Czy istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną?

Wolne przemyślenia na temat Chrześcijaństwa i nie tylko ....
Awatar użytkownika
Grażyna
Posty: 1249
Rejestracja: 21 gru 2013, 12:17
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Grażyna » 28 gru 2013, 00:41

magda pisze:To fakt a taakie sytuacje to djabeł ani chybi wykorzysta. On lubi wykorzystać dobre intencje no bo przeciez to dobra intencja zaprzyjaźnienie sie z kimś a moze nawet pomóc przyjacielowi itp, no i wtedy djabeł łup i z grubej rury strzela . Bardzo trzeba uwazać. Masz rację w młodości to wszystko inaczej wygląda. Doświadczenie jest ważne i młodzi powinni liczyć sie ze zdaniem starszych bo jednak dużo wiecej w życiu przeszli i widzieli.


Diablisko ustrzeli ofiarę również w domu, nawet taką, którą życie erotyczne nie interesuje w danej chwili. Przypadek ewentualnej zdrady jest bardzo wyrazisty. Gorzej, gdy diabłuch dobiera się do człowieka powoli, "delikatnie", prawie niezauważalnie. Wtedy ma używanie.


Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają... Ps. 23:4


Grażyna
Awatar użytkownika
magda
Posty: 11206
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 28 gru 2013, 11:41

Małgorzata pisze:Chore to!
Dodam jeszcze, ze ten sam pastor, który twierdzi, ze nie podwiózłby siostry mawia, ze nie powinniśmy się przejmować tym, co mówią o nas inni, tylko tym, co sądzi o nas Bóg.
Według mnie jakiś brak spójności miedzy tym, co mówi się, a co się robi.


Własnie widać że ten pastor jest chwiejny. Jeśli byłby to pastor mocny stanowczy i znany jako taki ze swoich zasad i stanowczości to nikt by nie śmiał go o nic oskarżac gdyby go zobaczono jak wiezie jakaś siostrę, znam takiego pastora , jego postawa od razu wyklucza jakieś spekulacje na jego temat. Jak widać ten pastor sie boi a nie ma sie bać w żadnej zwykłej takiej sytuacji i pastor musi być takim człowiekiem na codzień żeby nikt mu nie smiał nic zarzucic. Ludzie znaja swoich pastorów. |Taka chwiejna przestraszona osoba aż prowokuje żeby obgadywać. Niestety w zborach jest dużo plotkarzy co też nie powinno istnieć. Mało za to kazań na temat puszczania plotek i obgadywania. Jeśli właśnie w zborze jest taka sytuacja że jest chwiejny słaby i bojący pastor i wierni rozplotkowani to nie dziwota ze ten pastor nawet znajomej chrześcijanki nie podwiezie.

Lwica pisze: Uważam, że przyjaźń między kobietą, a mężczyzną może istnieć. Czasem rodzi się coś więcej i nie jest to nic złego, jeżeli tylko pewne granice(oparte na bożych zasadach) nadal są respektowane.


A ja uwazam że to rodzenie się czegoś więcej jest w wypadku kobiety zamężnej i faceta nie do przyjęcia i ze trzymanie sie pewnych granic itp to nie mozliwe i po co sie narażac na zło. Skąd wiesz ze te granice utrzymasz?. Najlepiej w ogóle nie prowokować sytuacji takiej w której wiesz że może się zmienić w coś czego nie chcesz, w cos złego. Jeśli w ogóle jest taka możliwość to trzeba tego unikac i juz. Wierz mi da się zyć bez tego.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Małgorzata
Posty: 14969
Rejestracja: 11 lip 2009, 10:19
wyznanie: Inne Charyzmatyczne
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Małgorzata » 28 gru 2013, 12:55

Własnie widać że ten pastor jest chwiejny. Jeśli byłby to pastor mocny stanowczy i znany jako taki ze swoich zasad i stanowczości to nikt by nie śmiał go o nic oskarżac gdyby go zobaczono jak wiezie jakaś siostrę, znam takiego pastora , jego postawa od razu wyklucza jakieś spekulacje na jego temat. Jak widać ten pastor sie boi a nie ma sie bać w żadnej zwykłej takiej sytuacji i pastor musi być takim człowiekiem na codzień żeby nikt mu nie smiał nic zarzucic. Ludzie znaja swoich pastorów. |Taka chwiejna przestraszona osoba aż prowokuje żeby obgadywać. Niestety w zborach jest dużo plotkarzy co też nie powinno istnieć. Mało za to kazań na temat puszczania plotek i obgadywania. Jeśli właśnie w zborze jest taka sytuacja że jest chwiejny słaby i bojący pastor i wierni rozplotkowani to nie dziwota ze ten pastor nawet znajomej chrześcijanki nie podwiezie.

magdo, masz rację :D


Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
Awatar użytkownika
magda
Posty: 11206
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 28 gru 2013, 13:37

Tak to bywa. :mrgreen:


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Magnezik
Posty: 175
Rejestracja: 17 gru 2013, 21:16
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Magnezik » 30 gru 2013, 22:43

Przyjaźń kobiety z mężczyzną poza małżeństwem i zakochaniem
a rozmowa starszego zboru lub pastora ze zborownikiem np. starszy zboru mężczyzna
a zborownik kobieta to zupełnie inna sprawa.

Przy założeniu że:
Pastor w sensie nie tylko człowiek po teologi
ale człowiek powołany do tego
który posiada relacje z Bogiem na tyle bliską,
że Bóg mu daje mądrość by pomagać innym zborownikom nie tylko słowem w niedziele.
Starszy zboru to nie ten co się zasiedział 5,10,20 lat w kościele
i teraz ma statut starszego zboru.
Nie ten który jest starszym bo nikt nie chce nim być
lub jest starszym bo przytakuje dla pastora
ale starszy bo posiada po mimo upływu lat żywą relacje z Bogiem.

Więc jeśli mowa o takim pastorze i o takim starszym zboru
to powinni oni być odporni na pokusy podczas rozmów ze zborownikami odmiennej płci.
Myśląc o przyjaźni mężczyzny z kobietą poza małżeństwem nie miałem na myśli pastora ani starszego zboru,
ponieważ oni wyjątkowo powinni panować nad swoimi pożądliwościami.
Nie chodzi tu o jakąś nadmierną przyjaźń ale o przyjaźń taką by człowiek czuł się bezpieczny kiedy musi mówić o problemie.
Jeśli jednak pastor uznał by, że jednak sobie nie daje rady z pożądaniem to powinien znaleźć starszego zboru który daje sobie rade z takim problemem.
Pewnie świetnie jest kiedy mężczyzna może pójść do mężczyzny starszego w wierze
a kobieta do kobiety starszej w wierze z problemem
ale co jeśli w danym temacie nie ma takiej osoby tej samej płci.

Pomocne może być kiedy pastor uprzedza swoją żonę, że dzisiaj ta i ta siostrą przyjdzie na rozmowę w cztery oczy
a siostra uprzedza męża, że potrzebuje rozmowy z pastorem w cztery oczy.
Pomocne może być też miejsce, gdzie wszyscy zborownicy wiedzą, że jest to miejsce porady.
Czyli np. wszyscy wiedzą, że pastor udziela porad w swojej kancelarii.

Jeśli pastor nie może podwieźć zborowniczki samochodem to coś jest chyba nie tak ze zborem albo z pastorem lub jedno i drugie.
Jakieś zaufanie do przywódców trzeba mieć a jeśli nie to dlaczego są przywódcami.
Ostatnio zmieniony 30 gru 2013, 22:50 przez Magnezik, łącznie zmieniany 3 razy.


Małgorzata
Posty: 14969
Rejestracja: 11 lip 2009, 10:19
wyznanie: Inne Charyzmatyczne
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: Małgorzata » 30 gru 2013, 22:47

Magnezik pisze:Jeśli pastor nie może podwieźć zborowniczki samochodem to coś jest chyba nie tak ze zborem albo z pastorem lub jedno i drugie. Jakieś zaufanie do przywódców trzeba mieć a jeśli nie to dlaczego są przywódcami.

Też tak sądzę. :D


Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty to trzy suwerenne osoby jednego suwerennego Boga.
Awatar użytkownika
Grażyna
Posty: 1249
Rejestracja: 21 gru 2013, 12:17
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Grażyna » 31 gru 2013, 00:41

Magnezik pisze:Przyjaźń kobiety z mężczyzną poza małżeństwem i zakochaniem
a rozmowa starszego zboru lub pastora ze zborownikiem np. starszy zboru mężczyzna
a zborownik kobieta to zupełnie inna sprawa.

Przy założeniu że:
Pastor w sensie nie tylko człowiek po teologi
ale człowiek powołany do tego
który posiada relacje z Bogiem na tyle bliską,
że Bóg mu daje mądrość by pomagać innym zborownikom nie tylko słowem w niedziele.
Starszy zboru to nie ten co się zasiedział 5,10,20 lat w kościele
i teraz ma statut starszego zboru.
Nie ten który jest starszym bo nikt nie chce nim być
lub jest starszym bo przytakuje dla pastora
ale starszy bo posiada po mimo upływu lat żywą relacje z Bogiem.

Więc jeśli mowa o takim pastorze i o takim starszym zboru
to powinni oni być odporni na pokusy podczas rozmów ze zborownikami odmiennej płci.
Myśląc o przyjaźni mężczyzny z kobietą poza małżeństwem nie miałem na myśli pastora ani starszego zboru,
ponieważ oni wyjątkowo powinni panować nad swoimi pożądliwościami.
Nie chodzi tu o jakąś nadmierną przyjaźń ale o przyjaźń taką by człowiek czuł się bezpieczny kiedy musi mówić o problemie.
Jeśli jednak pastor uznał by, że jednak sobie nie daje rady z pożądaniem to powinien znaleźć starszego zboru który daje sobie rade z takim problemem.
Pewnie świetnie jest kiedy mężczyzna może pójść do mężczyzny starszego w wierze
a kobieta do kobiety starszej w wierze z problemem
ale co jeśli w danym temacie nie ma takiej osoby tej samej płci.

Pomocne może być kiedy pastor uprzedza swoją żonę, że dzisiaj ta i ta siostrą przyjdzie na rozmowę w cztery oczy
a siostra uprzedza męża, że potrzebuje rozmowy z pastorem w cztery oczy.
Pomocne może być też miejsce, gdzie wszyscy zborownicy wiedzą, że jest to miejsce porady.
Czyli np. wszyscy wiedzą, że pastor udziela porad w swojej kancelarii.

Jeśli pastor nie może podwieźć zborowniczki samochodem to coś jest chyba nie tak ze zborem albo z pastorem lub jedno i drugie.
Jakieś zaufanie do przywódców trzeba mieć a jeśli nie to dlaczego są przywódcami.



Szczerze powiem, że zdrady nie są dla mnie problemem, bo nie zdradzam. Mój mąż nie jest moim pierwszym mężczyzną. Miałam kiedyś męża, którego oddaliłam z powodu wszeteczeństwa, agresji i braku dbałości o rodzinę. Kiedy byłam narzeczoną mojego obecnego męża, ani mi do głowy nie przyszło, aby go zdradzać. Przespać z innym facetem? Ale po co? Bo są problemy i to pomoże? Bzdura! Aby się dowartościować? Ale kiepski sposób na poprawę swojego wizerunku... Bo jest pokusa? To trzeba ją zwalczyć. Albo dotrzymuje się obietnicy i myśli głową, albo hormonami i potem żal po fakcie... Pan Jezus nie pochwalał łajdactwa. I co tu Bogu powiedzieć, a poza tym jak tu potem spojrzeć do lustra przy myciu zębów a potem małżonkowi w oczy? :thumbdown: Romans jest jak :sailor: Wydaje się czymś bardzo przyjemnym, niby uskrzydla, są motylki w brzuchu, a potem człowiek się budzi, przepraszam, z ręką w nocniku.


Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają... Ps. 23:4





Grażyna
Magnezik
Posty: 175
Rejestracja: 17 gru 2013, 21:16
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Magnezik » 31 gru 2013, 06:51

Grażyna więc twój pierwszy mąż może być przestrogą, że nie każdy radzi sobie akurat z tą pokusą tak jak ty.
Jeśli nie radzisz sobie z pokusą to unikasz pokusy a jeśli radzisz sobie z pokusą to uważasz by nie przestać sobie z nią radzić.

Moim zdaniem pastor i starsi zboru powinni być zwycięscy w takiej, nad taką pokusą co nie znaczy,
że jeśli jest możliwość a rozmowa jest w cztery oczy to kobieta doradza kobiecie a mężczyzna mężczyźnie.
(pastor, starsi z racji częstych rozmów, porad w cztery oczy
i pewnego rodzaju przyjaźni ze wszystkimi zborownikami powinni być zwycięzcami a nie uciekinierami od tej pokusy
ale jeśli jest możliwość to porady w cztery oczy udziela ta sama płeć)

Słyszałem coś takiego, że w małżeństwie jedna płeć szuka przyjaźni
u przeciwnej płci kiedy ma braki emocjonalne
(pomijam seksualne jeśli jest to związek dziewicą z prawiczkiem)
w związku i chyba taki powód przyjaźni jest najniebezpieczniejszy w przypadku odmiennej płci.


Magnezik
Posty: 175
Rejestracja: 17 gru 2013, 21:16
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Magnezik » 31 gru 2013, 07:14

W ostatniej wypowiedzi źle napisałem. Chodziło mi o to, że jeśli małżonkowie
szukają przyjaźni po za małżeństwem z płcią przeciwną to znaczy, że mają braki emocjonalne
w związku małżeńskim z partnerem i zamiast pracować nad tym w związku robią to poza nim
i chyba taki powód przyjaźni jest najniebezpieczniejszy w przypadku odmiennej płci.
Chyba nawet coś podobnego ktoś pisał w tym poście wyżej.


Awatar użytkownika
Grażyna
Posty: 1249
Rejestracja: 21 gru 2013, 12:17
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Grażyna » 31 gru 2013, 08:23

Magnezik pisze:W ostatniej wypowiedzi źle napisałem. Chodziło mi o to, że jeśli małżonkowie
szukają przyjaźni po za małżeństwem z płcią przeciwną to znaczy, że mają braki emocjonalne
w związku małżeńskim z partnerem i zamiast pracować nad tym w związku robią to poza nim
i chyba taki powód przyjaźni jest najniebezpieczniejszy w przypadku odmiennej płci.
Chyba nawet coś podobnego ktoś pisał w tym poście wyżej.


Jeżeli przyjdzie pokusa, to będę ją tępić jak zarazę. W takich sytuacjach prosiłabym Pana Jezusa o pomoc. Mam kontakt z pcjentami w swoim gabinecie, ale: jestem chrześcijanką, mam męża, którego kocham i mam etykę zawodową. Kiedyś, jak byłam jeszcze zaręczona podrywał mnie facet. Wiesz, co usłyszał: jestem zajęta. I koniec. Dużo zależy od człowieka. Jak od razu przerwie się "zaloty", w których często mniej lub bardziej świadomie chodzi o seks, to jest spokój. To tanga trzeba dwoja, więc jak się pogoni takiego amoroso, to mamy czyste sumienie.
Postawiliśmy z mężem na szczerość i na "herbatę"(jak coś nie pasuje, to rozmawiamy przy herbacie). Czasem leżymy wtuleni w siebie i rozmawiamy - to mąż zainspirował. Konfliky trzeba od razu rozwiązywać, a o brakach i potrzebach mówić. A przede wszystkim prosić Pana Jezusa o błogosławieństwo i pomoc.


Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają... Ps. 23:4





Grażyna
Awatar użytkownika
magda
Posty: 11206
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 01 sty 2014, 10:20

Magnezik pisze:Jeśli pastor nie może podwieźć zborowniczki samochodem to coś jest chyba nie tak ze zborem albo z pastorem lub jedno i drugie.
Jakieś zaufanie do przywódców trzeba mieć a jeśli nie to dlaczego są przywódcami.


Problemami bardzo często są rozplotkowane zbory. Zdradzanie też cudzych tajemnic itp. Ja byłam jakiś czas w zborze w którym każdy o kazdym wszystko wiedzieł od plotkujących pań, Nie dosyć ze roznosiły wiadomosci ale jeszcze z komentarzami i domysłami, no czysta plotka. Była tam siostra ,która zwierzyła się jednej myślała że nie plotkującej siostrze że ma nietrzymanie moczu i na najbliższym nabożeństwie nikt obok tej siostry nie chciał usiąść ,że niby to śmierdzi moczem, ludzie woleli stać niż obok niej siedzieć , jak ona się wtedy czuła to nawet się domyślać nie chcę. Są takie właśnie zbory gdzie wszystko jest ok ale na plotki się nie zwraca uwagi tak jak by nie były złe i nie wyrzadzały krzywdy. Dlatego często ktoś woli uniknąć kłopotliwej sytuacji ,która prowokuje do gadania niż z tym gadaniem walczyć. tak być nie powinno. Pastor jak zauważy taką sytuację w zborze to powinien zrobic kilka dobitnych kazań na ten temat i też parę plotkarzy napomnieć , no ale słabsi pastorzy unikają i tego.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Awatar użytkownika
Grażyna
Posty: 1249
Rejestracja: 21 gru 2013, 12:17
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: Grażyna » 01 sty 2014, 11:11

Magdo, masz rację. W zborze, w którym jestem też były plotki i inne rzeczy. których być nie powinno. Ja od pastora oczekiwałabym upomnienia plotkarki i rozmowy, aby naprawiła wyrządzoną krzywdę. Ja w takich sytuacjach wykładam kawę na ławę. Jest białe albo czarne.


Choćbym nawet szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, boś Ty ze mną, laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają... Ps. 23:4





Grażyna
Awatar użytkownika
magda
Posty: 11206
Rejestracja: 29 cze 2012, 23:27
Ostrzeżenia: 1
wyznanie: Brak_denominacji
Lokalizacja: Warszawa
O mnie: Wierzę w 5 sola Jezus jest moim panem
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: magda » 01 sty 2014, 13:05

No i tak powinno być ,trzeba wyjasniać wszystko nawet chociazby dlatego że jakaś plotka okazałaby się prawdą i też w takim wypadku trzeba napomnieć grzesznika. Nie może być żadnych sekretów i obgadywania za plecami. Pastor też powinien robić jakieś wykłady na ten temat. Obmowa jest potępiana w Biblii.


Hi 42:7 bw ".... Mój gniew zapłonął przeciwko tobie i przeciwko dwom twoim przyjaciołom, ponieważ nie mówiliście o mnie prawdy, jak mój sługa Job."
Chcę wierzyć
Posty: 3833
Rejestracja: 28 paź 2010, 22:47
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Re: Czy istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną?

Postautor: Chcę wierzyć » 16 sty 2014, 14:57

Magnezik pisze:Czy istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną poza małżeństwem i byciem zakochanym?


Tak, ale kiedy mężczyzna mówi ładnej kobiecie „zostańmy przyjaciółmi” to czasami kryje się pod tym coś więcej. Po za tym taka przyjaźń też sprawia pewne problemy. Przed małżeństwem ktoś może odczytać, że są parą a po małżeństwie jeżeli kobieta spędza więcej czasu z przyjacielem niż mężem to budzi to w drugiej osobie zazdrość.
Ja ogólnie jestem zwolennikiem jedzenia z jednego garnka czyli wszytko albo nic ale sądzę, że jest to możliwe.


Kto karci szydercę, ten ściąga na się hańbę; a kto gani bezbożnika, ten się plami.
http://chcewierzyc.blogspot.com/
RomanDamian
Posty: 27
Rejestracja: 29 sty 2014, 20:58
wyznanie: nie chce podawać
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: RomanDamian » 30 sty 2014, 13:00

kruszynka pisze:
Magnezik pisze:Dziwne, że nie słyszałaś o ludziach którzy najpierw się przyjaźnili a później biorą ślub ze sobą.


Słyszałam: ja tak wzięłam ślub. Po 3 latach przyjaźni oboje myśleliśmy, że to się przerodziło w coś więcej. To była postawa życzeniowa. Postawa dwudziestoparolatków zniecierpliwionych czekaniem...(uwaga uwaga, to ważna dygresja). Małżeństwo, nie było nim nawet rok, bo okazało się, że do niego potrzebne są inne podstawy, inne emocje niż te, które wystarczają do przyjaźni...


Pięknie to ujęłaś Kruszynko :puppyeyes:
My z Ela wzielismy ślub w wieku 24 lat, poznałem ja na poeknych słonecznych wakacjach w Gdańsku. Zbyszek robił impreze i zaprosił mnie z Michaałem. Była piekna blondynka o piwnych oczkach. Dwa lata później wzieliśmy ślub. Młodzieńcza miłość nie zapewniła nam dobrego małżeństwa pare lat później.. :-(



Wróć do „ Psychologia, Filozofia i inne....”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości