Gdy mąż odchodzi od żony....

Forum pod specjalnym nazdorem moderatorskim - odpowiedzi moderowane.
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4775
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Samolub » 12 gru 2016, 19:36

Ogarnij się i zacznij myśleć najpierw o Sobie =P

możliwe, że po jakimś czasie nadaży się okazja Waszego ponownego zejścia. Teraz nie ma to żadnego sensu, sprawa jest świeża.

Mozliwe że to doświadczenie ubogaci Ciebie jak i exMęża. Postaraj się popracować nad Sobą, a Mąż może też się zmieni, wówczas można zawsze zaaprobować jakąś sytuację nawet przy pomocy znajomych.

Puki co napisz do N.Elle aby zamieściła Twoje intencje w grupie modlitewnej to bedziemy się co tydzień modlić w tej intencjii.
Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
karolcia 80
Posty: 27
Rejestracja: 12 wrz 2016, 20:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
O mnie: Cześć wszystkim. Mam na imię Karolina. Lubię gotować, wspinać się po górach i uwielbiam ogrodnictwo.
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: karolcia 80 » 12 gru 2016, 21:06

Ok, wielkie dzięki, na pewno tak zrobię. Największej pomocy potrzebuje mój mąż, w którego rodzinie jest tak wielkie przekleństwo, że żadna ludzka siła go stamtąd nie wyrwie. Ojciec jego pije od 30 lat, obaj bracia piją , a matka przy każdej okazji stawia alkohol na stół i ich upaja. Jak się wyrwać z takiego przekleństwa? To tylko łaska Boga że mi się udało i że córkę uratowałam, bo diabeł już i po nią łapy wyciągał. Dzięki jeszcze raz . pozdr
Wierzę, ufam, kocham...
Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 337
Rejestracja: 09 maja 2016, 10:17
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: n.ellie » 12 gru 2016, 21:43

Karolciu, przykro się czyta takie rzeczy. Jestem sercem z Tobą i Twoją córeczką. Najważniejsze, że jesteście razem - Bóg nad Wami czuwa. A może tak miało być? Może to była jedyna droga, żebyście były bezpieczne... I tak będę się za Was i Twojego byłego męża modlić, ale jeśli chcesz to daj znać na priv, czy dołączysz do grupy. Samolub podał Ci dobry pomysł. Trzymaj się, Pan z Tobą.
Lecz powiedział do mnie: Dosyć masz, gdy masz łaskę moją, albowiem pełnia mej mocy okazuje się w słabości. Najchętniej więc chlubić się będę słabościami, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusowa. Dlatego mam upodobanie w słabościach, w zniewagach, w potrzebach, w prześladowaniach, w uciskach dla Chrystusa; albowiem kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny. (2 Kor 12:9-10)


https://www.instagram.com/kobieta_z_biblia/
http://kobietazbiblia.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4775
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Samolub » 12 gru 2016, 21:47

Są całe dzielnice lumpów =P i wiem jak to działa, diabeł ma się w takich miejscach bardzo dobrze

To że nie przeskoczyło to na Cb czy córkę że bagno Cię nie wciągnęło to cud. Dziękuj Bogu. Nawet normalny człowiek wychowujący się w takich rodzinach środowiskach ma problemy z wyrwaniem się- nie koniecznie musi używać alkocholu. Po prostu

bez interwencjii z zewnątrz nie jest mozliwe by Twój mąż nawet nie będąc alkocholikiem z tego wyszedł. Niestety w Polsce panuje ostracyzm, a państwo nie funkcjonuje poprawnie w tej materii (KRK i inne organizacje też nic nie robią)

Ewentualnie Twój mąż powinien się odciąć całkowicie od swojej rodziny, środowiska, zmienić miejsce zamieszkania. Ale trzeba też chcieć
Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2473
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: kruszynka » 12 gru 2016, 22:35

Samolub pisze: lumpów

Samolub wydałeś osąd.
Znam ludzi których Bóg wyciągnął z takiego dna, że sobie nawet trudno je wyobrazić. Teraz są pastorami.....nawet :)
Podobno Paul Washer na takim dnie był.

Lump to słowo tak pogardliwe, że.......brak mi słów.

karolcia 80 pisze: Największej pomocy potrzebuje mój mąż

Otóż to. Módl się. Ja kiedyś sama próbowałam kogoś wyciągnąć z tego, ale nie dało się. Jednak swiadectw Bożej interwencji jest sporo.
"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4775
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: Samolub » 12 gru 2016, 23:41

Kruszynka Siostro =D

jest pewne wytłumaczenie tego, dlaczego tak to odbierasz, mogłoby Cię to jednak wgnieść w fotel, wiec może to pomińmy ten temat

To co piszę to taka wymiana zdań, napisałem że rozumiem problem i jego wagę (mechanizmy)

czuję że jestes przewrażliwiona i doskonale zdaje sobie sprawę, że mozesz coś źle odebrać i zrozumieć w tym stanie
Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
karolcia 80
Posty: 27
Rejestracja: 12 wrz 2016, 20:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
O mnie: Cześć wszystkim. Mam na imię Karolina. Lubię gotować, wspinać się po górach i uwielbiam ogrodnictwo.
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Gdy mąż odchodzi od żony....

Postautor: karolcia 80 » 15 gru 2016, 09:02

Słuchajcie to nie jest tak , że do końca się uwolniłam... Walczę ze współuzależnieniem, ciągle mielę ten temat i myślę jakby to było gdyby przestał pić, że moglibyśmy być ,,normalna rodziną" , mam jeszcze nadzieję, że się odmieni, jeszcze czekam na niego, ale tak to ja mogę czekać nawet ze 20 lat! Myślę i tęsknię za kimś kogo nie było a kto mi wyrządził tyle zła. Jeszcze oczami duszy widzę ,,kajdany" na swoich nogach i rekach i krzyczę do Boga o całkowite uwolnienie. Mam zniszczoną psychikę, bo kto raz ma do czynienia przez tyle lat z alkoholikiem to nie jest normalny. Wiem, że Bóg mnie uzdrowi w swoim czasie, ale ta przysięga złożona przed ołtarzem prawie 7 lat temu tak mnie trzyma...Chcę być jakoś przy nim, ale ten człowiek mnie nie chce. Z drugiej strony chce się uwolnic. Ta ambiwalencja jest nie do zniesienia!
Wierzę, ufam, kocham...

Wróć do „Bezpieczny Kącik”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość