Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Wszelkie tematy nie pasujące do innych działów.
Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 04 mar 2018, 21:40

Nawet nie wiem,od czego mam zacząć. Piszę ten post pod wpływem dużych emocji ,ponieważ potrzebuję się ,,wygadać'' ludziom, którzy mnie zrozumieją i okażą wsparcie (braciom i siostrom w wierze). Niestety w swoim otoczeniu nie mam takich ludzi. Dzisiaj moja mama powiedziała mi, że mówi do ludzi, że JA NIE ŻYJĘ, ŻE ZMARŁAM JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU. Mało tego powiedziała, że POSTANOWIŁA NADAL TO ROBIĆ, jakby ktoś o mnie pytał lub sama z siebie. Poza tym stwierdziła jeszcze, że MOŻE BY BYŁO LEPIEJ, JAKBYM NIE ŻYŁA. Nie widać tego, aby było jej przykro i aby tego żałowała. Wprost przeciwnie. Wygląda, jakby uważała, że robi dobrze i się z tego cieszyła. Nadal jestem w ogromnym szoku. Aż mnie zamurowało. Trudno wyrazić słowami to, co czuję. W życiu się czegoś takiego po własnej mamie nie spodziewałam. Jestem prześladowana w domu z powodu mojej wiary. Rodzice zabrali mi papierowe Pismo Święte i czytam w aplikacji w telefonie. Wyzywają mnie ciągle od czarownic, heretyków i duuuuuużo, duuuuużo gorzej. Bardzo często słyszę jakieś obelgi i przekleństwa pod swoim adresem. Używają wobec mnie bardzo wulgarnych słów, obrażają, oceniają, osądzają, kłócą się ze mną, prowokują, są złośliwi, uszczypliwi, wyśmiewają się ze mnie, poniżają mnie, upokarzają, wydzierają się na mnie, buntują ludzi przeciwko mnie i głupoty o mnie opowiadają. Grożą mi wyrzuceniem z mieszkania pod śmietnik. Życzą mi śmierci, mówią, że powinni mnie do kanału spuścić po moim urodzeniu. Albo, że po podstawówce powinni mnie oddać do zakładu opiekuńczego i różne inne przykre rzeczy. A ja nie jestem psychicznie chora. Ja tylko podążam za moim Panem i Zbawicielem Jezusem Chrystusem. Obarczają mnie winą za wszystko to, co złe się dzieje w domu. Mówią, że to moja wina. Bo Szatana do domu sprowadziłam. I nawet im do głowy nie przyjdzie, że te wszystkie nieszczęścia, to kara za ich grzechy. Traktują mnie po prostu okropnie. Każda próba normalnej i spokojnej rozmowy z nimi kończy się tak samo, czyli awanturą. Dlatego już sobie odpuściłam i staram się nie rozmawiać z nimi na temat religii, wiary, kościoła itd.itp. Problem w tym, że to oni zaczynają. Zaczepiają mnie specjalnie, a później oskarżają o to, że to ja zaczęłam. Uważają, że ich wiara jest lepsza i ważniejsza w oczach Boga od mojej. Uważają siebie za katolików. Ci ludzie są zaślepieni. Nie dadzą mi nic powiedzieć, wytłumaczyć, przekrzykują mnie. Bo boją się usłyszeć prawdę. A prawda jest taka, że ja jestem zbawiona, a oni nie.Oni idą szeroką ścieżką na zatracenie i wieczne potępienie, a ja idę wąską ścieżką do wieczności z Panem. Modlę się za nich. Przebaczam im i błogosławię jak uczył Jezus. W ogóle dużo się modlę i czytam codziennie (czasami nawet po kilka razy dziennie) Pismo Święte. Widzę, że Jezus od bardzo dawna prowadzi mnie przez życie. Byłam wściekła, wzburzona, gdy się o tym dowiedziałam. Było mi strasznie smutno, przykro, trudno, ciężko i źle. Czułam się załamana, zrozpaczona, rozczarowana, zawiedziona, nie kochana, nie akceptowana, bezsilna, bezradna, bezbronna. Czułam ogromny ciężar na sercu. Czułam się tak, jakbym spadała gdzieś w dół w przepaść coraz niżej i niżej. To naprawdę bardzo bolało i nadal boli. Nie mogłam sobie z tym poradzić. Dlatego się pomodliłam. Zaniosłam to wszystko Jezusowi, a On wlał w moje zranione serce Boży pokój i uspokoił mnie. Teraz jest trochę lepiej. Wiem o tym, że tylko Jezus może mi pomóc. Nikt inny tego nie zrobi. Nie liczę na siebie, czy innych ludzi. Chcę w swoim życiu we wszystkim polegać na Jezusie.





,, 28. Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja dam wam ukojenie.
29. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
30. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie'' Mt 11, 28-30 BW



,,6. Nie troszcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie wasze prośby Bogu.
7. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie'' Flp 4, 6-7 BW


,,13. Wszystko mogę w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie'' Flp 4, 13 BW


,,4. Choćbym nawet szedł ciemną doliną,
Zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną,
Laska twoja i kij twój mnie pocieszają'' PS 23, 4 BW


,,27. Ale Jezus zaraz do nich powiedział:
Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się'' Mt 14, 27 Bw


Te wszystkie fragmenty bardzo mnie pocieszają. Miał ktoś z Was taką sytuację? Jeżeli tak, to jak sobie z tym radziliście? :->


Awatar użytkownika
Kitka
Posty: 2035
Rejestracja: 29 sie 2012, 13:43
wyznanie: nie chce podawać
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Kitka » 05 mar 2018, 10:16

Nie doświadczyłam czegoś podobnego, nie wiem, co możesz czuć, na pewno jest to bardzo przykre.

Niemniej jednak masz już 24 lata, tak, więc warto rozejrzeć się za samodzielnym lokum. Wyprowadzić się z toksycznego miejsca. Nie tkwić w miejscu, gdzie tylko czyhają na Ciebie. To mimo wszystko też będzie wyrazem miłości Twojej do nich i do siebie samej. Wiem, że nie znam Twojej sytuacji, czy masz takie możliwości, by się usamodzielnić, ale ja bym ku temu dążyła.

Czas i odległość wycisza, pozwala spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, pozwala dostrzec rzeczy, które zakrywa wrzaskliwa codzienność i bunt. I to działa w obie strony. Świadectwo życia obserwowane u Ciebie Bóg z całą pewnością wykorzysta dla ich dobra. A i Ty możesz też ujrzeć w rodzicach nie tych, którzy idą na zatracenie, ale tych, którzy nie rozumieją Ewangelii, którą słyszą. Zagubionych i potrzebujących poznać Chrystusa o którym słyszą, ale nie doświadczyli Jego łaski. Możesz być źródłem tej łaski, Justys, ale potrzeba wam wyciszenia, które możesz zrealizować właśnie wyprowadzając się od rodziny.


kontousunięte1
Posty: 8825
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: kontousunięte1 » 05 mar 2018, 10:26

Myślałam, że jesteś małolatą, uzależnioną życiowo od rodziców, wiesz - obowiązek szkolny, posłuch do 18-ki...
Nie wiem, co w wieku 24 lat robisz w takim towarzystwie.
To są jawne prześladowania z powodu wiary, i chyba nawet można pomocy poszukać.


Awatar użytkownika
nadrozd
Posty: 2411
Rejestracja: 07 paź 2015, 14:22
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: nadrozd » 05 mar 2018, 13:25

Justys24 pisze: Dzisiaj moja mama powiedziała mi, że mówi do ludzi, że JA NIE ŻYJĘ, ŻE ZMARŁAM JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU. Mało tego powiedziała, że POSTANOWIŁA NADAL TO ROBIĆ, jakby ktoś o mnie pytał lub sama z siebie. Poza tym stwierdziła jeszcze, że MOŻE

Naprawde przyke co cie spotkalo......ale

Nastepnym razem powiedz mamie ze Miała racje
...

Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20)


I postepuj z godnie z przykazaniem "CZij ojca i matke swoja" nie mow nigdy o niej zle, pomagaj w chorobie.
Jak bedzie stara i niedolezna to sie nia opiekuj..... Jak nie bedzie miala na leki to kupuj , jak nie bedzie miala sily gotowac, lub sprzatac w domu to pomoz..... ( chociaz inna sprawa ze moze taka postawa ja rozzloscic , ....ciezko przewidziec)


Beda o tobie mowic zle nie raz naucz sie nie sluchac, zapominac i niepamietac jednoczesnie..... nie choduj zlych emocji ...nie karm ich..
nie mysl o tym ......


Jednak pamietaj ze jestesmty poslani jako wce miedzy wilki i jak by bylo zagrozenie życia , lub uniemozliwiuenie pracy czy nauki to niestety wtedy lepiej sie wyprowadzic..... przynajmniej czasowo.....


Mam nadzieje ze jak emocje opadna ... to sie to wszystko ułozy.


Uwaga !! Pan jeszcze nie skończył procesu Obrazek ulepszania Nadrozda..

* Materiał z jakiego zrobione sa Nadrozdy nadaje sie WYŁĄCZNIE do powolnej obróbki. Za utrudnienia PRZEPRASZAM.
Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 05 mar 2018, 15:33

Kitka pisze:Nie doświadczyłam czegoś podobnego, nie wiem, co możesz czuć, na pewno jest to bardzo przykre.

Niemniej jednak masz już 24 lata, tak, więc warto rozejrzeć się za samodzielnym lokum. Wyprowadzić się z toksycznego miejsca. Nie tkwić w miejscu, gdzie tylko czyhają na Ciebie. To mimo wszystko też będzie wyrazem miłości Twojej do nich i do siebie samej. Wiem, że nie znam Twojej sytuacji, czy masz takie możliwości, by się usamodzielnić, ale ja bym ku temu dążyła.

Czas i odległość wycisza, pozwala spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, pozwala dostrzec rzeczy, które zakrywa wrzaskliwa codzienność i bunt. I to działa w obie strony. Świadectwo życia obserwowane u Ciebie Bóg z całą pewnością wykorzysta dla ich dobra. A i Ty możesz też ujrzeć w rodzicach nie tych, którzy idą na zatracenie, ale tych, którzy nie rozumieją Ewangelii, którą słyszą. Zagubionych i potrzebujących poznać Chrystusa o którym słyszą, ale nie doświadczyli Jego łaski. Możesz być źródłem tej łaski, Justys, ale potrzeba wam wyciszenia, które możesz zrealizować właśnie wyprowadzając się od rodziny.





Dziękuję za odpowiedź Kitka :-) Nie raz już o tym myślałam. Dosyć często o tym myślę. Chciałabym się wyprowadzić. Ale niestety w chwili obecnej nie mam żadnej możliwości, żeby się wyprowadzić. Nie mam pracy, pieniędzy. Skończyłam liceum, ale ze względu na pogorszenie stanu zdrowia nie podchodziłam do matury. Chciałam iść do szkoły policealnej, żeby mieć jakiś zawód. W 2014r. skończyłam liceum i od tego momentu starałam się z różnymi szkołami. Nie mam problemów z nauką. W liceum uczyłam się na drugim miejscu w klasie. Tylko mam jakiegoś wyjątkowego pecha do szkół policealnych. A to likwidowali kierunek bez wcześniejszego powiadomienia dosłownie jeden dzień przed rozpoczęciem zajęć, a to całkiem szkołę likwidowali, a to ja rezygnowałam pod wpływem lekarza i różnych ludzi, którzy mi ten, czy tamten kierunek odradzali. Chodziłam na technika administracji, ale to całkowicie nie dla mnie. Niecierpię pracy biurowej. Zrezygnowałam, bo się tam po prostu źle czułam. Męczyłam się. Później chodziłam na masażystę, ale tu już w ogóle nie dawałam fizycznie rady. Strasznie się męczyłam i po masażu (jak ja masowałam) przez kilka dni mnie wszystko bolało. Szukam pracy, ale nie jest łatwo. Bo raz, że ze względu na zdrowie nie mogę wszystkiego robić, a dwa (i to jest dużo gorsze), nie wiem, co chcę w swoim życiu robić, w jakim zawodzie i jako kto pracować. Strasznie mi to przeszkadza i utrudnia wiele rzeczy. Modlę się do Jezusa i proszę Go o pomoc. Wiem, że On ma doskonały i wyjątkowy plan na moje życie.Także póki co jestem zmuszona być w domu. Jestem na utrzymaniu rodziców. Z pracą też nie jest łatwo, bo a to nie mam doświadczenia, a to znowu zdrowie nie pozwala albo coś innego. Powiem Ci szczerze, że piszę na różnych portalach typu np. olx.pl ogłoszenia, że szukam pracy. I piszę normalnie, a niestety w przeważającej większości otrzymuję odpowiedzi typu: sponsoring, seks za pieniądze, układy z żonatymi facetami itd.itp. ze względu na mój wiek chyba. A ja taka nie jestem i nie chcę tego robić. Nie mam zamiaru tak pracować. A jak wyraźnie zaznaczę, że nie chcę takich ofert i propozycji, to znowu nikt się nie odzywa. Albo Avon, czy Oriflame mi proponują konsultantkę. Byłam już konsultantką i w Avon i w Oriflame. Ale zrezygnowałam, bo się w ogromne kłopoty wpakowałam przez to. Jeżeli chodzi o moich rodziców, to wiem o tym, że oni tak naprawdę w głębi serca i duszy są bardzo nieszczęśliwi. Odczuwają pustkę. I zgadzam się z Tobą, że oni nigdy nie będą szczęśliwi, dopóki Jezus nie otworzy ich oczu na Prawdę, jaką On Sam jest i nie zmieni ich życia. My wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i tak naprawdę bez Boga nic nie możemy zrobić. Bez Boga nic nie znaczymy, nawet najmniejsza sprawa bez Boga zamieni się w ogromną trudność nie do przeskoczenia. A każde próby zrobienia czegoś samemu skończą się porażką. Każdy człowiek potrzebuje Boga w życiu, ale niestety nie każdy chce Go zaprosić do swego serca i życia. Moi rodzice też potrzebują Boga, bo Jego z nimi nie ma. Pomimo to, że oni myślą inaczej. Wściekają się, bo tak naprawdę gdzieś w środku, podświadomie czują się winni przed Bogiem, ale nie dopuszczają do siebie Prawdy, bo tak im jest wygodniej. Wolą słuchać księdza z ambony, niż Słowa Bożego.


Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 05 mar 2018, 15:37

kontousunięte1 pisze:Myślałam, że jesteś małolatą, uzależnioną życiowo od rodziców, wiesz - obowiązek szkolny, posłuch do 18-ki...
Nie wiem, co w wieku 24 lat robisz w takim towarzystwie.
To są jawne prześladowania z powodu wiary, i chyba nawet można pomocy poszukać.



Dziękuję za odpowiedź :) To źle myślałaś. Ale dziękuję za to, że mnie odmłodziłaś. Ano widzisz takie życie. Tak bywa. Przeczytaj post powyżej, który pisałam do Kitki. Powinien Ci wiele wyjaśnić. Wiem o tym, że to są prześladowania z powodu wiary.


Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 05 mar 2018, 16:39

nadrozd pisze:
Justys24 pisze: Dzisiaj moja mama powiedziała mi, że mówi do ludzi, że JA NIE ŻYJĘ, ŻE ZMARŁAM JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU. Mało tego powiedziała, że POSTANOWIŁA NADAL TO ROBIĆ, jakby ktoś o mnie pytał lub sama z siebie. Poza tym stwierdziła jeszcze, że MOŻE

Naprawde przyke co cie spotkalo......ale

Nastepnym razem powiedz mamie ze Miała racje
...

Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20)


I postepuj z godnie z przykazaniem "CZij ojca i matke swoja" nie mow nigdy o niej zle, pomagaj w chorobie.
Jak bedzie stara i niedolezna to sie nia opiekuj..... Jak nie bedzie miala na leki to kupuj , jak nie bedzie miala sily gotowac, lub sprzatac w domu to pomoz..... ( chociaz inna sprawa ze moze taka postawa ja rozzloscic , ....ciezko przewidziec)


Beda o tobie mowic zle nie raz naucz sie nie sluchac, zapominac i niepamietac jednoczesnie..... nie choduj zlych emocji ...nie karm ich..
nie mysl o tym ......


Jednak pamietaj ze jestesmty poslani jako wce miedzy wilki i jak by bylo zagrozenie życia , lub uniemozliwiuenie pracy czy nauki to niestety wtedy lepiej sie wyprowadzic..... przynajmniej czasowo.....


Mam nadzieje ze jak emocje opadna ... to sie to wszystko ułozy.





Dziękuję za odpowiedź Nadrozd :-> Powiem tak: Ja wiem o tym, że odkąd się narodziłam na nowo żyje we mnie Jezus i dokonuje we mnie zmian. Wyrzuca to, co złe w Jego oczach, a daje mi i pomaga rozwijać to, co dobre. Ale te zmiany, to proces. Niektóre rzeczy Jezus może od razu zmienić (i zrobił to), a na inne potrzeba więcej czasu. Rozumiem to, że ludzie mogą we mnie te zmiany dostrzegać. I o ile dla nich są złe, to dla mnie są dobre i jestem za nie wdzięczna Bogu. Ale, moi rodzice i ja, to tak jakby dwa zupełnie inne światy. I nie chodzi mi tu o ich wiek, czy coś. Tylko właśnie o ich poglądy i wiarę. Moja mama mówi ludziom, że ja nie żyję fizycznie, że leżę na cmentarzu. A później ja sobie wychodzę i ludzie się na mnie patrzą na ulicy jak na wariatkę, pomimo tego, że nic złego nie robię. Teraz, to się już nie ma co dziwić, że się tak na mnie patrzą i że plotki chodzą o mnie. W każdym razie chodzi mi o to, że moja mama wprowadza ludzi w błąd twierdząc, że ja nie żyję. A co, jeżeli np. ktoś się tym bardzo przejmie, będzie przeżywał moją ,,śmierć'', zadręczał się tym, męczył, będzie mu przykro, trudno, źle, będzie cierpiał, a nie ma ze mną kontaktu i nie mam jak powiedzieć, że żyję i że nic mi nie jest? Co, jeżeli ktoś będzie chciał mój grób na cmentarzu odwiedzić? Albo się od tego rozchoruje z nerwów przez informację o mojej śmierci? Dlaczego inni ludzie wokół, którzy są niewinni mają cierpieć przez to, że moja mama kłamie i w dodatku się tym nie przejmuje? To okrutne moim zdaniem i niesprawiedliwe. Nie wiem na jaką skalę się to rozprzestrzeniło. Ale wiesz jacy są ludzie. Jeden coś usłyszy, powie drugiemu, tamten coś doda od siebie i tak powstają plotki. Nie wiem, komu konkretnie moja mama takich bzdur naopowiadała, bo mi nie powiedziała. Ale, naprawdę martwię się o to jak ktoś może na taką informację zareagować. Szkoda mi tych ludzi, bo oni w to wierzą i przykro im. Być może nawet się modlą za moją duszę (środowisko mojej mamy, to katolicy). A co, jeżeli np. ktoś pójdzie mszę za moją duszę zamówić? Nie jestem popularna, ani tak bardzo lubiana. To nie o to chodzi. Próbuję Ci tylko wytłumaczyć jak mogą się czuć osoby, którym w jakiś sposób na mnie zależy, lubią mnie itd.itp. i dowiadują się o mojej śmierci. A nagle mnie widzą na ulicy. Co taka osoba ma sobie pomyśleć? Przecież przestaną mi ufać. To wykracza ponad granice żartu. To nie jest taka zwykła informacja typu ,,Zimno jest na dworze'', czy ,,Pada deszcz''. Moja mama w ten sposób mi psuje reputację i to może zburzyć relację z ludźmi. Nie chcę, żeby ktoś cierpiał przez kłamstwa i wymysły rozpowszechniane przez moją mamę. Rozumiesz? Wybaczyłam mamie, pomimo tego, że mnie nie przeprosiła i nie przeprosi. Ale jestem tylko człowiekiem i czasami się denerwuję. W nerwach, pod wpływem emocji mówię różne rzeczy, których potem żałuję. Pomagam w domu i opiekuję się rodzicami. Jeżeli chodzi o leki, to może w przyszłości wykupię. Ale obecnie nie mam możliwości, bo sama nie mam kasy. Nie pracuję. Staram się zapominać. Staram się też o tym nie myśleć, ale nie zawsze jest łatwo. Sami mnie zaczepiają, żeby tylko udowodnić za wszelką cenę, że oni mają rację. Jeżeli chodzi o wyprowadzkę, to nie mam możliwości na razie się wyprowadzić. Nie ułoży się niestety. Nie z tymi ludźmi. To nie jest jednorazowy epizod. Oni się ciągle tak zachowują. Chociaż się modlę, żeby było lepiej. Ale myślę, że całkowicie się to nie skończy, dopóki jedna ze stron nie ustąpi. Ja nie ustąpię, bo chcę podążać za Jezusem. A oni z kolei nie ustąpią, dopóki Jezus nie otworzy im oczu i dopóki się nie nawrócą.


Awatar użytkownika
magda
Posty: 12119
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: magda » 06 mar 2018, 16:02

Ja ci poradzę tak . Znaleź pracę ale taką marnie płatną np telemarketing , gada sie przez telefon każdy da radę wex sobie 3/4 etatu zebys mało zarabiała. idx do gminy do wydziału lokalowego i poproś kwestionariusz na mieszkanie komunalne w podaniu napisz ze nie zależy ci na czymś luksusowym a weźmiesz nawet takie do remontu i złóz te podanie i kwestionariusz jak najszybciej , jak dostaniesz odmowę bo nie ma lokali to napisz odwołanie i zapisz sie na rozmowe do naczelnika gminy , potem zapisz sie na rozmowwe do radcy miejskiego i do burmistrza na tych rozmówach mów ze jesteś wywalana z domu ciągle ale na siłe nie wychodzisz bo nie masz dokąd dołącz zaswiadczenie o stanie zdrowiea , zrób też orzeczenie o niepełnosprawnosci może twój lekarz cię skieruje na to orzeczenie pogadaj z lekarzem. i tak chodź na rozmowy z tymi ludxmi aż do grudnia w grudniu są przydziały mieszkań , na pewno dadzą ci marne jakieś kawalerke bez wielkich wygód ale mozna sonie zrobic wygody . ja wydębiłam z gminy 2 mieszkania komunalne i wiem ze jak ich nachodzisz i piszesz do róznych takich instytucji jak rzecznik praw obywatelskich, urząd do spraw dyskryminacji, rzecznik do spraw dyskryminacji ze nie mozesz sie rozdzielić z rodziną która cię dyskryminuje i potrzebujesz żeby ci pomogli z mieszkaniem to w końcu ci go dadzą może nie od razu w pierwszym roku ale jak ze 2-3 lata tak ich będziesz nachodzic to bedziesz miała swoje lokuk\m i tanie jak to komunałka. Ja miałam tak jak ty a moze i gorzej bo mieli do mnie pretensje ze i siostrę odciagnęłam z koscioła katolickiego na kocia wiarę i matka mnie wydziedziczyła No ale trzeba troche się nachodzic i zdobyć jakieś mieszkanie proś Boga , Pan Jezus pomaga , ja sie modliłam zawsze jak szłam do tych urzedów i jakoś Bóg pomógł , tobie tez pomoze tylko ze się nie przestrasz jak ci odmówia ja mam 23 odmowy a dostałam 2 mieszkana w rezultacie , pisałam nawet do prezydenta jak był Kwaśniewski, i wysłali pismo z biura prezydenckiego do burmistrza zeby sie zaęli sprawą, Nachodziłam ich ciągle i w końcu się udało. A warto powalczyc bo masz jakiś swój kat na całe zycie i nikt ci nie bedzie nic mówić . Mnie prześladowali tylko za siostrę bo uważali ze ja to jestem stracona ale moze siostra jeszcze wróci do KRK no i nie wróciła na szczęscie . dodam ze pracę to musisz mieć na prawde lipną nawet na pół etatu bo im mniej zarabiasz to tym wieksze masz szanse na ten lokal.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 06 mar 2018, 16:53

magda pisze:Ja ci poradzę tak . Znaleź pracę ale taką marnie płatną np telemarketing , gada sie przez telefon każdy da radę wex sobie 3/4 etatu zebys mało zarabiała. idx do gminy do wydziału lokalowego i poproś kwestionariusz na mieszkanie komunalne w podaniu napisz ze nie zależy ci na czymś luksusowym a weźmiesz nawet takie do remontu i złóz te podanie i kwestionariusz jak najszybciej , jak dostaniesz odmowę bo nie ma lokali to napisz odwołanie i zapisz sie na rozmowe do naczelnika gminy , potem zapisz sie na rozmowwe do radcy miejskiego i do burmistrza na tych rozmówach mów ze jesteś wywalana z domu ciągle ale na siłe nie wychodzisz bo nie masz dokąd dołącz zaswiadczenie o stanie zdrowiea , zrób też orzeczenie o niepełnosprawnosci może twój lekarz cię skieruje na to orzeczenie pogadaj z lekarzem. i tak chodź na rozmowy z tymi ludxmi aż do grudnia w grudniu są przydziały mieszkań , na pewno dadzą ci marne jakieś kawalerke bez wielkich wygód ale mozna sonie zrobic wygody . ja wydębiłam z gminy 2 mieszkania komunalne i wiem ze jak ich nachodzisz i piszesz do róznych takich instytucji jak rzecznik praw obywatelskich, urząd do spraw dyskryminacji, rzecznik do spraw dyskryminacji ze nie mozesz sie rozdzielić z rodziną która cię dyskryminuje i potrzebujesz żeby ci pomogli z mieszkaniem to w końcu ci go dadzą może nie od razu w pierwszym roku ale jak ze 2-3 lata tak ich będziesz nachodzic to bedziesz miała swoje lokuk\m i tanie jak to komunałka. Ja miałam tak jak ty a moze i gorzej bo mieli do mnie pretensje ze i siostrę odciagnęłam z koscioła katolickiego na kocia wiarę i matka mnie wydziedziczyła No ale trzeba troche się nachodzic i zdobyć jakieś mieszkanie proś Boga , Pan Jezus pomaga , ja sie modliłam zawsze jak szłam do tych urzedów i jakoś Bóg pomógł , tobie tez pomoze tylko ze się nie przestrasz jak ci odmówia ja mam 23 odmowy a dostałam 2 mieszkana w rezultacie , pisałam nawet do prezydenta jak był Kwaśniewski, i wysłali pismo z biura prezydenckiego do burmistrza zeby sie zaęli sprawą, Nachodziłam ich ciągle i w końcu się udało. A warto powalczyc bo masz jakiś swój kat na całe zycie i nikt ci nie bedzie nic mówić . Mnie prześladowali tylko za siostrę bo uważali ze ja to jestem stracona ale moze siostra jeszcze wróci do KRK no i nie wróciła na szczęscie . dodam ze pracę to musisz mieć na prawde lipną nawet na pół etatu bo im mniej zarabiasz to tym wieksze masz szanse na ten lokal.



Magda dziękuję Ci bardzo za odpowiedź :-> Mam orzeczenie o umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. Bardzo mi przykro, że cierpiałaś takie prześladowania. Może to i dobry pomysł. Zawsze to jakieś wyjście. Dobrze, że Jezus jest z nami. I nigdy nas nie zostawi. On nam zawsze we wszystkim pomoże. Chwała Panu!


Awatar użytkownika
magda
Posty: 12119
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: magda » 06 mar 2018, 18:27

Zawsze pomaga ja miałam takie przecherki ze głowa mała a jakos całkiem zyję w pokoju bez problemów. Bóg poprowadzi. Ten pomysł z mieszkaniem komunalnym nie jest zły bo to tanie lokale i warto taki lokal zdobyc spróbuj , zawsze jak coś sie robi z Bogiem to wychodzi no chyba ze Bóg ma zupełnie inny dla ciebie . Wiele osób jak chce iść za Jezesem to się spotyka z takim oporem , Jezus nas uprzedził przecież
Mat 10:34-38 bw
(34) Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz.
(35) Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową.
(36) Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego.
(37) Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien.
(38) I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien.

Tak sobie pomysl że własnie masz krzyz i idziesz za Jezusem, jeest cieżko ale wiesz na pewno ze idziesz we wasciwą stronę


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 06 mar 2018, 20:05

Dokładnie tak. Znam to. Jezus nie raz mi pomógł i pewnie jeszcze nie raz pomoże. Może się tylko zdawać, że jestem młoda i nic nie wiem o życiu. Ale miałam mnóstwo bardzo trudnych sytuacji. Na sposób ludzki bez wyjścia. I na własnej skórze czuję, że Jezus jest ze mną i mi pomaga. Tylko On potrafi w jednej chwili wszystko zmienić na lepsze. On może z każdego zła wyprowadzić dobro. Przekonałam się o tym, że nie mam w swoim życiu na kogo liczyć (chodzi mi o ludzi). Dlatego chcę w swoim życiu polegać tylko na Jezusie. Jestem tylko maleńkim człowiekiem i bez Jezusa kompletnie nic nie znaczę, nic nie mogę i nigdy nic dobrego nie zrobię. Może i masz rację z tym mieszkaniem. Taka prawda z tym, że Jezus nam mówi, że mamy Go kochać najbardziej. Bardziej, niż rodzinę i innych ludzi. No tak. Wolę już jak jest ciężko, ale wiem, że Jezus jest ze mną i mnie prowadzi, niż miałoby być lekko, a Jezusa by ze mną nie było i miałabym iść inną ścieżką. Życie w ogóle nie jest usłane różami. Bywa ciężko. Tylko jest kwestia naszego wyboru, czy jesteśmy z Jezusem, czy bez Jezusa. Bo jeżeli jesteśmy z Jezusem, to On nas nigdy nie zostawi, zaopiekuje się nami i nam pomoże. On w jednej chwili może zmienić wszystko, odwrócić. Człowiek nigdy tego nie będzie mógł zrobić. Bo gdyby mógł, to sam byłby Bogiem i prawdziwy Bóg niebyłby potrzebny. A to byłoby bez sensu. Bo Bóg jest jeden. A jeżeli idziemy przez życie bez Jezusa, to chociażby najmniejszy kłopot zamieni się w ogromną górę nie do pokonania, mur nie do przeskoczenia, coś, co nas przerasta. Bez Jezusa nie ruszymy do przodu i nie odnajdziemy właściwej ścieżki, tylko będziemy błądzić i błąkać się po labiryncie w mroku i ciemności, nie mogąc znaleźć wyjścia. Bóg zawsze jest wierny. Nawet wtedy, gdy my Jemu nie jesteśmy wierni. Tak jak Izraelici (pokolenie, które nie znało Boga, bo wzzyscy, którzy Go znali umarli), uważali Baala za boga, służyli mu itd.itp. Czego Bóg im zabronił. I Bóg ich za to karał uciskami od innych narodów, bitwami. Oni się modllili do Boga, Bóg ich ratował. A oni znowu źle robili. Potem znowu Bóg ich karał. Znowu do Niego wołali i znowu ich ratował. Chodzi mi o to, że Bóg jest Dobry, Wierny i Sprawiedliwy.


Awatar użytkownika
nadrozd
Posty: 2411
Rejestracja: 07 paź 2015, 14:22
Ostrzeżenia: 3
wyznanie: Protestant
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: nadrozd » 06 mar 2018, 21:21

Justys24 pisze:. Szukam pracy, ale nie jest łatwo. Bo raz, że ze względu na zdrowie nie mogę wszystkiego robić, a dwa (i to jest dużo gorsze), nie wiem, co chcę w swoim życiu robić, w jakim zawodzie i jako kto pracować. Strasznie mi to przeszkadza i utrudnia wiele rzeczy..


czy mozesz sie tego nauczyc ?
https://www.youtube.com/watch?v=wa8fZP6 ... AWxYyzndIY

taki plan na najblizsze 6 miesiecy ?
https://duckduckgo.com/?q=programista+J ... =lm&ia=web
czy raczej takie cos bylo by ci obce ?
BO jest profesjonalna pomoc jescze tzw doradcy zawodowi.... ( ci dobrze sa czesto platni .... niestety)
ale maja tez troche darmowych materialow online czesto.


masz moze ojca ? wdziadka ? albo ciocie
lub kogos poprostu spokojnego w rodzinie do kogo mozna by sie wyprowadzic i miec kwatere za sprzatanie/gotowanie ?
Moze jest ktos starszy kim mozna by sie zaopoekowac poprostu ? ( wyjdzie podejrzewam taniej rodzinie niz dom starcow i lepiej).
Moze ktos u ciebie w rodzinie potrzebuje by mu sie dziecmi zajac jak rodzice ida do roboty,..... odebraz z przedszkola, zawiesc na zajecia itd ?
Masz Kogos komu ufasz...... ? Taka wymiana pozwolila by ci zmaksymalizowac czas na rozwoj zawodowy i wyeliminowac spory ....one neistety powoduja blokade umyslu ......

Dodatkowo obawiam zebys przez konflikt z mama nie wyladowala u obcego faceta....... bo potem nici z planu o niezaleznosci.


Uwaga !! Pan jeszcze nie skończył procesu Obrazek ulepszania Nadrozda..

* Materiał z jakiego zrobione sa Nadrozdy nadaje sie WYŁĄCZNIE do powolnej obróbki. Za utrudnienia PRZEPRASZAM.
Awatar użytkownika
MieczDucha
Posty: 294
Rejestracja: 12 gru 2010, 15:23
wyznanie: Inne ewangeliczne
Lokalizacja: Puławy
O mnie: napisz do mnie jak chcesz :
Charis2007@wp.pl
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: MieczDucha » 06 mar 2018, 21:27

szukajmy tego co w górze, szukajmy wpierw KRÓLESTWA i Bożej sprawiedliwości a PAN wszystko dobrze uczyni - w swoim czasie i na swój sposób, więc bezgranicznie MU ufajmy. Tylko JEMU a nigdy swojemu sercu.... PAN dał mi pracę mimo że nawet matury nie mam i nie mam ręki po wypadku - co niemożliwe dla ludzi możliwe jest dla EMMANUELA :arrow: http://mieczducha888.blogspot.com/2017/ ... ystus.html - pracuję fizycznie ale PAN mnie umacnia. Niech uczyni z moim życiem i ciałem co uzna za najlepsze, aby był uwielbiony w moim życiu jak i w ewentualnej śmierci :-) ... ON daje pokój ducha, radość, siły i idę z mocy w moc - o kolejne dzień bliżej spotkania twarzą w twarz, Nowego Jeruzalem - nowego stworzenia bez kłamstw, niesprawiedliwości, nienawiści, śmierci ale gdzie będzie doskonała miłość, świętość, radość i doskonałe piękno - biegnijmy w mocy PANA wytrwale, meta wieczności coraz bliżej ... :-)


Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 06 mar 2018, 21:43

Nie interesuję się komputerami ani programowaniem. To kompletnie nie jest moja bajka. Wiem, kim są doradcy zawodowi. Tak, mam tatę. Mieszka z nami (ze mną, mamą, wujkiem i babcią) i również, a może przede wszystkim mnie prześladuje z powodu mojej wiary. Nie mam dziadka. Zmarł 2 lata temu. Z inną rodziną nie utrzymuję kontaktu. Co to ma niby znaczyć z tym obcym facetem?! Za kogo Ty mnie uważasz?!
Ostatnio zmieniony 06 mar 2018, 21:50 przez Justys24, łącznie zmieniany 2 razy.


Justys24
Posty: 38
Rejestracja: 29 sty 2018, 21:13
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Moja mama mówi do ludzi, że ja nie żyję

Postautor: Justys24 » 06 mar 2018, 21:46

Proszę moderację o zamknięcie tematu



Wróć do „Hyde Park”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot], Majestic-12 [Bot] i 8 gości