Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Ateizm, antytrynitaryzm, buddyzm, islam, itd.
Luba
Posty: 192
Rejestracja: 05 paź 2018, 21:43
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Luba » 07 paź 2018, 17:58

Czy ktos z forumowiczow podejmie ten temat ?

Co tam sie tak naprawde wydarzylo ?

Na czym polega upadek Adama ?


Awatar użytkownika
Pielgrzym_diakon
Posty: 33
Rejestracja: 12 wrz 2018, 13:19
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: centralna Polska
O mnie: Uratowany od drugiej śmierci dzięki łasce
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Pielgrzym_diakon » 08 paź 2018, 09:49

Adam nie wziął odpowiedzialności za przekazanie w poprawny sposób słów Boga odnośnie owocu z drzewa dobra i zła. Z narracji wynikałoby, że stał obok Ewy kiedy ta była kuszona i nic nie powiedział. Potwierdzałyby to również późniejsze słowa, że Adam będzie w pocie czoła uprawiać ziemię. Pracując uczymy się odpowiedzialności. Nie było więc to przekleństwo jak niektórzy to interpretują, a wyznaczenie właściwego kierunku na życie w upadłym świecie. Ja tak to rozumiem.


"Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa." 1 List do Koryntian 7:22

"Odkryłem, że Diakon był prawdziwym misjonarzem, o obliczu raczej smutnym, ożywiającym się kiedy mówił o Bogu. Wtedy jego twarz rozjaśniała się i nie można było powstrzymać go od mówienia. Opowiadał mi o Bogu i człowieku, jego pochodzeniu i historii. Przytaczał przykłady zaczerpnięte z Biblii." - Siergiej Kurdakow, "Przebacz mi Nataszo"
Luba
Posty: 192
Rejestracja: 05 paź 2018, 21:43
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Luba » 08 paź 2018, 19:29

Pielgrzym_diakon pisze:Adam nie wziął odpowiedzialności za przekazanie w poprawny sposób słów Boga odnośnie owocu z drzewa dobra i zła.



A jak rozumiesz "drzewo dobra i zla" ? O co w tym chodzi ?

Dlaczego czlowiek nie moze spozywac owocow "poznania dobra " ?


Awatar użytkownika
magda
Posty: 12259
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: magda » 08 paź 2018, 20:19

Luba pisze:A jak rozumiesz "drzewo dobra i zla" ? O co w tym chodzi ?

Dlaczego czlowiek nie moze spozywac owocow "poznania dobra " ?


Ten fragment Biblii jest krótki i symboliczny nie jest obszernym opisem tego co tam się stało a tylko po krótce powiedziano nam dlaczego jestesmy w tej sytuacji obecnej. Drzewo poznania dobra i zła jest symboliczne symbolizuje to czego pierwsi ludzie dla własnego dobra nie powinni byli kosztować , niestety skosztowali, na pewno nie było to literalne drzewo z jabłkami bo konsekwencje skosztowania tego owocu były straszne , przed czy Bóg ich ostrzegał , konsekwencje były za duze na takie tylko drzewo z dziwnym owocem co rozjaśnia umysł , człowiek zmienił się genetycznie zaczął umierć , też konsekwencje były dla wszystkich stwrzeń, też zaczeły umierać zaczęły się zjadac i zabijać wzajemnie tak jak i człowiek zaczął miec taką skłonność do zła, więc nie było to zwykłe drzewko . Trzeba zauważyć ze przez wieki mieli to czytać ludzie prości i niewykształceni wiec zostało to podane w taki sposób zeby było to dla nich do przyjecia , Jak sobie wyobrażasz ze Bóg zacznie mówić językiem mechaniki kwantowej o właściwościach tego "drzewa" czymkolwiek ono było co by to dało Izraelitom którzy wyszli z Egiptu czy innym takim prostym ludziom, Zawsze jak coś sie czyta czy przypowieści czy takie opisy trzeba też patrzeć do kogo to adresowane i co mieli z tego zrozumieć a mieli zrozumieć ze grzech czyli nieposłuszeństwo Bogu to nie maleńki pikuś a bardzo poważna rzecz z konsekwencjami, że Bóg kiedyś nas z tego przeklętego stanu wyzwoli bo jest tam juz proroctwo o nieprzyjaźni miedzy djabłem a ludzkością o zmiażdżeniu głowy węża w przyszłosci . Oczywiście wszystko w skrócie .


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
Suzuja
Posty: 730
Rejestracja: 04 lis 2017, 20:30
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: Rzymsko Katolickie
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Suzuja » 09 paź 2018, 02:37

Luba pisze:
Pielgrzym_diakon pisze:Adam nie wziął odpowiedzialności za przekazanie w poprawny sposób słów Boga odnośnie owocu z drzewa dobra i zła.



A jak rozumiesz "drzewo dobra i zla" ? O co w tym chodzi ?

Dlaczego czlowiek nie moze spozywac owocow "poznania dobra " ?


Najprościej... to chodzi o to że to teodycea jest


Awatar użytkownika
Pielgrzym_diakon
Posty: 33
Rejestracja: 12 wrz 2018, 13:19
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: centralna Polska
O mnie: Uratowany od drugiej śmierci dzięki łasce
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Pielgrzym_diakon » 09 paź 2018, 13:27

Suzuja pisze:Najprościej... to chodzi o to że to teodycea jest


Zdecydowanie pojawia się tutaj temat teodycei, ponieważ pierwszy raz w Biblii jest tutaj użyte odniesienie do zła. Teodycea próbuje jednak pogodzić istnienie dobrego Boga z istnieniem zła. Samo drzewo jednak mam wrażenie nie zawsze jest brane pod uwagę podczas tych rozważań.

