Udaję że studiuję

Wszelkie tematy nie pasujące do innych działów.
Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 13 gru 2019, 20:46

Hej, witajcie. Mam pewien problem i potrzebuję Waszej porady. Nie bardzo mam się komu wygadać, gdyż naprawdę nie ma się po co chwalić moim postępowaniem. Otóż sprawa wygląda tak: w tym roku dostałam się na studia do innego miasta, ok 200 km od domu rodzinnego. Namówiłam chłopaka żeby się ze mną przeprowadził do tego miasta. Doniosłam papiery na tą uczelnię, znaleźliśmy i wynajęliśmy mieszkanie. Uczelnia traktowała mnie jak studentkę, przychodziły do mnie jakieś maile, jestem nawet w grupie naszego kierunku na Facebooku. Sęk w tym że... nie pojawiłam się tam ani razu. Chwilę przed inauguracją rozmyśliłam się i stwierdziłam że administracja to jednak nie to. Nikomu o tym z moim chłopakiem nie powiedzieliśmy. Chodzi o to że jego rodzina miała poważne obiekcje co do naszego wyjazdu, uważali że nie damy sobie rady finansowo. Pewnie też chodziło Im o to że nie chcieli żeby „pakował się” w poważniejszy związek ze mną, ale to tylko moje przypuszczenia. Jesteśmy razem 4 lata. Tak więc Jego rodzina sądzi że studiuję dziennie i pracuję w weekendy i piątki (bo niby mam wolne piątki od zajęć). Moja mama też sądzi że studiuję. Tak naprawdę pracuję na pełen etat. Kiedy dzwonią i pytają, jak tam na studiach odpowiadam, że dobrze. Od wyprowadzki widziałam się z nimi kilka razy, i zawsze jak temat schodził na moje studia to coś tam im naściemniałam. Kilka tygodni temu pojechałam na uczelnię i złożyłam wniosek o skreślenie mnie z listy studentów, gdyż to była i tak kwestia czasu kiedy by mnie wyrzucili za moje nieobecności. Rozpatrzyli to pozytywnie i oficjalnie już tam nie studiuję.
Myślałam, że to plan idealny. Jestem daleko od mojej rodziny i od rodziny chłopaka, telefonujmy do nich raczej rzadko, więc sądziłam że zdołam ciągnąć tą szopkę jak najdłużej, nawet te 3 lata, do końca „studiów”. Nie przeszkadzało mi to że to nieetyczne. A no i sprawa wiary. Nie byłam wierząca. Od niedawna zaczęłam czytać Biblię. I wzbudziły się we mnie wyrzuty sumienia w tej sprawie. To szalone ale Na poważnie rozważam zadzwonienie do nich i powiedzenie im wszystkim prawdy. Nie wiem co się ze mną stało. Naprawdę daleko mi było do wiary i moralności. A teraz przejmuję się czymś co jeszcze niedawno było dla mnie pikusiem, niczym złym. boję się ich reakcji. Mama mówiła że tak się cieszy że poszłam na studia, że w końcu zmądrzałam (szkole skończyłam kilka lat temu). Pewnie wszystkim się chwali że studiuję. A tu nagle dowie się że to nieprawda. Załamie się. Rodzina chłopaka się wścieknie. Co mam robić? Ratunku.


Noemi
Posty: 1751
Rejestracja: 23 sty 2011, 18:00
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Lokalizacja: lublin
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Noemi » 13 gru 2019, 22:57

powiedzieć swoim rodzicom prawdę


marioosh666
Posty: 341
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: marioosh666 » 14 gru 2019, 07:18

Większym problemem jest mieszkanie z chłopakiem bez ślubu i tym proponuję się zająć. Chociaż widać, że bardziej boisz się reakcji ludzi niż Boga. A że studiami to najprościej powiedzieć prawdę, bo każde kłamstwo generuje kolejne kłamstwa.


Są ludzie i moderatorzy...
Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 14 gru 2019, 09:15

marioosh666 pisze:Chociaż widać, że bardziej boisz się reakcji ludzi niż Boga. A że studiami to najprościej powiedzieć prawdę, bo każde kłamstwo generuje kolejne kłamstwa.


Tak, to prawda. Najbardziej się boję reakcji rodziny chłopaka.

marioosh666 pisze:Większym problemem jest mieszkanie z chłopakiem bez ślubu i tym proponuję się zająć.


Co jest złego w mieszkaniu razem bez ślubu?


Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 14 gru 2019, 09:29

Tym bardziej że czasami ciężko starcza do przysłowiowego pierwszego, nie zarabiamy kokosów, trochę musimy pooddawać rodzinie, a gdzie tu jeszcze ślub :o


marioosh666
Posty: 341
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: marioosh666 » 14 gru 2019, 19:28

Airad pisze:Najbardziej się boję reakcji rodziny chłopaka.

A co oni mają do tego? Chłopak też nie studiuje? Jak tylko Ty to w czym mają problem?
Airad pisze:Co jest złego w mieszkaniu razem bez ślubu?

Jeżeli żyjecie jak brat i siostra to nic, ale zazwyczaj mieszkanie razem wiąże się ze spaniem w jednym łóżku, współżyciem seksualnym, udawaniem małżeństwa, a to grzech.
Airad pisze:Tym bardziej że czasami ciężko starcza do przysłowiowego pierwszego, nie zarabiamy kokosów, trochę musimy pooddawać rodzinie, a gdzie tu jeszcze ślub :o

Ślub kosztuje poniżej 100 PLN, nie pamiętam dokładnie, na pewno znajdzie się dobra dusza i pożyczy albo da w prezencie te pieniądze.


Są ludzie i moderatorzy...
Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 14 gru 2019, 21:33

[quote="marioosh666"
Ślub kosztuje poniżej 100 PLN, nie pamiętam dokładnie, na pewno znajdzie się dobra dusza i pożyczy albo da w prezencie te pieniądze.[/quote]
Masz rację, jak to się mówi „jak ktoś chce to znajdzie sposob a jak nie chce to znajdzie wymówkę ;)

Jeżeli chodzi o cywilny to tak, takie są koszta. Mi nie zależy na ślubie w KK ale niestety chłopak jest wierzącym tradycyjnie katolikiem, a jego rodzina to już w ogóle, i wszyscy bardzo maryjni. Rozmawiałam już o tym i chłopak chce koniecznie kościelny, a jak wiadomo trzeba dać księdzu „do kieszonki” no i wyprawić wesele


Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 14 gru 2019, 21:33

Przepraszam, nie umiem w to forum i w cytowanie :)


marioosh666
Posty: 341
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: marioosh666 » 14 gru 2019, 21:52

Jeżeli nie zamierzasz zmieniać swojego życia to niepotrzebnie zawracasz sobie głowę Jezusem. Chyba, że chcesz iść raz w tygodniu pośpiewać, porozmawiać z ludźmi, zjeść ciasto i wypić kawę. Takie zbory i tacy chrześcijanie też są.

Patrząc już nie z chrześcijańskiej, ale z czysto ludzkiej perspektywy nie potrafię zrozumieć tej głupoty, która dopadła kobiety. Dają mężczyznom swoje ciało, mieszkają z nimi wiele lat, często dają z siebie wszystko, a później zostają na lodzie. Książę wymienia na lepszy model, bo może. Jemu nie tyka zegar biologiczny i uroda nie przemija w taki sposób.


Są ludzie i moderatorzy...
Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 14 gru 2019, 23:59

marioosh666 pisze:Jeżeli nie zamierzasz zmieniać swojego życia to niepotrzebnie zawracasz sobie głowę Jezusem. Chyba, że chcesz iść raz w tygodniu pośpiewać, porozmawiać z ludźmi, zjeść ciasto i wypić kawę. Takie zbory i tacy chrześcijanie też są.

Patrząc już nie z chrześcijańskiej, ale z czysto ludzkiej perspektywy nie potrafię zrozumieć tej głupoty, która dopadła kobiety. Dają mężczyznom swoje ciało, mieszkają z nimi wiele lat, często dają z siebie wszystko, a później zostają na lodzie. Książę wymienia na lepszy model, bo może. Jemu nie tyka zegar biologiczny i uroda nie przemija w taki sposób.



https://www.zbawienie.com/narzeczenstwo.htm
Jeśli masz czas to zerknij proszę
I powiedz mi co o tym sądzisz, a jeżeli według Ciebie jest inaczej to daj jakieś argumenty

(ps. Nie myśl że mam coś tego co napisałeś, po prostu dałeś mi do myślenia i chce jak najdogłębniej poznać ten temat)


EDIT: generalnie, teza przedstawiona w tym artykule jest taka: Biblia za początek małżeństwa uznaje rozpoczęcie współżycia. Nie istnieją w niej żadne opisy ceremonii zawarcia związku małżeńskiego, jak nasz ślub. to wszystko „ weszło”później. Narzeczona była traktowana w ST jak żona. Jeżeli umarł narzeczony to jego przyszła niedoszła miała takie same prawa jak żona. Jeżeli facet spał z narzeczoną to musiał zapłacić za nią i wziąć ją za żonę. Nie było żadnych „ofiar przeblagalnych” za seks w narzeczeństwie. Jeżeli w okresie narzeczeństwa pojawiło się dziecko to tez nie było nic złego. W związku z powyższym nie istnieje coś takiego jak „grzeszne mieszkanie razem i seksy przed ślubem”, bo rozpoczęcie współżycia było uważane za coś takiego jak ślub, jak nasza przysięga w kościele czy w urzędzie.

Ja Nie wiem, nie znam się kompletnie na chrześcijaństwie, ale chciałabym. Z Biblii czytałam ew. Jana i teraz jestem w trakcie dziejów ap. Nie jestem chyba nawet na początku drogi. Wiec pytam Ciebie, jako chrześcijanina i osobę „obeznaną” co sądzisz o powyższym


marioosh666
Posty: 341
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: marioosh666 » 15 gru 2019, 11:47

Airad pisze:https://www.zbawienie.com/narzeczenstwo.htm
Jeśli masz czas to zerknij proszę
I powiedz mi co o tym sądzisz, a jeżeli według Ciebie jest inaczej to daj jakieś argumenty

Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu. Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć. Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata". W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?
1 Kor 7, 1 - 16

Najpierw małżeństwo, a później seks. Takie ramy zostały ustalone. I opór w tamtych czasach był nie mniejszy niż dzisiaj.

Konkretne wersety znajdziesz tutaj:
https://www.gotquestions.org/Polski/sek ... enski.html

Zachęcam również to obejrzenia świadectw chrześcijan, którzy na podstawie doświadczenia pokazują, że to nie jest dobry pomysł.
Airad pisze:(ps. Nie myśl że mam coś tego co napisałeś, po prostu dałeś mi do myślenia i chce jak najdogłębniej poznać ten temat)

https://youtu.be/jrMG1PmOcqg

Airad pisze:EDIT: generalnie, teza przedstawiona w tym artykule jest taka: Biblia za początek małżeństwa uznaje rozpoczęcie współżycia. Nie istnieją w niej żadne opisy ceremonii zawarcia związku małżeńskiego, jak nasz ślub. to wszystko „ weszło”później. Narzeczona była traktowana w ST jak żona. Jeżeli umarł narzeczony to jego przyszła niedoszła miała takie same prawa jak żona. Jeżeli facet spał z narzeczoną to musiał zapłacić za nią i wziąć ją za żonę. Nie było żadnych „ofiar przeblagalnych” za seks w narzeczeństwie. Jeżeli w okresie narzeczeństwa pojawiło się dziecko to tez nie było nic złego. W związku z powyższym nie istnieje coś takiego jak „grzeszne mieszkanie razem i seksy przed ślubem”, bo rozpoczęcie współżycia było uważane za coś takiego jak ślub, jak nasza przysięga w kościele czy w urzędzie.

Na samym początku to i kazirodztwo było w porządku. To wszystko ewoluowało. Jeżeli szukasz prawdy to ją odkryjesz.
Airad pisze:Ja Nie wiem, nie znam się kompletnie na chrześcijaństwie, ale chciałabym. Z Biblii czytałam ew. Jana i teraz jestem w trakcie dziejów ap. Nie jestem chyba nawet na początku drogi. Wiec pytam Ciebie, jako chrześcijanina i osobę „obeznaną” co sądzisz o powyższym

Rzuciłem linka do wykładu rozprawiającego się z tematem.


Są ludzie i moderatorzy...
zimny2002
Posty: 32
Rejestracja: 28 gru 2010, 11:29
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Koszalin/Lurgan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: zimny2002 » 15 gru 2019, 12:23

To pytanie to nie tutaj raczej


Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 16 gru 2019, 13:30

marioosh666 pisze:
Airad pisze:https://www.zbawienie.com/narzeczenstwo.htm
Jeśli masz czas to zerknij proszę
I powiedz mi co o tym sądzisz, a jeżeli według Ciebie jest inaczej to daj jakieś argumenty

Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą. Ze względu jednak na niebezpieczeństwo rozpusty niech każdy ma swoją żonę, a każda swojego męża. Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu. Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja, lecz każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki. Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja. Lecz jeśli nie potrafiliby zapanować nad sobą, niech wstępują w związki małżeńskie! Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie, niż płonąć. Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odchodzi od swego męża! Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata". W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte. Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?
1 Kor 7, 1 - 16

Najpierw małżeństwo, a później seks. Takie ramy zostały ustalone. I opór w tamtych czasach był nie mniejszy niż dzisiaj.

Konkretne wersety znajdziesz tutaj:
https://www.gotquestions.org/Polski/sek ... enski.html

Zachęcam również to obejrzenia świadectw chrześcijan, którzy na podstawie doświadczenia pokazują, że to nie jest dobry pomysł.
Airad pisze:(ps. Nie myśl że mam coś tego co napisałeś, po prostu dałeś mi do myślenia i chce jak najdogłębniej poznać ten temat)

https://youtu.be/jrMG1PmOcqg

Airad pisze:EDIT: generalnie, teza przedstawiona w tym artykule jest taka: Biblia za początek małżeństwa uznaje rozpoczęcie współżycia. Nie istnieją w niej żadne opisy ceremonii zawarcia związku małżeńskiego, jak nasz ślub. to wszystko „ weszło”później. Narzeczona była traktowana w ST jak żona. Jeżeli umarł narzeczony to jego przyszła niedoszła miała takie same prawa jak żona. Jeżeli facet spał z narzeczoną to musiał zapłacić za nią i wziąć ją za żonę. Nie było żadnych „ofiar przeblagalnych” za seks w narzeczeństwie. Jeżeli w okresie narzeczeństwa pojawiło się dziecko to tez nie było nic złego. W związku z powyższym nie istnieje coś takiego jak „grzeszne mieszkanie razem i seksy przed ślubem”, bo rozpoczęcie współżycia było uważane za coś takiego jak ślub, jak nasza przysięga w kościele czy w urzędzie.

Na samym początku to i kazirodztwo było w porządku. To wszystko ewoluowało. Jeżeli szukasz prawdy to ją odkryjesz.
Airad pisze:Ja Nie wiem, nie znam się kompletnie na chrześcijaństwie, ale chciałabym. Z Biblii czytałam ew. Jana i teraz jestem w trakcie dziejów ap. Nie jestem chyba nawet na początku drogi. Wiec pytam Ciebie, jako chrześcijanina i osobę „obeznaną” co sądzisz o powyższym

Rzuciłem linka do wykładu rozprawiającego się z tematem.





Ok, słuchałam filmiku co wysłałeś i czytałam te fragmenty, już wiem, że Bóg nie pochwała współżycia przed ślubem. A co z sytuacją gdzie para mieszka ze sobą ale żyją w czystości? Np. w mojej sytuacji wchodzi w grę albo powrót do domu rodzinnego (ale w mieście z którego pochodzę jest baaardzo trudno znaleść prace) albo zostać w Krk z chłopakiem ale już żyć w czystości. Druga opcja bardziej mi by pasowała ale no właśnie, czy to będzie dobrze w sensie zgodnie z Biblią? :-/


Awatar użytkownika
Airad
Posty: 58
Rejestracja: 02 sty 2016, 20:59
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Krk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: Airad » 16 gru 2019, 13:31

zimny2002 pisze:To pytanie to nie tutaj raczej


Przepraszam, jest zły dział to proszę moderatora o przeniesienie :)
Ostatnio zmieniony 16 gru 2019, 13:34 przez Airad, łącznie zmieniany 1 raz.


marioosh666
Posty: 341
Rejestracja: 02 gru 2018, 11:22
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Udaję że studiuję

Postautor: marioosh666 » 16 gru 2019, 19:48

Airad pisze:Np. w mojej sytuacji wchodzi w grę albo powrót do domu rodzinnego (ale w mieście z którego pochodzę jest baaardzo trudno znaleść prace) albo zostać w Krk z chłopakiem ale już żyć w czystości.

W grę wchodzi:
- powrót do domu rodzinnego,
- pozostanie w Krk, ale wyprowadzka od chłopaka i znalezienie sobie współlokatorki (a on współlokatora),
- ślub z chłopakiem :)
Airad pisze:A co z sytuacją gdzie para mieszka ze sobą ale żyją w czystości?
(...)
Druga opcja bardziej mi by pasowała ale no właśnie, czy to będzie dobrze w sensie zgodnie z Biblią? :-/

Jeżeli to będzie wspólne mieszkanie bez współżycia to teoretycznie będzie w porządku. W praktyce będzie współżycie, wyrzuty sumienia i wzajemne się obwinianie. Mam taką znajomą, która zaprosiła chłopaka do domu, jeszcze nie mieszkali razem, rodzina się rozjechała po okolicy, on pojawił się za wcześnie, ona chciała jeszcze umyć podłogę, on nie wytrzymał i za 9 miesięcy pojawił się dzidziuś, więc na prawdę to co chcesz zrobić to tylko w teorii.


Są ludzie i moderatorzy...

Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 22 gości