udawanie, że problemu nie ma np poprzez zmianę wspólnoty czy nauczycieli na takich którzy uważają, że wszystko jest okey

szósta unieważnić sobie ślub w Kosciele Rzymskokatolickim, istnieje cała lista rzekomych punktów które mogą uznać małżeństwo za nie ważne. Nie chodzi bynajmniej o rozwód ale uznanie nieważności małżeństwa. Czy to jest już zgodne z Pismem i nie jest to wybieg ocencie sami.


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
karolcia 80
Posty: 35
Rejestracja: 12 wrz 2016, 20:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
O mnie: Cześć wszystkim. Mam na imię Karolina. Lubię gotować, wspinać się po górach i uwielbiam ogrodnictwo.
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: karolcia 80 » 26 wrz 2016, 20:47

KAAN pisze:
karolcia 80 pisze:..., pomiń co Biblia mówi o małżeństwie, Zapytaj teko KTÓRY TĘ BIBLIĘ NAPISAŁ!
Bardzo zła rada, Słowo Boże nie może zostać pominięte, a odpowiedź na nasze pytania do Boga otrzymujemy z jego Słowa.



Może zastosowałam skrót myślowy, ale widac , że jest conajmniej kilkanaście spojrzeń na sprawy rozwodów, wszystkie opierają się na Słowie Bożym i na wszystke mozna znaleźć Biblijne argumenty. Każdy kościół będzie miał inne spojrzenie na rozwód, na metodę in vitro oraz na aborcję dzieci pochodzących z gwałtu. Rozwiazań może być kilkanaście , choć Bóg jeden. Chodziło mi o to , żeby zapytać ,,u Źródła" W tym przypadku to chyba najmądrzejsza rada dla kogoś takiego jak niebieska prawda? No bo co ma sobie pomysleć 27 letnia kobieta od której odchodzi maż uzależniony od cybersexu? Kobieto nie masz prawa się z nikim związać, cudzołożyć też nie bo będziesz mieć ,,lewe" dzieci, nie wychodź do ludzi bo jeszcze kogoś spotkasz i będzie cię kusiło do grzechu, najlepiej połóż się do trumny bo już nadziei dla ciebie nie ma.


Wierzę, ufam, kocham...
karolcia 80
Posty: 35
Rejestracja: 12 wrz 2016, 20:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
O mnie: Cześć wszystkim. Mam na imię Karolina. Lubię gotować, wspinać się po górach i uwielbiam ogrodnictwo.
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: karolcia 80 » 26 wrz 2016, 21:08

cyt ...Ja z żoną swoją przeżyłem 41 lat, a ostatnie 16 lat jako nowo narodzony a żona nie, i straszyła rozwodem, ale nie szukałem podstaw ku temu by mnie opuściła i żebym sobie znalazł nową partnerkę życiową, lecz modliłem się, błogosławiłem, mówiłem o żywym Bogu, co robił w moim życiu i Bóg pomagał trwać w NIM i JEGO SŁOWIE i w miarę przyzwoitych relacjach z żoną ( była uzależniona od alkoholu ).

Chwała Ci , że wytrzymałeś tyle z zoną uzależnioną od alkoholu , ale wiesz , ludzie mąją różną ,,wytrzymałość" . Ja po 6 latach małłżeństwa z alkoholikiem przeszłam przez depresję, dwa załamania nerwowe, myśli samobójcze a moje trzyletnie wtedy dziecko leżało w szpitalu na ,,tiki nerwowe" na neurologii. Mąż nie mieszka z nami od półtora roku, a ja nadal na lekach od psychiatry. Choć nie da się zaprzeczyć, że to co piszesz ma sens. Mam nadzieję że warto było walczyć o żonę. u mnie był dziś kurator sądowy, więc ,,machina rozwodowa" już u mnie ruszyła. Zastanawiam się co sobie teraz myśli mój mąz, o ile w ogóle mysli? Słowo Boże też mu było głoszone, al e odwrócił się do Boga plecami. a kiedy się ochrzciłam i zaczęłam podązać za Panem to powiedział, że takiej żony już nie chce. Mam się z nim pojednać i wrócić do tego piekła , które zafundował mi i dziecku? Mam go przyjąc jak przepije wszystkie pieniądze i złapie jakiegoś chorobę uprawiajac seks w pubie? Gdzie w tym wszystkim jest Boża sprawiedliwośc. Ja na prawdę wierzę całym sercem, że Bóg jest sprawiedliwy. ale na razie jeszcze tego nie ujrzałam. Byś może Jego miłosierdzie jest większe niż sprawiedliwość? To chyba opłacałoby się nam wszystkim.


