Rozwód Pastora

Dział pomocy przeznaczony dla osób poszukujących - nie będących członkami kościołów protestanckich. Tutaj możecie postawić swoje pytanie, wątpliwości, prośbę o radę, itd. Uwaga: odpowiedzi mogą udzielać wyłącznie osoby należące do kościołów protestanckich.
WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 14 kwie 2015, 18:52

Mało osób się wypowiedziało w temacie.
Jeśli kogoś interesuje temat to szukałem i znalazłem z przed pięciu lat wypowiedzi w linku poniżej.
http://forum.protestanci.info/viewtopic.php?t=3687


Awatar użytkownika
aska
Posty: 1618
Rejestracja: 01 kwie 2008, 22:02
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: aska » 15 kwie 2015, 08:11

no to w zasadzie masz odpowiedź na swoje pytanie. rozwód to jest koniec nie tylko małżeństwa ale też czynności usługującego.


Kościół nie tak bardzo Zielonoświątkowy
WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 15 kwie 2015, 16:49

aska nie zupełnie mam odpowiedź,
bardziej mnie interesowały odpowiedzi na obronę takiego pastora
by zrozumieć tych którzy broniom pozostawienie na stanowisku pastora.


WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 15 kwie 2015, 20:17

Na pewno czynnikiem "łagodzącym" może być to, że np.
1.sprawa jest bardziej skomplikowana niż się wydaje
2.pokuta
3.duże zaufanie wśród przełożonych i "poddanych"

Łatwo jest być czasami zazdrosnym bratem syna marnotrawnego
lub też kimś kto złapał prostytutkę i ma prosty nakaz kamieniować
(jak przypadkiem nie w depnąć w którąś z tych dwóch postaw)
ale też jak nie przegiąć w drugą stronę.
Bóg wybaczył Dawidowi cudzołóstwo i zabójstwo więc ...
(Bóg nie zrezygnował z tego, żeby Dawid był królem itd.)
(ciężko to rozsądzić, żeby nie przegiąć w jedną czy w drugą stronę)


Awatar użytkownika
aska
Posty: 1618
Rejestracja: 01 kwie 2008, 22:02
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: aska » 16 kwie 2015, 08:10

ale tu nie ma czego bronić, ponieważ przełożony ma być mężem jednej żony..poza tym nikt nie musi potepiać i nie o to chodzi, raczej o porządek :)


Kościół nie tak bardzo Zielonoświątkowy
WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 16 kwie 2015, 09:51

ale tu nie ma czego bronić, ponieważ przełożony ma być mężem jednej żony..poza tym nikt nie musi potepiać i nie o to chodzi, raczej o porządek :)

w odpowiedzi cytat wypowiedzi ann_in_grace
O ile dobrze pamietam, to "maz jednej zony" byl przez apostola warunkiem w wiazku z powszechna wowczas poligamia, natomiast my mamy tendencje do anakronistycznego wpisywania w ten warunek NAKAZU stanu malzenskiego.



Wszystko by było prostsze gdyby równo znaczyło sprawiedliwie
ale nie zawsze sprawiedliwie to równo bo np.

Jeśli dasz dla chłopa bez nadwagi (koszykarz) który waży 110kg
taki sam posiłek co dla przeciętnego Kowalskiego który waży 80kg
to posiłki będą równe ale czy sprawiedliwe.

Syn marnotrawny dostał połowę majątku przed opuszczeniem domu (czyli równo)
a po powrocie wszystko teoretycznie było nadwyżką (sprawiedliwie według ojca).

Ostatni będą pierwszymi to też nie brzmi równo ale sprawiedliwie bo na taką zapłatę jest umowa.


Awatar użytkownika
aska
Posty: 1618
Rejestracja: 01 kwie 2008, 22:02
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: aska » 16 kwie 2015, 12:12

nie, sprzeciw.

mąż jednej żony to warunek sprawowania urzędu pastora. odsyłam do listów. obojętne w takiej sprawie jest co kto komu i w jaki sposób. pastor ma być poza wszelkim jawnym grzechem, nadto ma mieć własnę trzódkę w poważaniu bo to rzutuje na zbór...


Kościół nie tak bardzo Zielonoświątkowy
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 19439
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Rozwód Pastora

Postautor: KAAN » 16 kwie 2015, 13:56

WiatrHalny pisze:Z pewnym pastorem z Warmińsko-Mazurskiego rozwiodła się żona, obydwoje rozwiedli się będąc wierzącymi.
Pastor mówi dobre kazania, Bóg przez niego działa, jego wiara nie podlega dyskusji.
Może pastor jest mniej uświęcony niż mu się wydaje skoro żona się z nim rozwiodła (przypuszczenia)
ale dokładnie nie wiadomo bo takie sprawy traktuje się jako prywatne.
Poza tym gdyby zapytać to na pewno pastor ma sporo racji na temat żony a żona na temat pastora.

Nie wiem jak rozwód ma się do bycia pastorem ??
Czy są jakieś przeszkody?
Jak do tego podejść kiedy jest to traktowane jako sprawa prywatna?
Wierzący człowiek nie jest prywatny, ale jest cząstką ciała Chrystusowego. Całe jego zycie jest umiejscowione w społeczności i jego życie wpływa na społeczność.
Rozwód jest bardzo trudną sprawą Bardzo ważne sa powody rozwodu. Może się zdarzyć, że nie było możliwe utrzymanie małżeństwa z powodu grzechu jego żony i ocena sytuacji zależy od zboru w którym jest. Powinni poznać sprawę i rozsądzić według Bozego wskazania w Słowie i modlitwie. Jeśli był winien, powinien być odsunięty od służby z powodu złego świadectwa i grzechu.
Jeśli był niewinny w ocenie zboru, służba tego pastora z pewnością doznała szkody, ponieważ rozwód jest złym świadectwem dla postronnych, którzy nie znaja okoliczności sprawy. Myślę że może służyć w zborze osobom, które rozumieją jego sytuację. I myślę że właściwą rzeczą byloby aby zrezygnował z uznawania się starszym w zborze i przyjął postawę pokornego członka społeczności.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 16 kwie 2015, 14:37

KAAN wygląda na to, ze trzeba wybierać bardzo mądrze starszych zboru
bo później trzeba im zaufać w tak trudnych sprawach.


aska
mąż jednej żony to warunek sprawowania urzędu pastora.

to ma sens jeśli chodzi o kawalera ale jeśli chodzi o rozwodnika to raczej nie bardzo.


Pastor nie żeni się drugi raz ale pozostaje rozwodnikiem, czy to nie oznacza,
że nadal jest mężem jednej żony?


WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 16 kwie 2015, 16:28

KAAN wiem, że nie o to Ci chodziło o czym ja napisałem pod tobą
ale zazwyczaj tak się kończy, że to starsi decydują.

aska oczywiście nie mam na myśli prawa cywilnego ludzkiego
bo według tego prawa to pastor na pewno po rozwodzie nie jest mężem jednej żony.


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2502
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Pan Piernik » 16 kwie 2015, 17:01

No cóż. Sprawa jest banalnie prosta.
Małżeństwo jest obrazem Jedności Chrystusa i Kościoła, dlatego z definicji jest po prostu nierozerwalne. Oczywiście, że można je porwać (rozwodem), ale nie rozerwać.
Z tego powodu coś takiego jak "rozwód" dla chrześcijanina po prostu nie istnieje.
Nie ma - dla chrześcijanina żadnej wymówki - bo jedność w małżeństwie zakłada przebaczanie sobie nawzajem wszystkiego i pojednanie.
Nie wiem, jakie były przyczyny tego rozwodu, ale małżonkowie oboje dopuścili się wielkiego zła moralnego.
Oboje są tym złem pokaleczeni i doświadczeni.
Dlatego uważam, że człowiek tak doświadczony (jak widać - publicznie) złem moralnym nie może być ani pastorem ani starszym, więcej - nie powinien nawet - choćby nie wiem jakie miał wykształcenie i talenty - głosić kazań z ambony. Dlatego, że pozwolenie mu na jakąkolwiek z tych posług jest przyzwoleniem na zło i grzech. Pastor jest moralnie zdeprawowany (nie ma znaczenia powód rozwodu - tak jak nie ma znaczenia np. kto zawinił przy wypadku samochodowym, w którym strona winna i niewinna straciły kończyny - obie są okaleczone), okaleczony moralnie i dlatego zbór nie powinien dopuszczać takiej osoby nawet do głoszenia kazań, dla czystości moralnej zboru.
A jaką osobiście zając postawę - zwyczajną, przebaczającą, jak wobec każdego innego grzesznika. Jeśli kogoś gorszy przyjaźń z rozwodnikiem niech się przestanie przyjaźnić, jeśli ktoś wcześniej zapraszał go na obiad, a teraz się nie gorszy, nadal niech go zaprasza itd.
Niech nie odczuwa odrzucenia, a raczej opiekę, która nie ma związku z przyzwoleniem na grzech. Niech odczuwa troskę, ale bez akceptacji dla stanu w jakim jest. Z czasem wszyscy się przyzwyczają - stosunki znormalnieją.


WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 16 kwie 2015, 18:35

Pan Piernik poniżej sytuacja zmyślona, czysto hipotetyczna.
Pan Piernik wyobraź sobie, że ożeniłeś się z kobietą silniejszą od siebie fizycznie.
Przed ślubem wszystko jest fajnie. Po ślubie kobieta twoja żona rodzi dzieci
lecz po pewnym czasie zaczyna nadużywać alkoholu przez co zaniedbuje Ciebie i twoje dzieci.
Ponieważ jest silniejsza bije Ciebie w piątki i soboty bo w tedy jest najbardziej pijana.
Wyżywa się na tobie psychicznie najbardziej w niedziele bo w tedy ma największego kaca.
Nie dochodzi tylko do wszeteczeństwa ani cudzołóstwa z jej stron ani z twojej.
Sytuacja trwa 25 lat ty masz już depresje i nerwice
a twoje dzieci nie odwiedzają cię z powodu twojej żony
ale przez cały czas się modlisz bez skutecznie.
Gdyby cię to spotkało na prawdę twierdził byś, że " "rozwód" dla chrześcijanina po prostu nie istnieje." ???
W takiej sytuacji to w ogóle nie przypomina relacji Chrystusa z Kościołem
ani Kościoła z Chrystusem ale ty się ożeniłeś i koniec i kropka.


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2502
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Pan Piernik » 16 kwie 2015, 19:23

Jeżeli ta sytuacja dotyczy ludzi wierzących, to w tej hipotetycznej sytuacji dopuszczam separację.


WiatrHalny
Posty: 32
Rejestracja: 10 kwie 2015, 20:38
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: WiatrHalny » 16 kwie 2015, 20:42

Moim zdaniem w takiej sytuacji jak powyżej nie ma już małżeństwa,
brakuje tylko formalności bo w praktyce jest już rozerwane.
Poza tym separacja jest też pewną formą rozerwania.


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2502
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Pan Piernik » 16 kwie 2015, 20:48

Właśnie chodzi o te formalności - przymierze w separacji nie jest zerwane - rozwód "zrywa" przymierze.
Separacja nie jest rozwodem - ani formalnie ani praktycznie. W opisanej przez Ciebie sytuacji może zostać dopuszczona przez wzgląd na bezpieczeństwo osoby bitej i dzieci.
Może być też szansą na "nawrócenie" osoby stosującej przemoc.
Małżonkowie bowiem uświęcają się nawzajem - osoba podlegająca przemocy uświęca swego agresora - będąc z nim w związku małżeńskim, choć np. mieszkając i żyjąc osobno - ale w stanie nierozerwalnego przymierza małżeńskiego.



Wróć do „Dla poszukujących”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości