Bóg a niepełnosprawność

Dział pomocy przeznaczony dla osób poszukujących - nie będących członkami kościołów protestanckich. Tutaj możecie postawić swoje pytanie, wątpliwości, prośbę o radę, itd. Uwaga: odpowiedzi mogą udzielać wyłącznie osoby należące do kościołów protestanckich.
Martius777
Posty: 3
Rejestracja: 03 lis 2017, 15:30
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Martius777 » 03 lis 2017, 15:58

Witam serdecznie,

jestem osobą niepełnosprawną, jestem głuchy. Stoję przed drzwiami Boga i stoję bo wciąż nie otrzymuję odpowiedzi na jedyne pytanie, które zadaję od urodzenia - Dlaczego Bóg stwarza niepełnosprawnych i jakie mamy zadanie na Ziemi?

Mam problem ze względu na to, że Pismo Święte coś twierdzi aby zaraz zaprzeczyć i znowu coś innego stwierdzić. Już podaję te kwestie:

- na początku Bog stwierdza, że stworzenie człowieka było czymś dobrym, nie ma rozdzielania na sprawnych i niepełnosprawnych, w zasadzie mógłbym spokojnie stwierdzić, że niepełnosprawność mógłbym traktować jako przymiotnik określający człowieka, Bóg stworzył takich i owakich oraz niepełnosprawnych i dla niego było czymś dobrym, a wręcz bardzo dobrym.

- potem długo nic nie ma o niepełnosprawności, nagle pojawia sie ten temat w Księdze Wyjścia, w scenie kiedy Mojżesz mówi Bogu, że nie umie przemawiać do ludzi - w tym momencie nagle Bóg przemawia - cytuję z pamięci -Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan?

- kolejny temat pojawia się dopiero w Księdze Kapłańskiej, w spisie przeróżnych nakazów jak ludzie mają żyć - mowi tak - nie będziesz przeklinał głuchemu - szczerze mówiąc byłem zaskoczony, ze jest nawet przepis jak zachowywać w stosunku do osób głuchych - jest tak mocno życiowy, ile przekleństw nasłuchałem pod adresem głuchych, te powodowały niepotrzebny ból i seperację od środowiska osób słyszących. Bóg mówi w skrócie - żyjcie wszyscy razem zgodnie ze sobą i nie dokładajcie cierpień niepełnosprawnym.

- po pocieszającym przepisie następuje cios - głusi nie mogą być kapłanami, ani służyć Bogu, czytam i niedowierzam, powinno się odnosić wyłącznie do plemienia Lewitów, ktorzy mieli być kapłanami, tak z kontekstu wynika.

Kolejną sprawą jest to, że przepis spowodował wielkie szkody w ewangelizacji gluchych, przez całe wieki "nie słyszeli" Ewangelii, ani nie mogli tłumaczyć Pisma Świętego na język migowy. Czy wiesz, że do dzisiaj Pismo Święte nie zostało przetlumaczone na j. migowy? Jak spojrzałem na listę, na jakie języki przetlumaczone, to widzę, że nawet na esperanto czy sztuczny język klingonski z filmów Star Trek przetlumaczono a dla gluchych nie. Chcę uświadomić cię o pewnym fakcie - gdyby glusi założyli własne państwo na Ziemii to panstwo byloby na 4 miejscu pod względem ludnosci!

W Polsce jest 500 tys z glebokim niedosłuchem jak ja lub z całkowitą głuchotą ( od 80 db) a z małym okolo 1,5 mln ( gluchota starcza, czy lekki niedosluch od 20-80 db) w moim rodzinnym mieście mamy 400 osób już nawet nie liczę okolicy.

Ponadto wielu gluchych chciało iść do seminarium, nie wpuszczają ich. Wielu jak usłyszało od księży, że nie mogą służyć Bogu i wskazywano im na te słowa Boga, załamało się i straciło wiarę.

Najsmutniejsze jest to, że poganie lepiej traktują gluchych, czy wiesz, że Koran, Tora, pisma konfucjańskie czy buddyjskie są przetłumaczone na migowy? Czy wiesz, że glusi mogą byc imamami w islamie,maja wlasne meczety, w Niemczech, Anglii, panstwach skandynawskich,Francji, Wloszech czy Hiszpanii następują wielki exodus gluchych z kościoła i przechodzą masowo na islam? Ba nawet ci w Indiach maja boga, który jest głuchy.

W Polsce jedynie Swiadkowie Jechowy tłumaczą kazania i fragmenty Pisma świętego na swojej stronie na j. migowy, znam tych tlumaczy, chodzili ze mna do szkoły.. Na ich stronie internetowej jest wszystko na j. migowy.

W Polsce to glusi albo idą do Świadków albo muszą godzić sie na katolickie msze, których nie rozumieją bądź czasami są tłumacze w dużych miastach, którzy niestety wybierani są z osób słyszących, ktore nigdy nie osiągają biegłej znajomości jezyka, często skracają lub błędnie nieodpowiednimi znakami zniekształcają Ewangelię, że aż zęby zgrzytają.

Przez wieki w Europie jedynie Żydzi i protestanci kształcili gluchych na tyle ile można było, dlatego pomyślałem o protestantach gdy zacząłem szukać kościoła.

Szczerze mówiąc mam ochotę przetłumaczyć Pismo Święte na język migowy, bo mam uprawnienia tłumacza j. migowego i to dożywotnio bez konieczności skladania egzaminów co 2 lata. Ktoś w końcu musi wstać i zamigać Pismo Święte dla gluchych jeśli nikt nie podejmuje się do dzisiaj tego zadania. Wytlumaczeniem jest to, ze jedynie jedna osoba niesłysząca na kilka tys może osiągnąć pełne rozumienie języka polskiego w stopniu biegłym, w stopniu typowej osoby słyszącej, bo niesłyszący mają problemy z opanowaniem j. polskiego, który dla nich przez całe życie jest językiem obcym.

Przetlumaczenie na j. migowy byłby pierwszym krokiem rozpoczynajacym ewangelizację głuchych, potem po wielu latach byłyby efekty, bo raz zasiane ziarno na żyznej glebie prędzej czy później w końcu zakiełkuje.

Jeśli Bóg naprawdę zakazuje głuchym służenia Mu to uważam, że na kapłanów ciąży odpowiedzialność na to aby słowo Boże dotarło do KAŻDEGO.

- potem jest cisza w Piśmie Świętym aż w końcu natrafiam na historię uleczenia niewidomego, przed uleczeniem uczniowie zapytali Jezusa kto jest winien, że jest niewidomy, on sam niewidomy czy jego rodzice? Jezus odrzekł, że on sam niewidomy nie jest winien, ani rodzice, on jest taki aby ukazały się w nim sprawy boże.

- parę stron później w pewnym mieście do Jezusa przyszli ludzie i prosili o uzdrowienie chorych a on odszedł od nich na ubocze i modlil się. Nie chciał uzdrawiać.

- jak jest mowa o uzdrawianiu to zawsze przypomina mi się jeden fakt - każde dziecko niepełnosprawne jak usłyszy, że Jezus/Bóg uzdrawia to modlą się o zdrowie póki nie zmęczą się brakiem odpowiedzi. To traumatyczne przeżycie dla dziecka, które nie prosiło o bzdury, jedynie pragnęło być szczęśliwe jak inne dzieci. Sam to przeżyłem w dzieciństwie.

- za każdym razem jak Jezus uzdrawiał to często przy tym mówił - twoje grzechy zostały odpuszczone. Tutaj rodzi sie pytanie - czy niepełnosprawność = grzechy?

To na razie tyle znalazłem. Możliwe że czegoś nie widzę, nie zauważam w Piśmie, albo zbytnie doświadczenia dużych nieprzyjemności tylko z wyłącznie faktu bycia gluchym przesłania mi odpowiedź na pytanie, nie wiem.

Jeśli nie znajdziesz odpowiedzi, to pozostaje mi tylko podziękować za poświęcony czas aby zapoznać się z moim pytaniem, zapytam się kolejnej osoby lub będę szukać dalej odpowiedzi w innych źródłach.

Może to pytanie jest niepotrzebnie przeze mnie zadawane? Nie wiem.

Zrozum, szukam odpowiedzi, nie atakuję Boga, tylko chcę zrozumieć sens niepełnosprawności i niestety samo Pismo Święte nie ułatwia mi sprawy. W jednej chwili mówi dobrze o niepełnosprawnych aby zaraz przejść do dyskryminacji, że są gorsi i nie mogą służyć Bogu aby na koniec rzucić dyplomatyczną odpowiedź Jezusa. Chaos.

Pozdrawiam


Awatar użytkownika
diedmaroz
Posty: 634
Rejestracja: 22 gru 2015, 22:02
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: diedmaroz » 03 lis 2017, 17:37

Świetny pomysł z przetłumaczeniem Pisma na język migowy :) Może będziesz pierwszym tłumaczem Biblii na język migowy i na Tobie dzieła Pana właśnie tak się objawią?

Bóg jest suwerenny, jak widzisz niepełnosprawność może, a nie musi być wynikiem jakiegoś grzechu, żaden człowiek nie odpowie Ci na pytanie dlaczego jesteś od urodzenia głuchy.
Na niewidomym właśnie objawiły się dzieła Boże! Pan Jezus ulepił mu nowe oczy z prochu i śliny :)

Można mieć wiele więcej niż oczy i uszy, można mieć serce mięsiste miłujące Boga.


Nagi wyszedłem z łona matki mojej i nagi stąd odejdę. Pan dał, Pan wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione. (Joba 1:21)
Awatar użytkownika
Yoko
Posty: 37
Rejestracja: 13 wrz 2017, 18:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Yoko » 03 lis 2017, 18:17

Witaj,
Temat, który poruszasz jest bardzo szeroki (ogólnie kwestie związane z chorobą/uzdrowieniem) i nie na wszystkie pytania jestem w stanie odpowiedzieć, jednak postaram się nad nimi pochylić.

Martius777 pisze:- na początku Bog stwierdza, że stworzenie człowieka było czymś dobrym, nie ma rozdzielania na sprawnych i niepełnosprawnych (...) Bóg stworzył takich i owakich oraz niepełnosprawnych i dla niego było czymś dobrym, a wręcz bardzo dobrym.


Choroba jest konsekwencją pojawienia się na świecie grzechu. Pochodzi od złego. W Bożym planie nigdy nie było stworzenie człowieka cierpiącego na choroby czy niemoce. Żyjemy w grzesznym świecie i doświadczamy jego konsekwencji, chorujemy, umieramy. W niebie nie ma miejsca na choroby, dlatego wiemy, że jest to konsekwencja grzechu a nie Bożego planu. Raczej nikt nie odpowie Ci na pytanie dlaczego nie słyszysz, mój mąż choruje na nieuleczalną chorobę, która choć nie przeszkadza mu w życiu to jednak mimo modlitw dalej jest. Wierzymy jednak w Bożą suwerenność i to, że jego pragnieniem jest byśmy chodzili w zdrowiu a nie w chorobie.

Martius777 pisze:potem długo nic nie ma o niepełnosprawności, nagle pojawia sie ten temat w Księdze Wyjścia, w scenie kiedy Mojżesz mówi Bogu, że nie umie przemawiać do ludzi - w tym momencie nagle Bóg przemawia - cytuję z pamięci -Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan?


Ja interpretuje ten fragment jak objawienie przez Boga swojej mocy. To nie jest fragment o chorobach, ale o tym, że Mojżesz kwestionuje swoje możliwości i Bożą moc próbując znaleźć wymówkę. We wcześniejszych fragmentach czytamy o trzech znakach danych Mojżeszowi: lasce - która informowała, że faraon i cała jego władza znajduje się w ręku Boga. Trąd - rezultatem tej choroby było usunięcie z miejsca Bożej obecności, gdyż choroba czyniła człowieka nieczystym. Woda w krew - ukazało Bożą władzę nad pomyślnością Egiptu, uzależnionego od wodach nilu. Pomimo tych trzech znaków, które w potężny sposób pokazywały jaką moc ma Bóg Mojżesz nadał szukał wymówki (kiedy dopiero co Bóg potwierdził, że nie ma dla niego niemożliwego), okazując strach i niewiarę - Bóg odpowiada na to, że (parafrazuję) On ma moc by zamknąć i otworzyć usta, dlaczego więc Mojżesz wątpi, że nie może otworzyć i jego ust. W innym fragmencie jest napisane, że "Zaślepił oczy ich i zatwardził serce ich, aby nie widzieli oczami swymi i nie rozumieli sercem swym". Dlatego wskazany przez ciebie werset odczytuję że, Bóg objawia swoją nieograniczoną moc, a nie jako Boży plan dla ludzi aby byli chorzy czy niepełnosprawni.

Martius777 pisze:- po pocieszającym przepisie następuje cios - głusi nie mogą być kapłanami, ani służyć Bogu, czytam i niedowierzam, powinno się odnosić wyłącznie do plemienia Lewitów, ktorzy mieli być kapłanami, tak z kontekstu wynika.


Dlaczego cios? Prawo Starego Testamentu było restrykcyjne i nie ma odniesienia do dnia dzisiejszego. Ludzie posiadający defekty nie mogli pełnić funkcji kapłańskiej podobnie jak zwierzęta posiadające fizyczne skazy lub wady nie mogły być składane w ofierze. Nakaz ten tyczył się nie tylko ludzi głuchych lecz również niemych, którzy mieli zniekształconą twarz, problemy skórne a nawet złamane kości czy liszaje. Natomiast nawet jeżeli kapłan nie mógł uczestniczyć w rytuale ofiarnym nadal miał prawo do spożywania świętego pokarmu, należał bowiem do stanu kapłańskiego.

"Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości". Dzisiaj każdy z nas ma bezpośredni przystęp do Boga (nie potrzebujemy kapłanów, którzy będą składać za nas ofiarę w postaci zwierzęcia), dlatego nie obowiązują już nas nakazy prawa, możemy służyć Bogu tacy jacy jesteśmy, bez wyjątku.


Martius777 pisze:W Polsce to glusi albo idą do Świadków albo muszą godzić sie na katolickie msze


Wiem, że kościół zielonoświątkowy Radość Życia w Gdańsku prowadzi służbę wśród głuchoniemych. Każde nabożeństwo jest tłumaczone na język migowy, organizowane są konferencje w różnych częściach Polski służące duchowemu wzrostowi osób niesłyszących ale także prowadzą działania ewangelizacyjne i społeczne wśród osób głuchoniemych i ich rodzin.


Martius777 pisze:Szczerze mówiąc mam ochotę przetłumaczyć Pismo Święte na język migowy


Wow, świetny pomysł!

Temat, który poruszyłeś to temat rzeka... Jeżeli masz czas polecam książkę Tomasza Kmiecika "Dlaczego Bóg uzdrawia tylko niektórych ludzi?".

Pozdrawiam


Gdyż Słowo o krzyżu a jest głupstwem dla tych, którzy giną, dla nas jednak, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. 1 Kor.1:18
Martius777
Posty: 3
Rejestracja: 03 lis 2017, 15:30
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Martius777 » 03 lis 2017, 19:08

Dziękuję Wam za dodatkowe inne spojrzenie na poruszony przeze mnie problem, które rzuca nieco światła, zwłaszcza na tę rozmowę Boga z Mojżeszem, chociaż i tak na pierwszy rzut oka Bóg po prostu potwierdza słowami - Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan? - wytłumaczenie które otrzymałem jest nawet logiczne w sprawie Mojżesza, jednak i tak Bóg potwierdza, że ma taką moc.

Pocieszyła mnie wiadomość, że gdzieś głusi nie sa pozostawieni samemu sobie, może powoli sytuacja się zmienia na lepsze, ale wciaż to kropla w morzu potrzeb. Chyba ten pomysł z tłumaczeniem na migowy trzeba zrealizować, aby przyspieszyć poprawę sytuacji głuchych w kościele.

Z Waszych wypowiedzi wynika, że po prostu odpowiedzi nie ma i pozostaje tylko wiara, że ma sens i tylko tak po prostu? Bo tylko to pytanie o sens trzyma mnie w miejscu.

Jedna osoba twierdzi, że pragnieniem Boga jest byśmy chodzili w zdrowiu a nie w chorobie, to pytanie jest takie to czemu tak nie jest, jest wszechmocny i mogłby pstryknieciem palca usunąć choroby. Nie robi tego bo widocznie widzi, że ma sens i dozwala na to. Bog chce ale nie zlikwiduje. Nie twierdzę, że jest zły, jedynie, że dozwala i nie zmienia sytuacji na Ziemi, bo widocznie widzi, że jak człowieka dosięga nieszczęście, choroba, niepełnosprawność to nagle zadziera głowę do góry i woła Boga o pomoc. Paradoksalnie praca Złego wychodziłaby na dobre. A to byłoby sprzeczne z interesami Złego ;)

Mam raczej wrażenie, że to dotknięcia Boga aby człowiek zatrzymał się i przypomniał sobie o Nim. Być może moja głuchota sprawia, że chcę usłyszeć Ewangelię i rozumieć co sie mówi w kościele? Słuchanie ma różne oblicza, najcenniejszym jest usłyszenie Ewangelii co chyba ponownie potwierdza, że pomysł tłumaczenia na migowy jest dobry.


Awatar użytkownika
Sebek
Posty: 264
Rejestracja: 19 lut 2016, 21:31
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Sebek » 03 lis 2017, 20:15

"I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.
I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe." Obj 21: 4,5


Staraj się, abyś stanął przed Bogiem jako wypróbowany pracownik, który nie ma się czego wstydzić i który dobrze rozkłada słowo prawdy. II Tym 2:15
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2847
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: kruszynka » 03 lis 2017, 21:15

Dokładnie to samo przyszło mi na myśl co Sebek zacytował.
Martius777 pisze:Wytlumaczeniem jest to, ze jedynie jedna osoba niesłysząca na kilka tys może osiągnąć pełne rozumienie języka polskiego w stopniu biegłym, w stopniu typowej osoby słyszącej, bo niesłyszący mają problemy z opanowaniem j. polskiego, który dla nich przez całe życie jest językiem obcym.

Jakis czas temu w firmie, w której przcuję, miała praktykę niesłysząca studentka.
Ja pomyslałam: spoko, będziemy pisać.
Bardzo sie zdziwiłam jak okazało się, że ona pisze niegramatycznie....aż trudno było sie porozumieć.

Długo nad tym myslałam by w końcu ...uzmysłowić sobie, że nie ze słowa pisanego uczymy sie posługiwania językiem. Umiemy - przed nauką pisania i czytania.

Nawet nie pomyslałam, że dla tak wielu ludzi Słowo jest jeszcze tak niedostępne.

Reasumując: jeżeli jest taka potrzeba - by ktoś przrtłumaczył Slowo na język migowy to najlepiej zrobi to osoba niesłysząca, która osiągnęła pełne zrozumienie języka w stopniu biegłym. A więc....? :)


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
Yoko
Posty: 37
Rejestracja: 13 wrz 2017, 18:52
wyznanie: Kościół Zielonoświątkowy
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Yoko » 03 lis 2017, 21:27

Martius777 pisze:- Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan? - wytłumaczenie które otrzymałem jest nawet logiczne w sprawie Mojżesza, jednak i tak Bóg potwierdza, że ma taką moc.


Tak ma, natomiast oprócz mojej wcześniejszej myśli można zauważyć, że objawianie się Bożej mocy w Starym Testamencie wyglądało inaczej niż nam się na pierwszy rzut oka kojarzy. Spójrz, Bóg otwiera oczy (2 Krl.6:17) "Elizeusz modlił się tymi słowy: Panie, otwórz jego oczy, aby przejrzał. I otworzył Pan oczy sługi, i przejrzał, a oto góra pełna była koni i wozów ognistych wokół Elizeusza." Czyli mowa tutaj o objawieniu duchowej rzeczywistości. Podobnie i z uszami. Jezus mówi "Kto ma uszy, niechaj słucha" Czy chodzi tu o fizyczny słuch? Nie, chodzi o duchową wrażliwość, otwieramy nasze uszy na to co Bóg mówi do naszego ducha. Tak więc może mieć to zupełnie inny wydźwięk niż nam się wydaje.

Martius777 pisze:Z Waszych wypowiedzi wynika, że po prostu odpowiedzi nie ma i pozostaje tylko wiara, że ma sens i tylko tak po prostu? Bo tylko to pytanie o sens trzyma mnie w miejscu.


Tak, mniej więcej na tym to polega (przynajmniej u mnie) "Więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana; gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy." 2 Kor.5:6-7

Martius777 pisze:Jedna osoba twierdzi, że pragnieniem Boga jest byśmy chodzili w zdrowiu a nie w chorobie, to pytanie jest takie to czemu tak nie jest, jest wszechmocny i mogłby pstryknieciem palca usunąć choroby. Nie robi tego bo widocznie widzi, że ma sens i dozwala na to. Bog chce ale nie zlikwiduje.


Z tego samego powodu, dla którego za pstryknięciem palca nie nawracają się wszyscy ludzie :) Bo żyjemy na świecie, gdzie codziennie toczymy walkę, musimy podejmować różne decyzje (mamy wolną wolę), jesteśmy w pewniej drodze, procesie, żyjemy na terytorium wroga i tylko Pan Bóg wie ile czasu potrzeba abyśmy się czegoś nauczyli :) Ja nie wątpię w to, że Bożą wolą jest abyśmy wszyscy byli zdrowi, tak jak nie wątpię w moją miłość do mojego dziecka i świadomie nie zrobiłabym mu krzywdy. Bóg jednak dopuszcza pewne sytuacje i może wykorzystać je ku dobremu. "Jezus, rzekł: Ta choroba nie jest na śmierć, lecz na chwałę Bożą, aby Syn Boży był przez nią uwielbiony." Bóg zesłał tą chorobę? Nie! Ale Bóg potrafi obrócić negatywne doświadczenia, przekłuć je w dobre dla naszego życia rzeczy. Tak jak poprzednicy pisali - może to właśnie TY jesteś odpowiedzią dla tych ludzi, którzy potrzebują zobaczyć Słowo Boże poprzez język migowy.

Martius777 pisze:Mam raczej wrażenie, że to dotknięcia Boga aby człowiek zatrzymał się i przypomniał sobie o Nim. Być może moja głuchota sprawia, że chcę usłyszeć Ewangelię i rozumieć co sie mówi w kościele? Słuchanie ma różne oblicza, najcenniejszym jest usłyszenie Ewangelii co chyba ponownie potwierdza, że pomysł tłumaczenia na migowy jest dobry.


Wiesz, absolutnie nie chcę tutaj wydawać osądów i wyroków, bo powodów może być milion, ale widziałam ludzi, którzy zostali uzdrowieni w sekundę i składali potem piękne świadectwo swoim bliskim, którzy chcieli poznać przez to bliżej Chrystusa. Ale znam też przypadek osoby, która dopóki była chora szukała Pana Boga, czytała jego słowo i miała społeczność z innymi wierzącymi. Kiedy wyzdrowiała bardzo szybko wróciła do starych przyzwyczajeń i zapomniała już o swoich modlitwach, stwierdziła, że lepiej jej się żyje w wygodzie i własnych egoistycznych zachciankach. Przypomniał mi się wtedy werset z ew. Marka " Albowiem cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł?" Nie twierdzę absolutnie, że w twoim przypadku tak jest, lecz tylko Bóg zna zamiary naszego serca, tylko przed nim jest odkryta nasza przyszłość. Nie chcę się bawić w Pana Boga i dyktować mu warunki jak moje życie ma wyglądać, bo ja wiem lepiej czego mi potrzeba. Nie, bez względu na koszt chce podążać za Nim i to w Jego ręce powierzam swoje życie, będąc gotowa na to, że różne rzeczy mogą się po drodze wydarzyć.


Gdyż Słowo o krzyżu a jest głupstwem dla tych, którzy giną, dla nas jednak, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. 1 Kor.1:18
Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2333
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Pan Piernik » 06 lis 2017, 22:12

Martius777

Dlaczego Bóg stwarza niepełnosprawnych i jakie mamy zadanie na Ziemi?


Dlaczego? Z tych samych powodów, co resztę ludzi.
Jakie zadanie? Żadne, czyli takie same, jak reszta ludzi.

Kto dał człowiekowi usta? Kto czyni go niemym albo głuchym, widzącym albo niewidomym, czyż nie Ja, Pan?


Widzisz, jakie to proste, Bóg daje, Bóg zabiera.
Ale w tej prostocie ukryta jest głęboko prawda o tym, jak się niepełnosprawność znosi. To rodzi stan napięcia, czasem nieznośny i trudny do udźwignięcia, to miejsce trudnej wiary.

Niepełnosprawność nie jest grzechem.


Zrozum, szukam odpowiedzi, nie atakuję Boga, tylko chcę zrozumieć sens niepełnosprawności i niestety samo Pismo Święte nie ułatwia mi sprawy. W jednej chwili mówi dobrze o niepełnosprawnych aby zaraz przejść do dyskryminacji, że są gorsi i nie mogą służyć Bogu aby na koniec rzucić dyplomatyczną odpowiedź Jezusa. Chaos.


Nie ma po co szukać sensu w niepełnosprawności, ona nie ma sensu ani celu, tak jak cechy innych ludzi. Sens i cel ma życie jako takie.
Co do służenia Bogu, to mieli to być zawsze ludzie bez żadnej skazy, "doskonali", bo Bóg żądał dla siebie tego co najlepsze - to nie dyskryminacja, prawo nie dyskryminuje a tworzy reguły postępowania.

Znoś swoją niepełnosprawność z cierpliwością, złością, jak tylko chcesz, ale nie użalaj się nad sobą, nie wiń jej za niepowodzenia, nie szukaj sensu ani zadania.
To tak jakbyś szukał sensu w tym, dlaczego mamy ręce i nogi.
Jesteś kim jesteś także z powodu swej niepełnosprawności - albo siebie akceptujesz albo nie, albo masz rozżaloną roszczeniową postawę albo żyjesz jak reszta ludzi dzień po dniu dźwigając to co masz do dźwigania, inni robią to samo.

pzdr


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?
Awatar użytkownika
magda
Posty: 11188
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: magda » 07 lis 2017, 00:46

Niepełnosprawność dotknie każdego , jeden ją ma od urodzenia inny tylko na trochę, wystarczy sie postarzeć i już sie jest niepełnosprawnym , moja siostra głuchnie, Ja ledwo chodzę inni ślepna na starosć , Kazdu czegos takiego doswiadczy, dla nie jest juz nieosiągalne to co jeszcze 10 lat temu nie wyobrażałam sobie że tak moze byc , ciesze sie jak mi się uda dojśc i wrócic ze sklepu bez siadania czy do oarku z psem , nie mogę teraz nawet sobie wyobrazić ze pojadę sobie do innego miasta do kogoś a kiedys podrózowałam po świecie, każdy w starosci przeżyje niepełnosprawnosć jakiegos rodzaju. dziekuję Bogu ze nie jestem ślepa bo to chyba najgorsze, dziekuję ze jeszcze chodzę chociaz coraz gorzej, no i dziękuje że pod siebie nie robię co moze yeż sie przytrafić , nikogo nie ominie coś takiego


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
wuka
Posty: 8376
Rejestracja: 07 kwie 2011, 16:43
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: wuka » 07 lis 2017, 13:09

@Pan Piernik
Budujący jest twój wpis. Od wczoraj chodzi mi po głowie i układa w niej niektóre sprawy. Dziękuję i pozdrawiam.


"Kochaj wszystkich, ufaj nielicznym, nie krzywdź nikogo." W.Szekspir
ZbiMacz
Posty: 79
Rejestracja: 07 lis 2016, 22:20
wyznanie: Kościół Ewangelicznych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: ZbiMacz » 07 lis 2017, 18:07

https://screenshot.net/rp7yns1
https://screenshot.net/rp7yns1
Pod linkami są zdjęcia z konkordacji biblijnej a więc wszystko co jest związane ze słowem "głuchy" i "głuchoniemy".
Faktycznie temat trudny i człowiek w 100% zdrowy może się wymądrzać ale nie zrozumie chorego. Jeśli trafisz na dobrego pastora to będzie chętny do pomocy w tłumaczeniu Biblii, czy uczestniczeniu w nabożeństwach. Sam nie dawno miałem złamanie przedramienia i w ciągu kilku dni musiałem sie nauczyć jakoś sobie radzić. Nawet autem jedną ręką można jechać, choć duże ryzyko, ale weź się umyj cały jedną ręką to dopiero wyzwanie.
Czasem moga też być pozytywne strony. Może się mylę ale osoba niewidoma nie ma pokus wzrokowych a tak gdzie się nie spojrzę to golizna a chcę mieć czyste myśli i być cały czas przy Bogu. Zamykam oczy a wraz pojawiają mi się niechciane obrazy.
Co mogę doradzić módl się i nie załamuj. Na pewno Bóg Ciebie nie przekreślił a może faktycznie ty pierwszy masz przetłumaczyć na migowy Pismo Święte? Kto wie. Jeśli myślisz poważnie o protestantach np.baptystach to zadzwoń do kogoś głównego od nich i porozmawiaj. Widzę duże poletko do Bożej pracy wśród niewidomych. Ciekawe ile osób w Polsce potrzebuje Pisma migowego i chciałoby słuchać nauczania od pastora a nie księdza?
Pozdrawiam i będę się modlił w twojej sprawie


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2333
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
Ostrzeżenia: 2
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Pan Piernik » 08 lis 2017, 00:09

wuka pisze:@Pan Piernik
Budujący jest twój wpis. Od wczoraj chodzi mi po głowie i układa w niej niektóre sprawy. Dziękuję i pozdrawiam.


A proszę bardzo.
Wiesz, że ja o kalekach to mogę mówić i mówić :)

pzdr


Naprawdę wiesz, w co wierzysz?
Awatar użytkownika
magda
Posty: 11188
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: magda » 08 lis 2017, 21:48

A ja nie lubię tego tematu bo sama juz jestem niepełnosprawna a nie jest to miłe


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
krecik
Posty: 433
Rejestracja: 28 lis 2009, 09:44
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Gdańsk
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: krecik » 09 lis 2017, 12:58

Założycielu wątku @Martius777

Jesteś już zdołowany, ale chyba zdołuję Cię jeszcze bardziej, lecz napiszę szczerze co myślę jako osoba wierząca i też mająca pewną niepełnosprawność.

Absolutną prawdę piszesz tutaj :
„. Możliwe że czegoś nie widzę, nie zauważam w Piśmie, albo zbytnie doświadczenia dużych nieprzyjemności tylko z wyłącznie faktu bycia gluchym przesłania mi odpowiedź na pytanie, nie wiem. „


Bo odpowiedź znajdziesz tylko w Jezusie Chrystusie, ludzie mogą coś domniemywać, lecz Bóg zna przyszłość i nasze postępowanie. Bo człowiek obraca się tylko w obszarze trzech wymiarów i pięciu zmysłów. Gdy nic mu nie brakuje, to najczęściej czuje się samowystarczalny i Stwórca jest mu zbędny.
Traumatyczne wydarzenia, kataklizmy, choroby i etc. służą do refleksji nad sensem i celem życia. Jednakże nie wszyscy tak to odbierają, zadając pytanie Dawcy życia „dlaczego mnie to spotkało „ rozczulając się i rozpaczając. Powinni raczej być wdzięczni za to co mają...Pomyśl co masz i porównaj to z brakiem jaki masz ?

Tak więc podstawową rzeczą jest autentyczne spotkanie Stwórcy, oddanie całego życia takie jakie ono jest. Powierzenie go Jezusowi Chrystusowi. Wówczas zmieni się nasza perspektywa. Podejście do zdrowia i w ogóle do życia. Gdyż dla Boga nie ma znaczenia nasz stan fizyczny, ma to tylko znaczenie dla śmiertelników.
Kiedy będziesz mieć podobne podejście jakie ma apostoł w Galatów 2;20 „ Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. „ to uzyskasz inną perspektywę.
Tego życzę Tobie i innym moim Rodakom.

Jak już przywołujesz coś z Biblii to trzeba być precyzyjnym, bo piszesz tak :
„- potem jest cisza w Piśmie Świętym aż w końcu natrafiam na historię uleczenia niewidomego, przed uleczeniem uczniowie zapytali Jezusa kto jest winien, że jest niewidomy, on sam niewidomy czy jego rodzice? Jezus odrzekł, że on sam niewidomy nie jest winien, ani rodzice, on jest taki aby ukazały się w nim sprawy boże.
NATOMIAST W BIBLII JEST TAK :
„  Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. „
[Jana 9;3 BW]

W innym przekładzie Biblii jest :  „przez niego objawiły się sprawy Boże„
Jak dla mnie jest tutaj ogromna różnica...

Choroba często jest spowodowana przez grzech, jednak nie zawsze...

Piszesz też :
„ parę stron później w pewnym mieście do Jezusa przyszli ludzie i prosili o uzdrowienie chorych a on odszedł od nich na ubocze i modlil się. Nie chciał uzdrawiać. „

Zapewne pobieżnie przeczytałeś Marka 6;1-6. Nie nie chciał LECZ nie mógł z powodu niewiary...


Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, [ II Tym. 3:16]
Martius777
Posty: 3
Rejestracja: 03 lis 2017, 15:30
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Bóg a niepełnosprawność

Postautor: Martius777 » 09 gru 2017, 23:44

No cóż dziękuję za odpowiedzi, napisałem swoje pytania do pewnego pastora i też otrzymałem podobne odpowiedzi bez odpowiedzi jak na tym forum. Trudno.

Czytając ponownie Pismo Święte aż ciężko uwierzyć w to, że posiada tyle stron na temat jak kapłani maja się ubierać, jaki materiał, jakie maja być użyte, jak ma wyglądać namiot spotkania, naczynia, Arka Przymierza itp. - same materialne rzeczy, tak szczegółowo Bóg opisał swoje wymagania jak ma wyglądać strój kapłanów a odpowiedzi na palące pytanie milionów ludzi na temat niepełnosprawności nie udzielił.

No cóż, ma swoje piorytety.

Jestem zmęczony, nic nie ma sensu. Weszłem do kościoła Baptystów, obiecali kazania na piśmie, na 11 spotkań 6 razy zapomnieli, znowu miałem uczucie straty czasu na nabożeństwie. Jestem zmęczony tym, że nie mam takiego dostępu jak osoby słyszące. chciałem odejść ale poprosili o szanse, ok, daje im szansę i nie wiem jak długo będą pamiętać o to aby drukowali po 2 kopie a nie jedną dla siebie.

W każda niedzielę po przebudzeniu zastanawiam się czy otrzymam kazanie na piśmie czy nie, czy znowu czeka mnie dwugodzinna odsiadka na krześle. Z lękiem idę do kościoła.



Wróć do „Dla poszukujących”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości