Co dalej Epifanio?

Ateizm, antytrynitaryzm, buddyzm, islam, itd.
Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 19005
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co dalej Epifanio?

Postautor: KAAN » 29 cze 2019, 14:22

He.Lena pisze:
powiązać to z obecnym systemem liczenia czasu.

Już tu dostrzegam mocne nadużycie i zasadniczą nieprawodłowość. Tym bardziej, że boski czas to nie jest nasz czas.
To napisz gdzie to widzisz, konkretnie.
Napisano: na początku...
Wszystko ma swój początek. Jednak "na początku" nie oznacza, że było to 6 tysięcy lat temu. Początek (zalezy czego - to też istotne - naszej Ziemi, Wszechświata, Galaktyki itd.). Równie dobrze początek mógł (i ma) mieć miejsce miliardy lat temu.
Spekulacje i nadinterpretacje stosujesz.
Biblia wyznacza ramy czasowe wielu wydarzeń np. zrodzenie potomków, czas potopu, długość życia ludzi wymienionych w Biblii, okresy historyczne np. przebywanie Izraela w Egipcie, panowania królów Judy i Izraela, wydarzenia związane z latami panowania pogańskich królów itd. Z tych danych można z pewną dokładnością wyznaczyć przybliżone daty. Ja wykonałem taką pracę i w ciągu ok czterech lat przeanalizowałem Biblię pod tym kątem; wyznaczyłem datę stworzenia na ok 4177BC z błędem który oszacowałem na ok. 50 lat dla początku stwrzenia.
Nie przeczą, umiesz udowodnić ze nie mam racji?
Dowody są w muzeach. Na pewno też w pracowniach i archiwach naukowców, a także w terenie.
Nie ma ich, dowody nie istnieją, gdybyś skrobnęła trochę wiedzy o datowaniu to przekonasz się na jak płynnym gruncie to wszystko leży. Czy zdajesz sobie sprawę, że datowanie (cywilne, pozabiblijne) poza rok ok 700BC jest obarczone koszmarnym błędem niepewności? I wszystko polega jedynie na domysłach?
A czy ty potrafisz udowodnić, że masz rację, a ja jej nie mam?
Oczywiście, mam dokument w postaci Biblii.
Nie wiem, może tak, bo jeśli ktoś ufa Biblii to jest większe prawdopodobieństwo że uwierzy i zostanie zbawiony.

Myślę, że jedno z drugim ma niewiele wspólnego.
Z mojego doświadczenia (ok. 35 lat wiary) wynika, że każdy kto się naprawdę nawrócił uznaje Biblię za autorytet.
Co to znaczy:"jeśli ktoś ufa Biblii". Jak i na ile należy ufać?
To znaczy wierzyć w to że jest to Słowo Boże; pełne, doskonałe, bezbłędne.
Wiele ludzi nawet nie wiedziało co ta Księga zawiera i czy w ogóle istnieje, a są wierzący i zbawieni.
Nie znam takich ludzi.
Czy należy wierzyć w każde słowo, w każdą sytuację w niej opisaną? Jeśli tak, to jawi się dość ponury obraz.
Ja widzę w tym bardzo piękny obraz Bożej miłości i dobroci.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
He.Lena
Posty: 93
Rejestracja: 08 gru 2018, 18:58
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Co dalej Epifanio?

Postautor: He.Lena » 30 cze 2019, 12:06

Nie ma ich, dowody nie istnieją, gdybyś skrobnęła trochę wiedzy o datowaniu to przekonasz się na jak płynnym gruncie to wszystko leży. Czy zdajesz sobie sprawę, że datowanie (cywilne, pozabiblijne) poza rok ok 700BC jest obarczone koszmarnym błędem niepewności? I wszystko polega jedynie na domysłach?

Myślę, że tu temat się wyczerpał. :D
Oczywiście, mam dokument w postaci Biblii.

Ten "dokument" nie ma ani jednego oryginału, a historie w nim spisane znają ludy i narody na całym świecie. Mity, legendy przystosowane do danych czasów. Może jak douczysz się co to jest wiarygodny dokument, wrócimy do rozmowy (w co wątpię).
Z mojego doświadczenia (ok. 35 lat wiary) wynika, że każdy kto się naprawdę nawrócił uznaje Biblię za autorytet.

Czyli przed 35 laty nie było nawróconych i zbawionych ludzi. Biorąc pod uwagę, jak mało ludzi czytało czy posiadało Biblię, można założyć, że dwa tysiące lat po Chrystusie prawie nikt nie spełnia tego warunku :-? ;)


Awatar użytkownika
KAAN
Posty: 19005
Rejestracja: 12 sty 2008, 11:49
wyznanie: Kościół Wolnych Chrześcijan
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co dalej Epifanio?

Postautor: KAAN » 30 cze 2019, 12:45

He.Lena pisze:
Nie ma ich, dowody nie istnieją, gdybyś skrobnęła trochę wiedzy o datowaniu to przekonasz się na jak płynnym gruncie to wszystko leży. Czy zdajesz sobie sprawę, że datowanie (cywilne, pozabiblijne) poza rok ok 700BC jest obarczone koszmarnym błędem niepewności? I wszystko polega jedynie na domysłach?
Myślę, że tu temat się wyczerpał. :D
Dopiero się zaczął :)
Oczywiście, mam dokument w postaci Biblii.
Ten "dokument" nie ma ani jednego oryginału, a historie w nim spisane znają ludy i narody na całym świecie. Mity, legendy przystosowane do danych czasów.
Obarzyłaś swój stosunek do Słowa Bożego.
Może jak douczysz się co to jest wiarygodny dokument, wrócimy do rozmowy (w co wątpię).
Oświeć mnie jaśnie oświecona :D
Z mojego doświadczenia (ok. 35 lat wiary) wynika, że każdy kto się naprawdę nawrócił uznaje Biblię za autorytet.

Czyli przed 35 laty nie było nawróconych i zbawionych ludzi. Biorąc pod uwagę, jak mało ludzi czytało czy posiadało Biblię, można założyć, że dwa tysiące lat po Chrystusie prawie nikt nie spełnia tego warunku :-? ;)
Wszyscy którzy uwierzyli uznali autorytet Biblii. Mylisz się co do wieków; w całej historii chrześcijaństwa Pismo było obecne wśród wierzących, masz błędne przekonanie co do powszechności Słowa.


Albowiem łaską zbawieni jesteście, przez wiarę i to nie z was, Boży to dar, nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.
łuska_mała
Posty: 1
Rejestracja: 25 sie 2019, 18:25
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Co dalej Epifanio?

Postautor: łuska_mała » 25 sie 2019, 18:35

Upadek ruchu epifanicznego stał się faktem. Epifania podzieliła się na dwa przeciwstawne obozy. Najpierw W USA, potem w Polsce i w Niemczech, a niedawno także w Anglii. Część która się odłączyła odrzuciła kierownictwo ruchu z USA i Leona Snydera jako swojego Wodza. Grupie tej w Polsce przewodzi Adam Urban z Chełmna, tłumacz epifanicznych tomów Johnsona i dawny ewangelista ŚRME.Oderwał on 8 zborów od ŚRME a kilka innych podzielił. Potworzyli takie rozrzucone grupki po kilkanaście-kilkadziesiąt osób.

W sumie to nic dziwnego bo epifaniści zapatrzeni w swoje guru jak w jakiegoś świętego - Johnsona - zajmowali się interpretowaniem albo raczej kłótniami o to co Johnson miał na myśli. Od początku ten ruch powstał z kłótni i nienawiści do wszystkich którzy odrzucili wykładnię Johnsona, uważającego siebie za ostatniego Kapłana Świata.

Teraz jedni "oświeceni Epifanią" będą wyzywać drugich "oświeconych Epifanią" od "przesiewaczy" i dowodzić która to grupa bardziej słucha się Johnsona. Takie typowe epifaniczne "bagienko" - jak to nazwał przedstawiciel na Polskę Henryk Olekszy w jednym ze swoich przemówień na konwencji.

Jakże to typowe dla wszelakich sekt.



Wróć do „Polemiki z innymi religiami i filozofiami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości