Strona 2 z 2

Re: Umieram psychicznie

: 02 sty 2018, 01:09
autor: magda
Problematyk pisze:Popełniłem te świadomie grzechy o których piszesz Magda może niepotrzebnie wam głowę zawracam. Próbuje mieć nadzieje kiedy już jej nie ma. Zrobiłem głupstwa i nikt na to nic nie poradzi. Po prostu ciągle mam nadzieje, że może Bóg mi to jakoś wybaczy, ale kiedy widzę ten werset o świadomych grzechach nie potrafię iść dalej. Po prostu kiedy nawet mi się nie chciało robiłem to bo miałem już tego wszystkiego dość, a nie chciało mi się tego, mówiłem sobie "uciekne sobie tam jakoś Bóg mi to wybaczy", jestem durniem. Ciągle o tym wszystkim czytam, szukam, bo nie potrafię się pogodzić, że to już koniec ;/


Wcale nie popełniłeś takiego grzechu ten grzech to grzech z premedytają kalkulowany na zimno a nie grzech popełniany bo sobie nie radzisz z problemem żałujesz nie chciałbyś tego grzechu i nie podoba ci się to ze go popełniasz , nie umiesz uwierzyć Jezusowi skupiasz sie na grzechach a nie na Jezusie zbawieniu przebaczeniu na tym co ważne w chrześcijaństwie , poza tym jeszcze nie jesteś nowonarodzonym człowiekiem na razie dopiero uwierzyłes nie znasz dobrze SłowaBozego wyrywasz z kontekstu jakieś wersety o grzechu a powinieneś rozpatrzyć cała naukę Jezusa całe przesłanie . Z grzechem trzeba walczyc i każdy chrześcijanin walczy z pokusami , w życiu jest wiele pokus i napotkasz na swojej drodze różne jeśli teraz nie sprubujesz wziąć się w garśc i walczyć z tym to potem będą gorsze pokusy teraz nikogo nie krzywdzisz ale wyobraź sobie że jesteś dorosły masz zone dzieci i poznajesz w pracy męzatkę tez mającą rodzine która nie jest chrześcijanką i ma ochotę wejść ci do łóżka a jest pociagajaca wtedy też nie będziesz umiał się oprzec wielu tak nie umie i krzywdzi całe rodziny bo nie próbowali walczyć z pokusami, teraz musisz sie starać nauczyć jk z tym walczyc to dla ciebie szkoła zycia , nigdy się nie uda od razu i nikomu sie nie udaje ale nawet nieudane próby walki z grzechem są potrzebne bo daja ci siłę i uczą wiele . Jesteś bardzo młody i jesteś w okresie szalejacych hormonów wiec na razie skup się na poznaniu Słłowa Bozego , walcz z grzechem ile ci sie uda , nie panikuj proś Boga o pokój Bozy i się uspokój rozpatruj wszystko na zimno nie poddawaj się emocjom raz ci się uda a raz nie ale za jakis czas zobaczysz że jest łatwiej to tak jak z matematyka im wiecej próbujesz ćwiczysz to tym łatwiej potem ci sie robi. Druga rzecz to jak już poznaszSłowo Boże to będziesz mógł zdecydować czy chcesz byc uczniem Jezusa czy nie teraz jeszcze nie decyduj bo nie wiesz wiele o tym czego Jezus uczył i czego uczył Duch Świety w listach apostołów jak juz to przerobisz będziesz miał podstawy do podjęcia decyzji i trzeba podjąć decyzję narodzenia się na nowo to jest pójścia za Jezusem jego drogą on jest ta droga a jego droga prowadzi przez krzyż czyli musisz ukrzyzować starego człowieka z jego grzechem złym postepowaniem i wszystkim co w starym życiu nawywijałeś i narodzenia się na nowo do zycia wiecznego to jest najważniejsza decyzja w zyciu i nie można jej podejmować pochopnie bo wtedy wszystkie grzechy które popełniłes w całym życiu znikaja i jesteś czysty jak noworodek stajesz się swietym dzieckiem Bozym , jedni robia to przy chrzcie zanurzaja sie do wody jak w smierć z Jezusem i wynurzają czysci swieci bez grzechów jako świete dzieci Boze czasem nie jest to jednocześnie przy chrzcie , Wtedy Bóg zaczyna działać w twoim życiu ,bardzo wyraźnie zabiera ci twoje złe nawyki czasem czujesz to działanie wyraźnie czasem nie ale jesteś wtedy dopiero chrześcijab\ninem i dzieckiem Bozym i czujesz że Duch Bozy jest z tobą ,Ty jesteś dopiero na początku drogi Bóg cią pociagnął do Jezusa i to sam dopiero początek całej drogi więc nie wymagaj od siebie zebyś był jak nowonarodzony stary chrześcijanin , kiedyś jak już w pełni poznasz nauke Pisma Świetego pochodzisz do koscioła, posłuchasz kazań i na podstawie nauki Jezusa podejmiesz taką decyzję . Na razie z grzechem rób tyle ile ci sie uda i skup się na Słowie Bozym , wnikaj w to czego uczył Jezus i apostołowie to ci rozjaśni w ogóle cała droge do zbawienia , a Jezus nie przyszedł tu zeby potępiac i karac on przyszedł zeby zbawiać i zawsze jest z tobą nawet wtedy koedy myślisz że go nie ma on zawsze jest i na niego możesz zawsze liczyć ale on chce zebyś też sam cos robił . zrób sobie jakiś plan że najpierw nie skupiasz się na grzechu, potępieniu a na poznaniu dogłębnym Słowa Bozego, bo to jest podstawa wszystkiego twoje rozterki wynikają z nieznajomości Biblii gdybyś ją znał to nie panikowałbyć bo wiedziałbyć ze zbawienie to jest proces i że zaczyna się tym że Ojciec pociaga jakąs osobę do Jezusa tak jak ciebie pociagnał i z resztą wielu młodych tu pisze takich jak ty a potem jest poznawanie Boga i jego Śłowa , nabywanie wiedzy i naukach Jezusa i dopiero potem chrzest i nowinarodzenie oczyszczenie z grzechów i zbawienie z łaski przez uwierzenie Jezusowi .
Do psychologów nie idź bo on cię nie zrozumie bo to najczęsściej jest psycholog niewierzący, poza tym nigdy nikomu nie pomógł zaden psycholog sam człowiek musi stac sie silny i swoje problemy brać na klatę jak takich małych noe da rady to w przyszłosci czeka go łykanie prozaku i innych uspakajaczy i nieszczęsliwe zycie , wiec puki masz czas bierz wszystko w swoje ręce i po kolei dąz do celu czy ci wychodzi czy nie, nie ustawaj bo w końcu ci się wszystko uda. Życie nie jest łatwe i trzeba mu się nie dać bo jak tylko popuścisz to cię złamie , trzeba być twardym i walczyć. Nikt za ciebie przeciez nic nie zrobi , musisz wszystko sam a najłatwiej walczy się w spokoju bez emocji, odrzuc je wiec na ile ci się uda i weź się za Słowo Boze na początek.

Re: Umieram psychicznie

: 02 sty 2018, 01:41
autor: Dragonar
Problematyk pisze:Popełniłem te świadomie grzechy o których piszesz Magda :( może niepotrzebnie wam głowę zawracam. Próbuje mieć nadzieje kiedy już jej nie ma. Zrobiłem głupstwa i nikt na to nic nie poradzi. Po prostu ciągle mam nadzieje, że może Bóg mi to jakoś wybaczy, ale kiedy widzę ten werset o świadomych grzechach nie potrafię iść dalej. Po prostu kiedy nawet mi się nie chciało robiłem to bo miałem już tego wszystkiego dość, a nie chciało mi się tego, mówiłem sobie "uciekne sobie tam jakoś Bóg mi to wybaczy", jestem durniem. Ciągle o tym wszystkim czytam, szukam, bo nie potrafię się pogodzić, że to już koniec ;/

Spokojnie, istnieje wiele różnych interpretacji fragmentów z Listu do Hebrajczyków, które cytujesz. Jednakże, na pewno nie mówią one tego, że człowiek, który się nawrócił, a potem odsunął od Boga, nie może do Niego wrócić. To zupełnie nie tak. Jedynymi potępionymi osobami będą te, które świadomie będą przez całe życie odrzucać Bożą Ewangelię. Nie bój się więc, ale przyjdź do Chrystusa bez strachu!

pytania pomoc randka