Luba pisze:
Pielgrzym_diakon pisze:Adam nie wziął odpowiedzialności za przekazanie w poprawny sposób słów Boga odnośnie owocu z drzewa dobra i zła.



A jak rozumiesz "drzewo dobra i zla" ? O co w tym chodzi ?

Dlaczego czlowiek nie moze spozywac owocow "poznania dobra " ?


Pierwsza kwestia to niestety muszę zwrócić uwagę na nieścisłość chociaż nie lubię tego robić. Czytamy o drzewie poznania dobra i zła a nie tylko o drzewie dobra i zła. Niewielka różnica, jednak uważam, że kluczowa. Dlaczego? Ponieważ człowiek stał przed wyborem. Mógł wybrać jedzenie z drzewa poznania dobra i zła, ale mógł też wybrać jedzenie z drzewa życia. Sam Bóg z resztą po tym jak ludzie zjedli owoc powiedział takie słowa:

"Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki!" (I Moj. 3:22)

Według tego jak ja rozumiem to nie samo drzewo posiadało dobre i złe owoce jak to dużo ludzi domyślnie rozumie. Było to drzewo którego wybór niósł za sobą poznawanie dobra i zła zamiast nieść życie jak drzewo życia. A odnośnie samego drzewa życia przypomnę tylko słowa Jezusa:

"Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie." (Jn. 14:6, pogubienie moje)


"Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa." 1 List do Koryntian 7:22

"Odkryłem, że Diakon był prawdziwym misjonarzem, o obliczu raczej smutnym, ożywiającym się kiedy mówił o Bogu. Wtedy jego twarz rozjaśniała się i nie można było powstrzymać go od mówienia. Opowiadał mi o Bogu i człowieku, jego pochodzeniu i historii. Przytaczał przykłady zaczerpnięte z Biblii." - Siergiej Kurdakow, "Przebacz mi Nataszo"
Luba
Posty: 192
Rejestracja: 05 paź 2018, 21:43
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Luba » 10 paź 2018, 19:22

Pielgrzym_diakon pisze:"Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. (...)(I Moj. 3:22)

Było to drzewo którego wybór niósł za sobą poznawanie dobra i zła zamiast nieść życie jak drzewo życia.



"Taki jak my", czyli jak kto ?

I jaki byl czlowiek zanim poznal smak dobra i zla ?

Co sie zmienilo w czlowieku ?

Na czym ta zmiana polegala ?

I dlaczego prowadzi czlowieka do smierci ?


Klangman
Posty: 2413
Rejestracja: 26 maja 2013, 18:37
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Klangman » 13 paź 2018, 16:01

Upadek Adama polega na tym, że nie potrafił przyznać się do tego, że bardziej umiłował widzialną kobietę niż niewidzialnego Boga. To co najważniejsze w całej tej historii pozostało przepięknie ukryte. Moim zdaniem wygląda to tak:
1. Adam dostaje owoc od Ewy i ma świadomość konsekwencji, która będzie następstwem jego zjedzenia. Jest nią śmierć.
2. Adam wiedząc, że kobieta już niejako umarła decyduje się z MIŁOŚCI do Ewy podzielić jej los.
3. Po zjedzeniu owocu Adam przestaje być doskonały i nie jest w stanie przyznać się do swojej motywacji przed Bogiem (miłość do kobiety silniejsza niż obcowanie w raju z Bogiem bez Ewy)
4. Adam okłamuje Boga i zarazem oskarża Ewę (istotny jest fakt, że staje się pierwszym wymienionym na kartach Biblii oskarżycielem)
5. Bóg zaczyna realizować historię :)

A wystarczyło powiedzieć prawdę, która mogłaby brzmieć mniej więcej tak: Wybacz Panie, ale kocham ją tak bardzo, że nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nawet w raju z Tobą.

Pozostaje pytanie:

Czy Bóg wybaczyłby prawdomównemu Adamowi? :)

Pozdrawiam!


U podstaw matematyki leży ludzka potrzeba kontrolowania i chronienia tego co się posiada (znalezione w Internecie)
Awatar użytkownika
Pielgrzym_diakon
Posty: 33
Rejestracja: 12 wrz 2018, 13:19
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: centralna Polska
O mnie: Uratowany od drugiej śmierci dzięki łasce
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Pielgrzym_diakon » 16 paź 2018, 21:27

Przepraszam za długi czas oczekiwania na odpowiedź. Mam nadzieję jednak, że w miarę wyczerpująco odpowie jak ja rozumiem i dlaczego tak a nie inaczej. Poza odpowiedzią pozwoliłem sobie wyjść również do przodu - do wątku Mesjańskiego, ponieważ bez tej części odpowiedź byłaby niepełna. Same odpowiedzi bowiem kończą się na samym upadku a przecież już w ogrodzie Eden była zapowiedź ratunku.

Luba pisze:
Pielgrzym_diakon pisze:"Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. (...)(I Moj. 3:22)

Było to drzewo którego wybór niósł za sobą poznawanie dobra i zła zamiast nieść życie jak drzewo życia.


"Taki jak my", czyli jak kto ?


Już w pierwszym wersecie Biblii Bóg jest przedstawiony w liczbie mnogiej. Żeby było jeszcze ciekawiej - rzeczownik jest w liczbie mnogiej, ale czasownik już w pojedynczej. Tak naprawdę nie ma jednego uznanego przez wszystkich wytłumaczenia tego zjawiska. Z tego też powodu napiszę jak ja rozumiem tą kwestię.

Głównie Chrześcijaństwo próbuje odnaleźć w liczbie mnogiej Trójcę. Z drugiej strony nie tylko tradycja Chrześcijańska rozpatruje temat wieloosobowości Boga. W mistycznym żydowskim komentarzu - Księdze Zohar - poruszony jest temat zwany "Haraz de Shlosha" co znaczy "Tajemnica Trzech". Temat o naturze Jedynego Boga z trzema wymiarami/osobami. (1)

Jednak, żeby nie wchodzić w temat paradoksu trójosobowego ale Jedynego Boga chciałbym zostać nadal w obrębie Starego Testamentu. R.D. Clements w książeczce "Bóg i guru" gdzie dotyka różnic między pojmowaniem Boga przez mistycyzm i przez Chrześcijaństwo napisał odnośnie stworzenia tak:
"W Genesis 1, Bóg nadaje imiona swojemu stworzeniu: "niebo" (w. 8), "ziemia" i "morze" (w. 10). Przedstawia również obiektywną ocenę swego dzieła: "Było dobre". Te sprawy są ważne, gdyż pokazują nam, że Bóg, jakiego przedstawia Biblia, nie może być w żadnym sensie utożsamiany z jego stworzeniem. Bóg istnieje jako osobowość wyraźnie oddzielona od stworzonego świata. On jest - "Jestem, który jestem" - (Ex. 3:14); tytuł ten wskazuje, że On posiada zarówno niezależną egzystencję, jak i świadomość samego siebie." (2)

Boga trzeba więc rozpatrywać jako podmiot posiadający wolę i możliwości do wykonania swojej woli. "Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan, Lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze." (3) Tak prorok Izajasz potwierdza tą myśl w 55 rozdziale. Jednak po upadku człowiek przestał mieć tak dobry kontakt z Bogiem jak do tej pory. Jego relacja zaczęła się psuć a wiedza o Bogu zaczynała się zmniejszać. Bóg pozwolił człowiekowi (rodzajowi ludzkiemu) upaść na samo dno zgodnie z wolą i poszanowaniem wyboru którego dokonał człowiek. Jak doszło do takiego stanu rzeczy napiszę kawałek dalej odpowiadając na następne pytania.

Bóg jednak nie chciał odrzucić człowieka, tylko cały czas planował wyciągnięcie go z tego w co człowiek sam się wpakował. Widać to już w słowach które powiedział ludziom po upadku: "I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę." (4) powiedział do węża. Wielu badaczy Pisma Świętego jest zgodnych, że jest to zapowiedź odkupienia przyniesionego przez Mesjasza. Wygląda więc na to, że już bezpośrednio po upadku Bóg zaczął wprowadzać swój plan powrotu ludzi do relacji z Nim. Relacji której poprawność została uszkodzona przez sprzeciwienie się woli Bożej. Woli Bożej która jest najlepszą możliwą dla człowieka.

Wracając do postawionego na początku pytania - ""Tak jak my", czyli jak kto?" odpowiedziałbym tak: człowiek stał się zdolny do podejmowania niezależnych decyzji. Teraz też tak jak Bóg wie o tym. Człowiek jednak dopiero musi nauczyć się konsekwencji i tego, że nie każdy wybór jest wyborem dobrym. Stąd też drzewo poznania dobra i zła.

Luba pisze:I jaki byl czlowiek zanim poznal smak dobra i zla ?


Każdy z nas staje codziennie przed wieloma decyzjami które trzeba podjąć. Niektórzy ludzie uciekają od podejmowania decyzji, jednak brak decyzji wyrażonej świadomie nie jest brakiem decyzji w ogóle. Jeśli nie zdecyduję się wstać z łóżka, to automatycznie (choć niekoniecznie świadomie) podejmuję decyzję o dalszym leżeniu w łóżku. Tak więc podejmujemy decyzje wielokrotnie w ciągu dnia. Próbując znaleźć źródła tych decyzji można na pewno wyróżnić dwa sposoby myślenia które stoją przed podjętymi decyzjami. Podejmujemy decyzje oparte na emocjach oraz podejmujemy decyzje na podstawie logicznego myślenia.

Myślenie emocjonalne potrzebne nam jest do rozumienia innych jednostek. Gdyby nie emocje, nie posiadalibyśmy poczucia więzi z drugą osobą. Bez empatii która jest konieczna do subiektywnego odczucia więzi z druga osobą niemożliwe byłoby poznania drugiej osoby osobowo. Byłaby to czysta wiedza o kimś. Próbując pozbyć się empatii można pójść w jedną ze skrajności. Jedna to traktowanie samego siebie i innych dookoła nieludzko - jak roboty. Druga, to życie tylko w świecie marzeń, który to świat nie ma zbyt wiele wspólnego z realnym życiem i tym co dzieje się dookoła.

Myślenie logiczne również jest dość ważnym elementem naszego życia. Bez myślenia logicznego nie posiadalibyśmy zdolności do segregacji i systematyzacji informacji. Informacji, których bardzo duża ilość dociera do nas każdego dnia. Jednak samo myślenie w swoich skrajnościach również posiada niebezpieczeństwo. Skrajna systematyzacja prowadzi do radykalizmu i wywyższania swojego zdania nad zdanie innych. Z drugiej strony brak logicznego myślenia prowadzi do postawy jednostki poddającej się kontroli innych. Czasem jest to kontrola nieświadoma, jednak są też ludzie świadomie kierujący innymi ludźmi dla własnych korzyści.

Tak więc, zarówno emocje jak i logika są nam potrzebne podczas poznawania świata. Jednak często popełniamy błędy, chociażby pożądając rzeczy tylko dla zaspokojenia własnych chęci, bądź też czysto kalkulując ludzi bez zobaczenia w nich drugiego człowieka.

Przechodząc do ostatecznej odpowiedzi na pytanie "Jaki był człowiek zanim poznał smak dobra i zła?" Człowiek był dobry. Czytamy w opisie stworzenia w podsumowaniu dnia w którym Bóg stworzył człowieka takie słowa: "I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre." (5) Inaczej można by rzec - człowiek był niezepsuty. Jeśli tak, a my mamy problem z równowagą w myśleniu logicznym i emocjonalnym, to człowiek przed upadkiem musiał mieć niezaburzoną tą równowagę.

Luba pisze:Co sie zmienilo w czlowieku ?


Równowaga pomiędzy myśleniem logicznym a emocjonalnym została zepsuta. Widać to moim zdaniem dość dokładnie w opisie samego kuszenia. "A gdy kobieta zobaczyła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia i że były miłe dla oczu, i godne pożądania dla zdobycia mądrości, zerwała z niego owoc i jadła." (6) Zobaczyła, że były miłe dla oczu i godne pożądania. Są to subiektywne oceny. Subiektywne oceny nigdy nie są wynikiem samej tylko analizy logicznej. Musi nastąpić emocjonalne odniesienie. Kobieta można by rzec dała się ponieść emocjom.

Mężczyzna z kolei zaufał w siłę argumentacji. Stał obok i przyglądał się całej scenie kuszenia: "Dała też mężowi swemu, który był z nią, i on też jadł." (7) (podkreślenie moje). Nic jednak nie powiedział. Ani nie zareagował jak kobieta przekręciła słowa Boga, ani nie powiedział jej, że mają nie jeść z tego drzewa. Po prostu stał i czekał. A później jak już było "po wszystkim", jak mężczyzna i kobieta zobaczyli że są nadzy i zaczęli się ukrywać przed Bogiem zaczął się bronić. "Kobieta, którą mi dałeś, aby była ze mną, dała mi z tego drzewa i jadłem." (8) Moim zdaniem była to próba logicznego przekonania Boga i pewnie też samego siebie, że nie jest odpowiedzialny za to co uczynił. W ten sposób mężczyzna postawił logikę ponad emocjami dodatkowo poniżając w ten sposób kobietę.

Równowaga w używaniu emocji i logiki do podejmowania decyzji została zachwiana w człowieku. A skutki tej nierównowagi czujemy do dnia dzisiejszego w naszych własnych życiach.

Luba pisze:Na czym ta zmiana polegala ?


Idealnie byłoby tak, że relacja Boga z człowiekiem jest relacją w której Bóg jest "wyżej". Nie jest to jednak relacja podobna do kontroli. Mamy wolność. Bóg z kolei troszczy się o nas jak o swoje dzieci. Chociażby w księdze Jeremiasza możemy przeczytać "Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją." (9)

Drugim aspektem relacji są relacje między ludźmi. "A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie;" (10) jak powiedział Jezus. W tym i wielu innych miejscach Pisma Świętego widać, że nie ma ludzi lepszych i gorszych. Każdy człowiek jest również stworzeniem Bożym a poniżanie jakiegokolwiek człowieka pośrednio przez fakt tego, że Bóg stworzył ludzi poniża również samego Boga.

Ludzie jednak zapełnili ziemię ziemię złem. Jak czytamy chwilę przed potopem "ziemia była skażona w oczach Boga i pełna nieprawości." (11). "Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej" (12) Noe w tych złych czasach usłyszał Boga i był mu posłuszny. Moim zdaniem narracja Biblijna jest jednak zdecydowana co do tego, że Noe był wyjątkiem a nie normą tamtych czasów.

Nie mamy zbyt wiele informacji pozwalających nam domyślać się jak dokładnie wyglądał świat na początku. Jednak w opisach świata po potopowego można zdecydowanie zauważyć zaburzenie równowagi pomiędzy emocjonalnym i logicznym myśleniem. Społeczeństwo patriarchalne pasuje do wzoru rozpoczętego przez Adama gdzie to mężczyzna traktuje kobietę niżej. Z drugiej strony Sara dała się ponieść emocjom i namówiła męża do spełnienia obietnicy Boga przy użyciu służącej. Moim zdaniem te zaburzenia są przynajmniej częściowym wytłumaczeniem tego na czym zmiana w ludziach polegała.

Luba pisze:I dlaczego prowadzi czlowieka do smierci ?


W Ewangelii spisanej przez Jana możemy przeczytać jak Jezus sam o sobie powiedział: "Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie." (13) Jezus jest życiem. Jezus jest Bogiem. Bóg jest życiem. Jeśli więc ludzie odwrócili się od Boga, odwrócili się też od życia.

Jan w pierwszym liście napisał "Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością." (14) W tym samym tonie brzmi fragment z Psalmu 5 "Albowiem Ty nie jesteś Bogiem, który chce niegodziwości, Zły nie może z tobą przebywać." (15). Tutaj jednak mamy zaznaczenie tego, że zły człowiek nie może przebywać z Bogiem.

Moim zdaniem to dość logiczne. Człowiek zerwał poprawną więź/relację z Bogiem. Teraz więc ta więź musi być naprawiona. W takiej sytuacji niezależnie od tego co człowiek uczyniłby w celu poprawy sytuacji - uważałby, że zasłużył sobie na posiadanie relacji z Bogiem. W oczach takiej osoby relacja z Bogiem byłaby wynikiem zasług a nie wynikiem tego, że Bóg przebaczył ludziom ich odwrócenie się od Boga, które zaczęli pierwsi ludzie. W takim wypadku uprawomocniłaby takiego człowieka do wynoszenia się ponad innych, a jak wcześniej pisałem uważam, że ludzie są równi. Nie ma "równych i równiejszych".

Taka sytuacja nie przedstawia się zbyt pięknie. Człowiek nie ma powrotu do Boga. Nic nie może zrobić, bo każde działanie mogłoby go upewnić, że może zasłużyć na Boga. Z drugiej strony jest oddzielony od relacji z Bogiem ponieważ zdaje sobie sprawę (dzięki Prawu jak pisał Paweł), że popełnił błąd i że nie może mieć poprawnej relacji z Bogiem ze względu na złe decyzje które podjął.

W takim świecie Bóg wybrał niedoskonałych ludzi do wprowadzania swojego planu uratowania człowieka. Paweł w liście do Efezjan nazywa ten plan tajemnym planem ukrytym od wieków w Bogu. (16) Potop moim zdaniem pokazywał ludzkości, że Bóg jest. Z resztą o tym objawieniu - objawieniu ogólnym - pisał też Paweł w liście do Rzymian w następujących słowach: "Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę, Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności." (17) Objawienie Boga w przyrodzie, w tym co Bóg stworzył wskazuje na Boga jako na twórcę naszego świata. I pomimo, że współczesna nauka często nie chce tego przyznać, cały czas nie ma żadnej "teorii wszystkiego" która pozwalałaby się obejść bez Boga. W ramach dodatkowego poznania argumentów polecam książkę "Bóg istnieje" Antony Flew w której opisuje on swoją drogę od ateizmu do uznania Boga jako opcji lepiej opisującej zastany obraz rzeczywistości niż brak Boga.

Jest jeszcze drugie objawienie. Objawienie szczegółowe. Nie dotyczy ono tego czy Bóg jest, o tym było objawienie ogólne. Objawienie szczegółowe wchodzi już w głąb istoty Boga. Jego kulminacją jest śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. Postaram się to poniżej wyjaśnić.

Często zdarza się słyszeć stwierdzenie, że to Bóg ukarał Jezusa zamiast nas. Myślę jednak, że jest to uogólnienie. Bardzo fajnie rozprawia się z tym poglądem krótka książka napisana przez mesjanistycznego żyda - Eitan'a Bar'a - "Did God punish and kill God" czyli w tłumaczeniu "Czy Bóg ukarał i zabił Boga?" Eitan przedstawia tam czteropunktową argumentację pokazującą, że Bóg nie mógł zabić ani nawet czynnie chcieć aby Jezus zginął. Argumentacja zawarta jest w poniższych punktach:

"1. Bóg nie może chcieć popełnienia grzechu, jednak może pozwolić aby grzech zaistniał.
2. Odrzucenie, tortury i morderstwo Mesjasza są grzechami.
3. Jezus został odrzucony, torturowany i zamordowany.
4. W związku z tym Bóg nie mógł chcieć aby Jezus został odrzucony, torturowany i zamordowany. Jednak pozwolił na to (z moralnie wystarczających powodów)"
(18)

Jeśli więc to nie Bóg zabił Jezusa, to nasuwają się pytania: kto to zrobił, oraz czy było to konieczne i jeśli tak to dlaczego.

Myślę, że na pierwsze z tych pytań odpowiedź jest prosta. To ludzie zabili Jezusa. Poparciem tego może być chociażby fragment z kazania Piotra z Dnia Pięćdziesiątnicy zapisany w Dziejach Apostolskich.
"Mężowie izraelscy! Posłuchajcie tych słów: Jezusa Nazareńskiego, męża, którego Bóg wśród was uwierzytelnił przez czyny niezwykłe, cuda i znaki, jakie Bóg przez niego między wami uczynił, jak to sami wiecie, Gdy według powziętego z góry Bożego postanowienia i planu został wydany, tego wyście rękami bezbożnych ukrzyżowali i zabili; Ale Bóg go wzbudził, rozwiązawszy więzy śmierci, gdyż było rzeczą niemożliwą, aby przez nią był pokonany." (19) Fragmentów potwierdzających tą narrację jest znacznie więcej. Sporo z nich można znaleźć we wspomnianej wcześniej przeze mnie pozycji Eitan'a Bar'a.

Wiemy więc, że to nie Bóg zabił Jezusa lecz ludzie. Odpowiedź na pytanie: "Czy było to konieczne i jeśli tak to dlaczego" jest trochę bardziej skomplikowana. Wiele osób wskazuje, że to był plan awaryjny, reakcja na niepowodzenie. W liście do Efezjan czytamy jednak jak Paweł pisze takie słowa: "W nim [w Jezusie] bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego" (20) Jeśli przed założeniem świata to i przed zgrzeszeniem. Jednak w Jezusie, więc wynikałoby z tego, że plan już był zanim powstał świat.

Drugą wskazówką do tego są okoliczności społeczne czasów Jezusa. U Józefa Flawiusza możemy znaleźć taki opis wierzeń faryzeuszy, czyli jednego z ugrupowań religijnych z tych okolic czasowych:

"Wierzą także, że dusze mają moc nieśmiertelną, a ci, którzy pędzą cnotliwe lub występne życie, odbierają w podziemiu nagrodę lub karę. Dusze pierwszych mają możność powrotu do życia, drugich zaś na wieki pozostają zamknięte w więzieniu. Przez te nauki posiedli oni tak znaczny wpływ na ludzi, że we wszystkich sprawach religijnych, odprawianiu modłów i składaniu ofiar rozstrzygają ich wskazania." (21)

Po pierwsze nauki faryzeuszy nie są zgodne z nauczaniem Jezusa. Widać to chociażby w tym jak często prowadzili spory z Jezusem. Jak Flawiusz napisał dzięki swoim naukom faryzeusze posiedli znaczny wpływ na ludzi - przynajmniej w kwestiach religijnych. W pewien sposób możliwość poznawania Boga została więc odebrana zwykłym ludziom.

Jako jeszcze jeden argument za takim myśleniem zacytuję fragment Zwoju Hymnów Dziękczynnych z Qumran. Tytułem wstępu jest to jeden ze zwojów znalezionych na pustyni Judzkiej. Podjęto kilka prób datowania zwojów różnymi metodami. W opracowaniu Przemysława Deca rozważane są różne datowania wykonane od znalezienia zwojów do czasów obecnych. W podsumowaniu tak o nich czytamy: "Świadczyłoby to o powstaniu Hodajot [nazwa własna zwoju] jeszcze przed zasiedleniem osiedla w Chirbet Qumran (ok. 150-250 p.n.e.) w okresie hellenistycznym." (22) Z kolei w 12 kolumnie tego zwoju możemy znaleźć taki tekst:

"Albowiem wypędzili mnie z mojej ziemi jak ptaka z jego gniazda. Wszyscy moi bliscy i przyjaciele zostali odepchnięci ode mnie, uznali mnie za bezużyteczne narzędzie. A oni, posłańcy kłamstwa i prorocy fałszu, knuli przeciwko mnie nikczemnie, aby przemienić twoje Prawo, które utrwaliłeś w moim sercu, w pochlebstwa dla twojego ludu. Zakazali napoju spragnionym, ich pragnienie sycąc octem, aby przyglądać się ich błędom, aby byli zaślepieni podczas swoich świąt i wpadli w ich sieci. Albowiem ty, Boże, gardzisz każdym zamysłem Beliala. Twój zamiar przetrwa, a zamysł twego serca zostanie utrwalony na zawsze. A oni, obłudnicy, niegodziwości Beliala obmyślają, szukają cię nieszczerym sercem i nie są utwierdzeni w twojej prawdzie. Korzeń wydający truciznę i gorycz w ich myślach, z zatwardziałym sercem wypatrują i szukają ciebie wśród bożków. Przeszkodę swoich win położyli przed sobą i przyszli, aby cię szukać pośród ust kłamliwych proroków, zwiedzionych błędami."
(23)

Z narracji moim zdaniem należałoby wywnioskować, że tymi o których mówi podmiot liryczny są odpowiedzialni za ludzi. Widać też, że odpowiedzialność za ludzi nie jest wykorzystywana poprawnie a podobnie jak w opisie u Flawiusza służy wywieraniu nacisku na ludzi. I w takich okolicznościach przyszedł Jezus. W miejscu gdzie jest duże rozwarstwienie na ludzi którym odbierana jest możliwość poznawania Boga i rządzących którzy prowadzą, można by rzec, wojnę polityczną z Jezusem. Ostatecznie Jezus zdawałoby się przegrał wojnę polityczną. Został przybity rękami tych "na górze".

Nawiązał jednak kilka znaczących relacji. Relacji z tymi prostymi ludźmi których uczył jak przetrwać. Pokazał, że On, Bóg, jest dobry dla ludzi. Pomagał innym i sam uczył pomagania w tak skorumpowanym świecie.

Bardzo ciekawą historią którą chciałbym wspomnieć jest książka Dona Richardsona "Dziecko Pokoju". Próbując dotrzeć do tamtejszego plemienia łowców głów zderzył się ze ścianą niezrozumienia kiedy po opowiedzeniu historii jak Judasz zdradził Jezusa od razu Judasz stał się nowym plemiennym idolem. Długo misjonarz próbował znaleźć jakiś klucz żeby opowiedzieć im że Bóg jest Bogiem pokoju. Ci ludzie nie byli w stanie zrozumieć tego konceptu myślowego. Dotarł do nich sporo później kiedy zobaczył zachowaną tradycję zawierania pokoju z sąsiednią wioską podczas której plemiona wymieniały się synami. Dopiero odniesienie się do tych tradycji dało mu zrozumienie wśród tych ludzi.

Uważam, że podobnie było za czasów Jezusa. Wśród Żydów była głęboko obecna tradycja z dużą ilością zapowiedzi mesjańskich. Jednocześnie jak próbowałem pokazać, dobre zrozumienie prawd zapisanych w Pismach było niewielkie. Widać w Ewangeliach, że nawet jego uczniowie nie do końca rozumieli to co Jezus do nich mówił. Uważam, że tym co tak bardzo zmieniło ich świadomość było zmartwychwstanie. Dlaczego?

Obraz rzeczywistości bez Boga prowadzi nas do wniosku, że "i tak wszyscy umrzemy", jak zdarzało mi się słyszeć. "Dwie rzeczy są w życiu pewnie: śmierć i podatki" jak mawiają inni. W naszym liniowym postrzeganiu czasu życie jest na początku a na końcu śmierć. Całość naszej wędrówki jest więc od życia do śmierci. I właśnie z tego obrazu świata uwalnia Jezus w momencie w którym wstaje z martwych.

Zaskoczył zdaje się wszystkich - od kobiet, które jako pierwsze były świadkami przez własnych uczniów do nas samych, którzy pomimo wszelkich technologii nie nauczyliśmy się żyć wiecznie. Jednak jeśli przekaz jest wiarygodny - a uważam, że jest - to jest to niewątpliwie fenomen na skalę światową zarówno pod względem tego, że Jezus sam przyznawał się do swojej boskości jak i to, że ostatecznie nie został w grobie jak to my, prości ludzie, mamy w zwyczaju.

Jezus uczył jak być dobrym człowiekiem. Ale nie tylko uczył, ale również dawał przykład. Chwilę przed swoją śmiercią, kiedy umył uczniom nogi przed wieczerzą w podsumowaniu tego wydarzenia powiedział tak: "Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem, i słusznie mówicie, bo jestem nim. Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi. Albowiem dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem." (24)

W ostatnich słowach spisanych przez Mateusza możemy przeczytać z kolei treść którą przekazał Jezus ludziom już po zmartwychwstaniu. "Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata." (25) Zazwyczaj skupiamy się na fragmencie który bezpośrednio dotyczy się nas, nawróconych. "Idźcie i czyńcie uczniami". Dla mnie jednak niesamowite jest to co ponad tym tekstem i poniżej tego tekstu. "Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi." Co to znaczy? Chwilę temu Jezus pokonał śmierć. Teraz śmierć już nie musi rządzić w myśleniu ludzi. Przeszłość może być załatwiona. Z drugiej strony mamy zapewnienie od samego Jezusa: "A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata." On nas nie ma zamiaru opuścić. To prawda, że my czasem się oddalamy, jednak Jezus zapewnia nas, że zawsze jest wizja przyszłości z Nim i tak będzie aż do skończenia świata.

Co więc mamy robić? Jak żyć?

Pozwolę sobie zakończyć cytatem Dietricha Bonhoeffera, który został zapisany w zakończeniu jednego z jego kazań. "Trzeba więc iść dalej, iść naprzód, nie zaś - poprzestając na tym, że nie wiemy, co czynić - nie czynić nic, odpoczywać z założonymi rękoma, w oczekiwaniu aż Bóg zrobi swoje. Jest z nami trochę tak jak z człowiekiem, który musi przebiec może pływającej kry. Nie wolno mu odpocząć, nigdzie nie może stanąć na dobre, gdyż utonąłby wtedy, po pierwszym skoku, w przepaści, w morzu bez dna. Musi ciągle wypatrywać następnej kry, iść nieustannie, nad przepaścią pod nogami, w stronę lądu, który - o tym jednym wie - jest przed nim. Nie widzi go jeszcze, ale wie, że jest. Nasze oczy patrzą ku Tobie. Ku ziemi ojczystej, ku lądowi Twego nieugiętego przykazania, ku Królestwu widocznego już nowego stworzenia. Ku Twej jasności. Nie daj nam zatonąć w naszej krze. Nie dozwól, aby było wokół nas na wieki zimno i ciemno. Ukaż nam w nieprzejrzanej ciemności krzyża przebłysk zmartwychwstania, Twej obietnicy, że przykazanie Twoje jest nieugięte. Spraw, abyśmy kochali Twoje ukryte przykazanie, daj nadzieję, że już teraz niedługo okażemy mu wierność." (26)



Odnośniki:

1. filmik "One for Israel" - czas 2:30-2:45 - https://www.youtube.com/watch?v=l9XnqSK ... jD_p2kwo5t
2. R.D. Clements - "Bóg i guru"
3. Izajasza 55:8-9
4. Rodzaju 3:14
5. Rodzaju 1:31a
6. Rodzaju 3:6a
7. Rodzaju 3:6b
8. Rodzaju 3:12b
9. Jeremiasza 29:11
10. Mateusza 7:12a
11. Rodzaju 6:11
12. Hebrajczyków 11:7a
13. Jana 14:6b
14. 1 Jaka 4:8
15. Psalm 5:5
16. Porównaj Efezjan 3:9
17. Rzymian 1:19-21
18. Eitan Bar - "Did God punish and kill God"
19. Dzieje Apostolskie 2:22-24
20. Efezjan 1:4
21. Flawiusz - "Dawne dzieje Izraela"
22. Przemysław Dec, "Zwój Hymnów Dziękczynnych Z Qumran (1QHodajot^a^) Rekonstrukcja - przekład - komentarz", s.13
23. tamże, s.150
24. Jana 13:13-15
25. Mateusza 28:18b-20
26. D. Bonhoeffer, "Nie wiemy co byśmy czynić mieli", kazanie wygłoszone w kościele Trójcy w Berlinie dnia 8.V.1932 r. Wydane w pozycji: "Wybór pism", s.52


"Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa." 1 List do Koryntian 7:22

"Odkryłem, że Diakon był prawdziwym misjonarzem, o obliczu raczej smutnym, ożywiającym się kiedy mówił o Bogu. Wtedy jego twarz rozjaśniała się i nie można było powstrzymać go od mówienia. Opowiadał mi o Bogu i człowieku, jego pochodzeniu i historii. Przytaczał przykłady zaczerpnięte z Biblii." - Siergiej Kurdakow, "Przebacz mi Nataszo"
Luba
Posty: 192
Rejestracja: 05 paź 2018, 21:43
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Luba » 17 paź 2018, 07:56

Pielgrzymie, dziekuje za bardzo ciekawa analize informacji o wydarzeniach w Edenie. Pozdrawiam cie.


Awatar użytkownika
Pielgrzym_diakon
Posty: 33
Rejestracja: 12 wrz 2018, 13:19
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: centralna Polska
O mnie: Uratowany od drugiej śmierci dzięki łasce
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Pielgrzym_diakon » 17 paź 2018, 09:21

Luba pisze:Pielgrzymie, dziekuje za bardzo ciekawa analize informacji o wydarzeniach w Edenie. Pozdrawiam cie.


Lubo, ja dziękuję za pytania, bo pozwoliły mi poukładać myśli i zapisać w jednym dłuższym tekście. Również pozdrawiam :)


"Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa." 1 List do Koryntian 7:22

"Odkryłem, że Diakon był prawdziwym misjonarzem, o obliczu raczej smutnym, ożywiającym się kiedy mówił o Bogu. Wtedy jego twarz rozjaśniała się i nie można było powstrzymać go od mówienia. Opowiadał mi o Bogu i człowieku, jego pochodzeniu i historii. Przytaczał przykłady zaczerpnięte z Biblii." - Siergiej Kurdakow, "Przebacz mi Nataszo"
Awatar użytkownika
magda
Posty: 12259
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: magda » 17 paź 2018, 20:41

Klangman pisze:A wystarczyło powiedzieć prawdę, która mogłaby brzmieć mniej więcej tak: Wybacz Panie, ale kocham ją tak bardzo, że nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nawet w raju z Tobą.


Miło cię znów widzieć klangmanie na forum co do postu to jest taka romantyczna opowiastka a nigdzie w Biblii nie pisze ze Adam popełnił samobójstwo ze względu na Ewę , raczej sam uległ zwiedzeniu przez węża który zapewniał ze nie umra a widząc ze Ewa zjadła i nie padła martwa też zjadł moze z ciekawosci z resztą nie wiedział w ogóle co to śmierć bo nikt nigdy jeszcze nie umarł moze sobie nie zdawał sprawy z konsekwencji, nawet na pewno . No w każdym razie nie popełnił świadomie samobójstwa z miłosci. raczej uwierzył wężowi stał przecież koło Ewy.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
Suzuja
Posty: 730
Rejestracja: 04 lis 2017, 20:30
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: Rzymsko Katolickie
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Suzuja » 18 paź 2018, 01:24

Pielgrzym.Diakon pisze:
Zdecydowanie pojawia się tutaj temat teodycei, ponieważ pierwszy raz w Biblii jest tutaj użyte odniesienie do zła. Teodycea próbuje jednak pogodzić istnienie dobrego Boga z istnieniem zła


Owszem, z tym że teodycea to nie nowy wynalazek, bo istniała ona już w późnej starożytności(albo nawet trochę wcześniej). Z tym że wtedy nie używano słowa teodycea. Gdyż jest to autorskie określenie na "problem zła" wymyślone przez Leibniza na początku XVIII wieku

I szczerze powiedziawszy nikt nic mądrzejszego niż Leibniz w tej sprawie(problemu zła) nie wymyślił


Awatar użytkownika
Pielgrzym_diakon
Posty: 33
Rejestracja: 12 wrz 2018, 13:19
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: centralna Polska
O mnie: Uratowany od drugiej śmierci dzięki łasce
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Pielgrzym_diakon » 18 paź 2018, 09:15

Suzuja pisze:
Pielgrzym.Diakon pisze:
Zdecydowanie pojawia się tutaj temat teodycei, ponieważ pierwszy raz w Biblii jest tutaj użyte odniesienie do zła. Teodycea próbuje jednak pogodzić istnienie dobrego Boga z istnieniem zła


Owszem, z tym że teodycea to nie nowy wynalazek, bo istniała ona już w późnej starożytności(albo nawet trochę wcześniej). Z tym że wtedy nie używano słowa teodycea. Gdyż jest to autorskie określenie na "problem zła" wymyślone przez Leibniza na początku XVIII wieku

I szczerze powiedziawszy nikt nic mądrzejszego niż Leibniz w tej sprawie(problemu zła) nie wymyślił


Ale przecież nie powiedziałem nigdzie, że teodycea to nowy wynalazek. Człowiek mam wrażenie od początku zmagał się z problemem dlaczego istnieje zło i Bóg. Gdyby problem ten nie istniał, to moim zdaniem nie doszłoby do potopu.

Wydaje mi się więc, że nie został uchwycony sens mojej wypowiedzi. Chodziło w niej o to, że Twoja odpowiedź była "pusta" jeśli ktoś nie zna terminów. To trochę jak na pytanie o to czy komputery są bezpieczne zacząłbym opowiadać o bramkach, układach logicznych, jednostce ALU, liście rozkazów procesora i tak dalej nie tłumacząc przy okazji żadnego z tych stwierdzeń.

Samego Leibniza mam na liście pozycji do przeczytania, ponieważ zainteresował mnie zwłaszcza teorią monad. Póki co jednak nie miałem jeszcze czasu.


"Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana. Podobnie kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa." 1 List do Koryntian 7:22

"Odkryłem, że Diakon był prawdziwym misjonarzem, o obliczu raczej smutnym, ożywiającym się kiedy mówił o Bogu. Wtedy jego twarz rozjaśniała się i nie można było powstrzymać go od mówienia. Opowiadał mi o Bogu i człowieku, jego pochodzeniu i historii. Przytaczał przykłady zaczerpnięte z Biblii." - Siergiej Kurdakow, "Przebacz mi Nataszo"
Awatar użytkownika
Suzuja
Posty: 730
Rejestracja: 04 lis 2017, 20:30
Ostrzeżenia: 4
wyznanie: Rzymsko Katolickie
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Co sie stalo w ogrodzie Eden?

Postautor: Suzuja » 18 paź 2018, 16:24

Ale przecież nie powiedziałem nigdzie, że teodycea to nowy wynalazek. Człowiek mam wrażenie od początku zmagał się z problemem dlaczego istnieje zło i Bóg. Gdyby problem ten nie istniał, to moim zdaniem nie doszłoby do potopu


Szczerze powiedziawszy nie rozumiem jak problem zła łączy się z teodyceą?

Samego Leibniza mam na liście pozycji do przeczytania, ponieważ zainteresował mnie zwłaszcza teorią monad. Póki co jednak nie miałem jeszcze czasu


warto, Ale ciężko się to czyta. Ja nie dałem rady przeczytać całości



Wróć do „Polemiki z innymi religiami i filozofiami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 17 gości