Wierzę, ufam, kocham...
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4752
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Samolub » 26 wrz 2016, 21:13

Hmm może przekonać męża czy żonę do tego by żył w czystości (w wszelkim rozumieniu) tak by dało się z nim/nią tworzyć małżeństwo lub on/ona chcieli takiego małżeństwa.

Wkoncu kiedys podjęli taką decyzyję wiec jednak dało się wtedy, jeśli nastąpi zmiana trwała bedzie się dało i jutro.

Wówczas nie tylko taka osoba bądzie błogosławieństwem dla małżonka/ki, ale również potrafi przebaczyć grzechy drugiej osobie.

Wiec osoby które się Nowo Narodziły bądź nawróciły nie powinni odrazu szukać złego w drugiej połówce, tylko zadbać o drugą stronę. Czy to Katolicką, czy Ateistyczną, wkoncu to te osoby się zmienili i stąd inna ocena drugiej połówki. To jest właśnie bardzo szybka i niewłaściwa ocena sytuacjii i ocena innych już z nowego punktu widzenia. Czyli nie dając szansy którą sami przecież dostajemy jako osoby Nowo Narodzone, tylko może w innym czasie?


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2844
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: kruszynka » 26 wrz 2016, 21:32

karolcia 80 pisze:najlepiej połóż się do trumny bo już nadziei dla ciebie nie ma.

Nadziei na co? Na szczęście? Z to bez faceta nie da się być szczęśliwą?
No to macie przed sobą szczęśliwego truposza :mrgreen: Obrazek
Kilkanaście lat temu, kiedy rozstałam się z mężem myślałam tak jak Wy, dziewczyny. Myślałam wszystkie te zdania które tu wypowiadacie. W końcu poznałam gościa, motylki, te rzeczy i myśleliśmy o związku.
I wiecie co się stało? Narodziłam sie na nowo. W mgnieniu oka motylki wyfrunęli. Obrazek Autentyk.

Pan tak mi coś poprzestawiał w głowie/sercu, że wszelkie zainteresowanie jakimś nowym związkiem wyparowało. Na facetów patrzę jak na kosmitów. Choćbym chciała i kombinowała inaczej to się normalnie nie da.Serio. A przez ten czas oświadczono mi się jakieś 5 razy. I wiecie co, mam wgląd co nieco w życie owych adoratorów i wiem, że dobrze się stało, jak się stało. Oglądałam i oglądam wiele małżeństw......Nie zamieniłabym się.
Nie czuję się ani samotna, ani niekochana. To jarzmo jest lekkie. Choc nawet nie postrzegam jako jarzmo.
A ile czasu by spędzać czas z Bogiem, by poznawac jego święte słowo. Coś wspaniałego!.

A jeśli chodzi o kilkanaście spojrzeń na tę kwestię, to owszem, straszliwie mnie ratowano, choć ja o pomoc nie wołałam. Co zresztą jest ciekawe wielce, że wmawiano mi na wszelkie sposoby konieczność tego rozwodu. A to pastor jeden mi powiedział, że Bóg nie pobłogosławił tego związku, więc jestem wolna :mrgreen: , a to drugi pastor, że muszę "uregulować" :lmao: sprawę przed Bogiem, bo.................uwaga, uwaga cytat: nie da się jedna nogą żyć w niebie, a drugą w piekle, a to, że z niewierzącym się nie liczy.

karolcia 80 pisze: Moim zdaniem najważniejsze jest zbudowanie relacji z żywym Bogiem, bo On jest przecież żywy. Jeśli ktoś ma dobrą relację i jest posłuszny to go Bóg poprowadzi tak , że wybierze najlepszą drogę


Pełna zgoda. Właśnie o tym mówię. Posłuszeństwo wychodzi nam WYŁĄCZNIE na dobre.

(PS podziękujcie w modlitwie za wszystkich mężów bozych, którzy tu tak czas poswięcają by pokazać Wam myśli Boże). Naprawdę.


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
biblijny
Posty: 229
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:05
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: Zawiercie
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: biblijny » 26 wrz 2016, 22:30

karolcia 80 pisze:jest conajmniej kilkanaście spojrzeń na sprawy rozwodów, wszystkie opierają się na Słowie Bożym i na wszystke mozna znaleźć Biblijne argumenty. Każdy kościół będzie miał inne spojrzenie na rozwód, na metodę in vitro oraz na aborcję dzieci pochodzących z gwałtu.


Jeżeli mamy trzy osoby i:
- pierwsza twierdzi, że 2+2 = 3
- druga twierdzi, że 2+2 = 4
- trzecia twierdzi, że 2+2 = 5

to oznacza, że co najmniej dwie osoby się mylą i co najwyżej jedna ma rację. Ty natomiast chcesz przekonać ludzi, że jest wiele spojrzeń na sprawę dodawania i wszystkie opierają się na matematyce. Każda szkoła natomiast ma według Ciebie inne spojrzenie na dodawanie i mnożenie, więc możemy sobie wybrać tę, która nam najbardziej odpowiada. Twoje twierdzenia to kompletny groch z kapustą nie tylko z chrześcijańskiego, lecz nawet z czysto ludzkiego punktu widzenia.

karolcia 80 pisze:Rozwiazań może być kilkanaście , choć Bóg jeden.


Jest taka dostojna pieśń chrześcijańska, być może śpiewana również w Twojej wspólnocie: "Prawda jedyna: Słowa Jezusa z Nazaretu..." Przemyśl to sobie.

karolcia 80 pisze:Chodziło mi o to , żeby zapytać ,,u Źródła" W tym przypadku to chyba najmądrzejsza rada dla kogoś takiego jak niebieska prawda?


Na temat proroctw i proroków Apostoł Paweł uczy: "A co do proroków, to niech mówią dwaj albo trzej, a inni niech osądzają" (1 Koryntian 14, 29) Jak widzisz, objawienie prywatne nie jest ostateczną wyrocznią, lecz podlega osądowi, czy pochodzi od Boga. Autorytet nadrzędny w stosunku do proroctwa stanowi Pismo Święte jako objawienie natchnione, wystarczające i nieomylne.

No cóż, nawet pobieżna lektura Twoich wpisów, wskazuje na to, że potrzebujesz kogoś, kto wyjaśni Ci zupełnie podstawowe prawdy biblijne. Piszesz na forum od niedawna, a już zdążyłaś wygłosić wiele błędnych tez wskazujących na to, że Twoja formacja duchowa, zarówno przed jak i po chrzcie nie przebiegła prawidłowo. Rozważ przerobienie solidnego kursu biblijnego.


Szkoła Biblijna "Hosanna": www.j1213.org
Biblijny podcast: www.j1213.org/podcast
karolcia 80
Posty: 35
Rejestracja: 12 wrz 2016, 20:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
O mnie: Cześć wszystkim. Mam na imię Karolina. Lubię gotować, wspinać się po górach i uwielbiam ogrodnictwo.
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: karolcia 80 » 27 wrz 2016, 08:33

