Buddyzm - Inny punkt widzenia

Ateizm, antytrynitaryzm, buddyzm, islam, itd.
Awatar użytkownika
agnieszkas
Posty: 3628
Rejestracja: 04 kwie 2010, 15:55
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: In Christ Alone
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: agnieszkas » 23 gru 2010, 07:37

Damian907 pisze:PS. Równie dobrze mógłbym powiedzieć:
"Skoro ja wychowany w (od pokolen) katolickiej rodzinie, tradycjach i spolecznosciach porzucam chrześcijaństwo dla Buddyzmu, to cos w tym musi byc.
<Każdy kij ma dwa końce )


no to powiedz nam, co w tym jest ? i co Ciebie tutaj sprowadza skoro chrzescijanstwo niby porzuciles ? :)


Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.
(Gal.2,20)
Awatar użytkownika
Lash
Moderator
Posty: 31000
Rejestracja: 04 sty 2008, 16:28
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: England
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Lash » 23 gru 2010, 09:31

Damian907 pisze:
Lash pisze:
Damian907 pisze:Przed czym mam się ratować? :)

Przed gniewem osobowego Boga.


Więc znowu chwyt ze straszeniem piekłem?
A jelis ci powiem nie wspinaj sie na słup wysokiego napięcia to jestem drań bo ciebie ostrzegam przed smiercia?
Od kiedy to ostrzeganie przed niescześciem jest złe albo niedobre albo jest manipulacją?


(15) Lecz Chrystusa Pana poświęcajcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej, (16) lecz czyńcie to z łagodnością i szacunkiem. Miejcie sumienie czyste, aby ci, którzy zniesławiają dobre chrześcijańskie życie wasze, zostali zawstydzeni, że was spotwarzali. (1 List Piotra 3:15-16, Biblia Warszawska)
i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili (Ew. Mateusza 6:1-34, Biblia Tysiąclecia)
Krytykant jest jak samochód osobowy - im gorszy tym głośniejszy i mocniej warczy

"Run, Lash, run / The law commands / But gives me neither feet nor hands / Tis better news the Gospel brings / It bids me fly It gives me wings" J.B.
Tomek12
Posty: 512
Rejestracja: 14 sty 2010, 09:04
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: skądś
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Tomek12 » 23 gru 2010, 14:07

Buddę dawno zjadły robaki, a Jezus Chrystus żyje.


Awatar użytkownika
Dawid
Posty: 1848
Rejestracja: 04 lut 2010, 15:41
wyznanie: Prezbiterianizm
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Dawid » 23 gru 2010, 20:11

Damian907 pisze:To może lepiej mam uwierzyć w boga który obrazi się jeśli w niego nie uwierzę i nie będę oddawał mu czi, a on w zamian będzie mówił co mam robić? No, thanks :roll:

Uwierz w Boga, który przyszedł na świat, aby Cię zbawić, On oferuje Ci zbawienie, jeżeli z tego nie skorzystasz i nie zegniesz przed Nim swych kolan, zrobisz to po śmierci, tylko wtedy będzie już za późno.


Awatar użytkownika
Hardi
Posty: 7822
Rejestracja: 23 sty 2010, 12:17
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Norwegia
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Hardi » 23 gru 2010, 22:02

Tomek12 pisze:Buddę dawno zjadły robaki, a Jezus Chrystus żyje.

oooo i to jest to 8-) warto jeszcze dodać, że Budda zegnie swoje kolana przed Jezusem, a przed Buddą nikt tego nie zrobi :mrgreen:


Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 16
Rejestracja: 16 gru 2010, 19:06
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Damian907 » 30 gru 2010, 01:20

Imperator pisze:
Damian907 pisze:Nie znam powodów dla których zmienili wyznanie, kto wie może to "moda na Zachód",na bycie "nowoczesnym" i "amerykańskim"?


Tak jak piszesz - kazdy kij ma dwa konce - twoje zachlysniecie sie buddyzmem to wynik mody na wschodniosc. :-)


Czy ja wiem :puppyeyes: , w porównaniu do mody na Zachód obecnej na Wschodzie, moda na Wschód obecna na Zachodzie (jeśli już) to "pikuś" ;)

Jeśli o mnie chodzi, Buddyzm to efekt samodzielnych przemyśleń i poszukiwania własnej ścieżki, jeśli chodzi o nawrócenie Twoich znajomych to nadal czekam na Ich uzasadnienie.

Hardi pisze:no tak, bo buddyzm to już wyższy poziom, i swoją drogą większe niebezpieczeństwo od narkotyków :-/


Wyższy poziom to tak, ale niebezpieczeństwo to uważam że nie. Chyba że dla kogoś niebezpieczne jest zrzucenie mentalności niewolniczej i wypowiedzenie posłuszeństwa koncepcji osobowego stwórcy :roll:

Lash pisze:
Damian907 pisze:
Lash pisze:
Damian907 pisze:Przed czym mam się ratować? :)

Przed gniewem osobowego Boga.


Więc znowu chwyt ze straszeniem piekłem?
A jelis ci powiem nie wspinaj sie na słup wysokiego napięcia to jestem drań bo ciebie ostrzegam przed smiercia?
Od kiedy to ostrzeganie przed niescześciem jest złe albo niedobre albo jest manipulacją?


Jest złe dlatego że chcesz we mnie strachem wymusić zmianę światopoglądu, to tak jak niektórzy myślą że "lepiej wierzyć niż nie wierzyć, ponieważ w razie czego Bóg się nie zemści, a wierząc i tak nic się nie traci". To jest odwoływanie się do najniższych ludzkich emocji (strachu przed karą).

Twoja analogia nie jest trafna dlatego że niebezpieczeństwo słupa wysokiego napięcia wynika z empirycznych obserwacji, wiem jak działa prąd, wiem że jest niebezpieczny, zatem wiem jak bardzo niebezpieczne jest dużo prądu. Jeśli chodzi zaś o tezy religijne (w tym przypadku istnienie Boga) to są one nieweryfikowalne, nie można spotkać Boga i z nim porozmawiać (z wyjątkiem ciężkich schizofrenii), więc jest to zupełnie inna sytuacja.


Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 16
Rejestracja: 16 gru 2010, 19:06
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Damian907 » 30 gru 2010, 01:36

<Nie mogłem już edytować, musiałem odpisać w nowym poście>

Tomek12 pisze:Buddę dawno zjadły robaki, a Jezus Chrystus żyje.


Buddę nie zjadły robaki, ponieważ jego ciało zostało spalone, a prochy zabezpieczone to primo ;) . Secundo to jeśli Jezus żyje to podaj mi Jego adres, albo miejsce gdzie mogę go spotkać (nie, takim miejscem nie jest kościół, tam byłem i tam jest zupełnie pusto...).

ann_in_grace pisze:
Lash pisze:Od kiedy to ostrzeganie przed niescześciem jest złe albo niedobre albo jest manipulacją?

Lashu, od wtedy, gdy kocha sie ciemnosc i nazywa sie ja swiatloscia, gdy kocha sie smierc, i nazywa sie ja zyciem.


Najpierw udowodnij że Twoja światłość nie jest ciemnością, wtedy porozmawiamy...

Dawid pisze:Uwierz w Boga, który przyszedł na świat, aby Cię zbawić, On oferuje Ci zbawienie, jeżeli z tego nie skorzystasz i nie zegniesz przed Nim swych kolan, zrobisz to po śmierci, tylko wtedy będzie już za późno.


Dlaczego miałbym to zrobić?

Hardi pisze:
Tomek12 pisze:Buddę dawno zjadły robaki, a Jezus Chrystus żyje.

oooo i to jest to 8-) warto jeszcze dodać, że Budda zegnie swoje kolana przed Jezusem, a przed Buddą nikt tego nie zrobi :mrgreen:


Budda nie potrzebuje aby ktoś się przed nim płaszczył lub oddawał mu cześć, Buddyzm jest dla ludzi wolnych, a nie dla lubiących się podporządkowywać.


Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 16
Rejestracja: 16 gru 2010, 19:06
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Damian907 » 30 gru 2010, 01:54

agnieszkas pisze:
Damian907 pisze:PS. Równie dobrze mógłbym powiedzieć:
"Skoro ja wychowany w (od pokolen) katolickiej rodzinie, tradycjach i spolecznosciach porzucam chrześcijaństwo dla Buddyzmu, to cos w tym musi byc.
<Każdy kij ma dwa końce )


no to powiedz nam, co w tym jest ? i co Ciebie tutaj sprowadza skoro chrzescijanstwo niby porzuciles ? :)


Zatem po kolei.

Dla mnie Buddyzm to ścieżka duchowa, najlepsze w nim jest to że nie ma tutaj żadnego Boga którego bylibyśmy słabym i grzesznym dziełem, ani który oceniałby nas po śmierci: Ty pójdziesz na wieczne rozkosze, a Ty na wieczne potępienie bo nie odmawiałeś pacierza :oops: Nie ma Boga który nie wiadomo czemu jednych "produkuje" kalekami, a innych milionerami. Nie ma kogoś przed kim mielibyśmy klękać ani się mu poddawać.
Zatem co jest? Istnieje wolność umysłu która jest dostępna każdemu praktykującemu jako coś czego się doświadcza, a nie coś w co się musi wierzyć. Jest również człowiek który samodzielnie kształtuje swój los, jest panem swojego życia, nie musi zabiegać o względy jakiegoś Boga, ale pracuje nad (oględnie rzecz ujmując) "sobą", swoim rozwojem, stara się przezwyciężyć swoje słabości i ograniczenia. To oczywiście w astronomicznym skrócie.

Z całą stanowczością odszedłem od chrześcijaństwa (nie piszę że je porzuciłem, ponieważ to brzmi zbyt dramatycznie jak dla mnie), nie jest to na "niby", ani "trochę", ale zupełnie poważnie i z pełnym przekonaniem. Sprowadza mnie tytuł działu, czyli "polemika z innymi religiami i filozofiami" (czyli w tym przypadku ze mną).


Awatar użytkownika
agnieszkas
Posty: 3628
Rejestracja: 04 kwie 2010, 15:55
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: In Christ Alone
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: agnieszkas » 30 gru 2010, 08:03

acha, no to dzieki za odpowiedz.


Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie.

(Gal.2,20)
Awatar użytkownika
Dawid
Posty: 1848
Rejestracja: 04 lut 2010, 15:41
wyznanie: Prezbiterianizm
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Dawid » 30 gru 2010, 11:44

Damian907 pisze:Dlaczego miałbym to zrobić?

Abyś wreszcie zaczął żyć, nie dla siebie tylko dla Boga.
Teraz jesteś duchowo martwy. Mówisz, że jesteś wolnym człowiekiem i jesteś panem swojego życia. Musisz to zmienić, a właściwie na początku zrozumieć, że końcem drogi którą sam obrałeś jest piekło w którym znajdziesz się razem z buddą.
Ale jeszcze żyjesz, dla nikogo nie jest nigdy za późno.
Pomódl się do Boga, nawet jeżeli w Niego nie wierzysz. Poproś, aby zaczął działaś w Twoim życiu. Oddaj mu się bezgranicznie, wtedy to On będzie Panem Twojego życia i będziesz zbawiony.


Awatar użytkownika
Pan Piernik
Posty: 2502
Rejestracja: 09 lut 2010, 12:25
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Pan Piernik » 30 gru 2010, 12:43

Budda nie potrzebuje aby ktoś się przed nim płaszczył lub oddawał mu cześć, Buddyzm jest dla ludzi wolnych, a nie dla lubiących się podporządkowywać.


E.... zaraz dla ludzi wolnych.
Po pierwsze, nie możesz być wolny, jesteś wyłącznie zdeterminowanym skutkiem poprzednich działań, o których nie masz pojęcia. Nie masz żadnej świadomości tego dlaczego jesteś tym kim jesteś, nie jesteś związany z przyczynami swego istnienia.



Twierdzisz, że jesteś wolny? Zgoda, jesteś wolny do egoizmu i nichilizmu. Każde działanie musi słuzyc okreslonemu celowi, nie możesz podejmować żadnych bezinteresownych działań. Każde działanie musi przynieść Ci korzyść - korzyścią jest wyłącznie Twoje dobro.
Z tej perspektywy buddyzm jest niezwykle atrakcyjną drogą samorealizacji.
Podział na dobro i zło nie istnieje. A o tym, czym jest jedno i drugie decyduje sam człowiek. Zazwyczaj dobre jest to co przyjemne i to co przynosi korzyść. :).
To bardzo pociągające.

Z tej perspektywy wolność jest atrakcyjna, nie ma bowiem nad tym, kto dokonuje arbitralnych sądów - nikogo, ani niczego. Ja decyduję bowiem o tym, co jest dobre a co złe.
(to stanowisko jest zresztą stanowiskiem współczesnego ateizmu - dlatego w tym upatruję popularność buddyzmu w "zachodnim" świecie).
Wolność - czyli odwrócenie. Ten, który ma władzę - Pan Bóg jest miarą wszystkiego.
Kiedy Go brakuje miarą wszystkiego staje się człowiek. Jest wolny - uwolnił się z kajdan ograniczającej go władzy Pana. Cóż wówczas może robić?
Może wszystko :D
To atrakcyjna perspektywa :)


Tomek12
Posty: 512
Rejestracja: 14 sty 2010, 09:04
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: skądś
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Tomek12 » 30 gru 2010, 21:53

Damian907 pisze:Buddę nie zjadły robaki, ponieważ jego ciało zostało spalone, a prochy zabezpieczone


Przeptaszam, nie sprawdziłem. (ale ogień to nawet gorzej niż robaki, zresztą w piekle jest i jedno i drugie)

Damian907 pisze: takim miejscem nie jest kościół, tam byłem i tam jest zupełnie pusto...)


a jaki kościół odwiedziłeś? Może idź do innego.

(wyczuwam, że strasznie cię ktoś zawiódł, ale wierz mi, nie był to Bóg. Musiałeś gdzieś popełnić błąd).
Nie poznałeś jeszcze Pana Jezusa, bo gdybyś poznał, to nie odszedłbyś tak po prostu do Buddyzmu.
Zresztą, nie musisz nawet iść do kościoła, żeby Go spotkać. Możesz Go spotkać przy czytaniu Słowa Bożego, w swojej komórce, gdzie On Cię usłyszy, bo jest Bogiem. Jeśli Ty zbliżysz się do Niego i On zbliży się do Ciebie.


Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 16
Rejestracja: 16 gru 2010, 19:06
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Damian907 » 31 gru 2010, 20:44

agnieszkas pisze:acha, no to dzieki za odpowiedz.


I zostawisz mnie tak bez słowa komentarza?


Awatar użytkownika
Damian907
Posty: 16
Rejestracja: 16 gru 2010, 19:06
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Damian907 » 31 gru 2010, 21:03

piernik pisze:Po pierwsze, nie możesz być wolny, jesteś wyłącznie zdeterminowanym skutkiem poprzednich działań, o których nie masz pojęcia. Nie masz żadnej świadomości tego dlaczego jesteś tym kim jesteś, nie jesteś związany z przyczynami swego istnienia.


Jestem związany z przyczynami swego istnienia (narodziny są skutkiem przywiązania do ludzkiej formy, oczywiście przedstawiam tutaj buddyjską wizję ponownych narodzin), to po pierwsze. Po drugie to owszem jesteśmy uwarunkowani (co nie znaczy że w pełni zdeterminowani), nawet jednak nie znając przyczyn danego stanu faktycznego doświadczam skutków, a znając je mogę już próbować pracować ze sobą, jeśli jestem przywiązany to przekształcam tą tendencję, podobnie z byciem gniewnym lub dumnym, albo pomieszanym.

piernik pisze:Twierdzisz, że jesteś wolny? Zgoda, jesteś wolny do egoizmu i nichilizmu. Każde działanie musi słuzyc okreslonemu celowi, nie możesz podejmować żadnych bezinteresownych działań. Każde działanie musi przynieść Ci korzyść - korzyścią jest wyłącznie Twoje dobro.
Z tej perspektywy buddyzm jest niezwykle atrakcyjną drogą samorealizacji.
Podział na dobro i zło nie istnieje. A o tym, czym jest jedno i drugie decyduje sam człowiek. Zazwyczaj dobre jest to co przyjemne i to co przynosi korzyść. :).
To bardzo pociągające.


Korzyścią może być moje dobro, ale również dobro innej osoby, zależnie od ścieżki którą się podąża. To że absolutne dobro i zło nie istnieje, nie oznacza że szczęście oraz cierpienie nie istnieje, nie określa go abstrakcyjnie każdy człowiek, ale jest określane przez tego który doświadcza konkretnej sytuacji, więc nawet jeśli jest "relatywizm" to opiera się on na zrozumieniu sposobu odczuwania innych istot.
Jeśli chodzi zaś o przyjemność to jest ona tylko kolejnym uwarunkowanym stanem, który opiera się na pragnieniu bodźca zewnętrznego, a więc gdy straci się kontakt z bodźcem będziemy odczuwać dyskomfort. Dlatego też nie jest to najwyższy buddyjski cel.

piernik pisze:Z tej perspektywy wolność jest atrakcyjna, nie ma bowiem nad tym, kto dokonuje arbitralnych sądów - nikogo, ani niczego. Ja decyduję bowiem o tym, co jest dobre a co złe.
(to stanowisko jest zresztą stanowiskiem współczesnego ateizmu - dlatego w tym upatruję popularność buddyzmu w "zachodnim" świecie).
Wolność - czyli odwrócenie. Ten, który ma władzę - Pan Bóg jest miarą wszystkiego.
Kiedy Go brakuje miarą wszystkiego staje się człowiek. Jest wolny - uwolnił się z kajdan ograniczającej go władzy Pana. Cóż wówczas może robić?
Może wszystko :D
To atrakcyjna perspektywa :)


Jak właśnie wytłumaczyłem to nie Ty decydujesz co jest "dobre, a co złe", ale ten (bądź ta) który doświadcza danej sytuacji, więc spośród kilku miliardów ludzi będziesz decydował raz na kilka miliardów sytuacji ;) Podobnie człowiek nie jest "miarą wszechrzeczy", ponieważ to że człowiek czegoś nie potrafi samodzielnie doświadczyć np. promieni Rentgena, nie oznacza że one nie istnieją. Oświecenie to raczej wyjście poza, przekroczenie człowieczeństwa (czymkolwiek miałoby ono być).

Pozdrawiam



Wróć do „Polemiki z innymi religiami i filozofiami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 48 gości