no cóż, właśnie z takim zamiarem zaczęłam tu pisać, ale nadal nie uzyskałam odpowiedzi. jedyne co tu otrzymałam to tak na prawdę BRAK NADZIEI. Pochodzę z rozbitej rodziny, mój ojciec zostawił mnie jak miałam 4 lata. Potem było jeszcze gorzej. Matka zaczęła pić i znęcać się psychicznie i fizycznie. Potem mąz alkoholik, który nie chce żyć z Bogiem. Szukając odpowiedzi na moje pytania dowiedziałam się tylko , że JESTEM SKAZANA na SAMOTNOSC ni pewnie czeka mnie życie (około 40 następnych lat w samotności) bo po co ryzykować swoje zbawienie. Nie każdy dobrze funkcjonuje w samotności. Ja mam ogromną potrzebę bycia w rodzinie, zdrowej i prawdziwej, której nigdy nie miałam. fakt nie znam jeszcze wystarczająco Biblii, bo jestem nawrócona dopiero od 2 lat, ale szczerze szukam Boga i chciałabym uzyskać odpowiedź na kilka ważnych kwestii. Mam znajome, które swietnie funkcjonują w samotności, a ja usycham, bo mam taką ogromna potrzebę poczucia kiedyś, że jest ktoś komu na mnie zależy . Fakt, Bog powinien mi to wszystko zastąpić, więc wnioskuję że moja relacja z nim jest nieprawidłowa. Szukałam tu na tych stronach nie wiem sama czego, może wsparcia psychologicznego, moze nadziei jakiejś a uzyskałam WYROK. Strasznie to smutne , na prawde....


Wierzę, ufam, kocham...
jj
Posty: 8288
Rejestracja: 11 sty 2008, 10:17
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: zagranica
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: jj » 27 wrz 2016, 10:36

karolcia 80 pisze: uzyskałam WYROK. Strasznie to smutne , na prawde....


Tak, to jest WYROK:

(24) Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną. (25) Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. (26) Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją?
(Ew. Mateusza 16:24-26, Biblia Warszawska)


Temu wyrokowi utraty zycia dla Pana Jezusa mozna sie poddac, albo nie.
Jest to jednak wyjatkowy wyrok, zupelnie inny od wszystkich wyrokow, bo pod warunkiem poddania sie, nastepuje ulaskawienie. Jednak najpierw musi nastapic poddanie sie Bozemu Sadowi, gdzie sedzia bierze cala wine na siebie! Pan zna twoje serce i moje, i wszystkie serca w calym swiecie, i wie, czy bija dla Niego, czy moze tylko warunkowo sa wierne, a gdy przychodza proby - wiedna.

Jest jeszcze jedna olbrzymia roznica miedzy tym WYROKIEM, a wszystkimi pozostalymi. Bozy WYROK zawiera klauzule obietnicy:

(24) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota.
(Ew. Jana 5:24, Biblia Warszawska)


Kazdy, kto wierzy, zyje wiecznie i nie stanie przed Sadem!

A co z zyciem doczesnym?:

(30) Jeśli więc Bóg tak przyodziewa trawę polną, która dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona, czyż nie o wiele więcej was, o małowierni? (31) Nie troszczcie się więc i nie mówcie: Co będziemy jeść? albo: Co będziemy pić? albo: Czym się będziemy przyodziewać? (32) Bo tego wszystkiego poganie szukają; albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. (33) Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. (34) Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia.
(Ew. Mateusza 6:30-34, Biblia Warszawska)


(4) Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się. (5) Skromność wasza niech będzie znana wszystkim ludziom: Pan jest blisko. (6) Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu. (7) A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie.
(List do Filipian 4:4-7, Biblia Warszawska)


... decyzja nalezy do ciebie.


Awatar użytkownika
biblijny
Posty: 229
Rejestracja: 19 wrz 2016, 21:05
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Lokalizacja: Zawiercie
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: biblijny » 27 wrz 2016, 11:57

karolcia 80 pisze:no cóż, właśnie z takim zamiarem zaczęłam tu pisać, ale nadal nie uzyskałam odpowiedzi. jedyne co tu otrzymałam to tak na prawdę BRAK NADZIEI. Pochodzę z rozbitej rodziny, mój ojciec zostawił mnie jak miałam 4 lata. Potem było jeszcze gorzej.


Myślę, że nikt nie kwestionuje tego, że potrzebujesz wsparcia, porady, ale również zwykłej akceptacji i ciepła od innych ludzi. Miałaś wiele problemów w życiu i zwyczajnie w takich sytuacjach może brakować Ci tchu. Jednak bardzo trudno będzie Ci znaleźć pomoc w Internecie. Na forach internetowych nie przesiadują duszpasterze, ale często ludzie młodzi i niedoświadczeni, pozbawieni wiedzy i odpowiednich cech, aby pomagać innym.

Pamiętaj jednak, że fakt iż potrzebujesz wsparcia i podniesienia na duchu, nie upoważnia Cię do tego, aby nauczać innych i interpretować Biblię publicznie. Szukaj raczej społeczności z innymi chrześcijanami, najlepiej w jakimś zdrowym zborze chrześcijańskim, gdzie bez wątpienia znajdziesz ludzi podobnych do siebie, i wzajemnie będziecie mogli sobie pomagać. Na Twoim miejscu wstrzymałbym się od przesadnej aktywności na forach, bo może dojść do sytuacji, że samej sobie nie pomożesz, a jednocześnie zaszkodzisz komuś innemu.

Bóg jest po Twojej stronie i, jeśli mu zaufasz, zacznie prostować Twoje ścieżki. Powodzenia!


Szkoła Biblijna "Hosanna": www.j1213.org
Biblijny podcast: www.j1213.org/podcast
Awatar użytkownika
nadrozd
Posty: 2452
Rejestracja: 07 paź 2015, 14:22
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: nadrozd » 27 wrz 2016, 12:37

kruszynka pisze:Nadziei na co? Na szczęście? Z to bez faceta nie da się być szczęśliwą?
No to macie przed sobą szczęśliwego truposza


Chciałem wczesbiej napisać coś co się mówi do facetów w takim wypadku..... ale nie wiedziałem jak przerobic ;)

facet z wozu koniu lżej ?
Albo
Kobiety nie placza ?


Wyszlo dziwnie może kobiety mają jakieś swoje inne pocieszenia odzywkowe.... ?



Niech żyje wolność, wolność i swoboda..... a ta gadzina niech se sama pierze skarpetki......
Albo
Trudno męska zmywarka do naczyń zajechała się alkoholem i poszła w świat.....trudno, wymienimy w obi na lepszy model...zmywarkę na prąd.


Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2844
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: kruszynka » 27 wrz 2016, 13:03

Nadrozd.
Był tu swego czasu user, który twierdził, że od jakiegoś czasu rozumie tylko 30% tekstu mówionego, czy pisanego.....
Ja po przeczytaniu Twojego wpisu stwierdzam, że nawet ta ilość procentów to dla mnie wyżyny :mrgreen:

Z całą pewnością nie mam złego zdania o facetach i nie posiadam również odpowiednich do tego powiedzonek :P


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 380
Rejestracja: 09 maja 2016, 10:17
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: n.ellie » 27 wrz 2016, 14:57

Nadrozd z pewnością ma umysł ścisły :-)


I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. (1 Kor 13:2)
Obrazek
https://www.instagram.com/kobieta_z_biblia/
http://kobietazbiblia.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4752
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Samolub » 27 wrz 2016, 16:45

Biblijny zredukował całe forum do otchłani internetu. A osoby młode wierzące nazywa niedoświadczonymi w wierze i postępowaniu.

To pogratulować tylko tej wiedzy i doświadczenia pozostaje. Mowi to człowiek który zaczął pewnie czytać Biblię po 50 tce i zgromadzeniu potężnych sum pieniędzy w banku =D

nie masz prawa żadnego oceniać ludzi na podstawie swojego widzi mi się


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Norbi
Posty: 8528
Rejestracja: 02 mar 2009, 23:08
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Newcastle upon Tyne
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Norbi » 27 wrz 2016, 16:55

Samolub pisze:
nie masz prawa żadnego oceniać ludzi na podstawie swojego widzi mi się


:thumbup:



Wróć do „Bezpieczny Kącik”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość