Śmierć duchowa Chrystusa

Jak postrzegamy Boga....
Awatar użytkownika
Czekoladowy
Posty: 955
Rejestracja: 05 lis 2014, 21:18
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: Czekoladowy » 15 cze 2016, 22:16

Podjąłem na facebooku dyskusję na powyższy temat. Wrzucam też tutaj jedną z moich wiadomości. Może dojdziemy do czegoś ciekawego.

Na początek może napiszę jeszcze wstępne, dość niepokojące obserwacje. Doktryna ta w różnych odmianach wydaje się być dzisiaj dość popularna w szerokich kręgach ewangelikalnych. Zastanawiające są jednak jej korzenie. Otóż, jeśli wierzyć Justinowi Petersowi, dzisiejsza postać omawianej doktryny jest tworem Esseka W. Keynona – ojca-założyciela heretyckiego Ruchu Wiary. Dzisiaj jest ona jedną z ulubionych nauk nauczycieli wspomnianego nurtu, z Kennethem Copelandem na czele, na której też opierają część swoich szalonych twierdzeń. Powołują się oni na osobiste objawienia i kilka fragmentów biblijnych. Już w tym momencie powinna się zapalić lampka ostrzegawcza.
Nauczyciele ci wysuwają szereg twierdzeń: a) śmierć cielesna Chrystusa nie wystarczyłaby do zapłaty za grzech; b) Chrystus musiał więc umrzeć niejako podwójnie – śmiercią cielesną i duchową; c) Chrystus na krzyżu stał się dosłownie grzechem, a nawet przyjął naturę Szatana; d) Chrystus po śmierci zstąpił do piekieł i był tam traktowany jako osoba potępiona; e) Chrystus musiał doświadczyć narodzenia na nowo. / Na życzenie mogę podać odpowiednie cytaty do każdego z tych twierdzeń.

Chyba nie trzeba tłumaczyć jak bardzo groźna i bluźniercza jest w pełni rozwinięta doktryna o śmierci duchowej Chrystusa zawierająca wszystkie te punkty, powinno to być oczywiste dla każdego chrześcijanina. Niemniej jednak popularnością cieszą się punkty (a), (b), a nawet pierwsza część (c). (C) omówiłem w poprzednim wpisie, (a) i (b) opiszę teraz.



a) Śmierć cielesna Chrystusa nie wystarczyłaby do zbawienia?

Zwolennicy omawianej doktryny argumentują swoje stanowisko następująco: Zapłatą za grzech człowieka jest śmierć (Rz6:23, Hebr 9:22) i oznacza to śmierć wieczną – wieczne potępienie w oddzieleniu od Boga. A jeśli tak jest, to Chrystus musiałby doznać takiej właśnie śmierci, by na krzyżu w pełni spłacić dług człowieka. Skoro grzech jest problemem duchowym, to rozwiązać go może tylko śmierć duchowa. Niektórzy z nich (np. Copeland) mówią nawet, że jeśliby tak nie było, to łotry wiszące koło Chrystusa, a nawet zwierzęta składane na ofiarę w ST, mogłyby zgładzić grzech człowieka, ponieważ też doświadczały śmierci cielesnej.

Można dyskutować z tym, czy powyższe rozumowanie w ogóle jest wewnętrznie spójne. Chciałbym jednak zastosować prostszą argumentację – nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdujemy wzmianki o tym, że przebłaganie dokonało się za sprawą śmierci duchowej Chrystusa, a twierdzenia przeciwne – mówiące bardzo jasno o tym, że istotą ofiary złożonej na krzyżu była śmierć cielesna (tj. ofiara z krwi i ciała). Fragmenty o tym mówiące to np: Łk22:19-20, J6:5, Rz3:25, Rz7:4, Ef1:7, Ef2:13-16, Hebr2:14-15, Hebr10:10 (!), Hebr10:19-20, 1P1:18-19, 1P2:24, 1P3:18 (!), 1P4:1, Obj5:9. Ze względu na ilość, nie cytuję ich w pełni, ale naprawdę warto je przeczytać, choć nie wszystkie maja taką sama moc dowodową. Czy jednak można dać mocniejsze świadectwo Pisma Świętego? Dla twierdzeń o śmierci duchowej zaś nie znajduję osobiście żadnego tak jasnego potwierdzenia. Mam wrażenie, że wynikają one z wpisywania doktryny w wersety (1 – odnośnik na dole).
Jak więc śmierć cielesna mogła być wystarczającym przebłaganiem za grzech? Czy zabieramy się od właściwej strony stawiając takie pytanie? Jeśli doktryna nie pasuje do Biblii, to trzeba zmienić doktrynę. Ja widzę to tak, że sedno ofiary Chrystusa nie tkwi w tym, jakiego rodzaju odłączenie od Boga Chrystus wycierpiał, ale w tym, że nastąpiło przelanie w ofierze nieskończenie cennej krwi Boga w postaci człowieka, krwi istoty bezgrzesznie doskonałej, czego nie można powiedzieć o żadnej innej istocie kiedykolwiek żyjącej na ziemi. Była to jedyna ofiara za grzech w historii, która znalazła upodobanie w oczach Ojca.

Luźna myśl: Być może błąd w rozumieniu ofiary Chrystusa polega na tym, że rozpatruje się ją w kategoriach, można by rzec handlowych. Rozumie sie ją jako transakcję zawartą między Ojcem, a Synem, gdzie na jednej szalce wagi znajduje się grzech człowieka wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami, a na drugiej szalce Syn musi położyć to samo, by wyrównać dług. Ofiara Chrystusa natomiast być może nie przeważa ze względu na to, że w jej skład weszło to samo, co powinno spotkać człowieka (wtedy musiałby umierać wielokrotnie i trwać w stanie oddzielenia od Boga na wieki), ale dlatego, że cały ten dług jest znacznie przewyższony przez wartość Jego życia, krwi. Tak więc podstawowym sensem ofiary Jezusa nie jest transakcja, ale ofiara. Ofiara na wzór ofiar starotestamentowych (J1:29, 1P1:18-19, Hebr 10:4-12) (2 – odnośnik na dole).
Oczywiście NT posługuje się wyrażeniami np. o spłacie długu, jak i mówi o ofierze w różnych innych kategoriach, jednak należy rozpoznać w którym miejscu jest to twierdzenie dosłowne teologicznie, a w którym miejscu jest to obrazowy opis pewnych działań i zależności.



b) „Boże mój, Boże mój, czemu mnie opuściłeś?” (Ps22:1 = Mt27:46 i Mk15:34).

Zwolennicy doktryny o śmierci duchowej Jezusa powołują się na powyższy werset, by udowodnić, że na krzyżu nastąpiła separacja dwóch Osób Boskich – Ojciec odwrócił się od Syna po uczynieniu Go grzechem. Problem w tym, że trudno wyobrazić sobie bardziej niejednoznaczny werset na poparcie takiego twierdzenia, oni zaś używają go jako sztandarowego argumentu. Myślę, że jasne jest to, że nie jest to wniosek poparty jakąkolwiek egzegezą, ale sam wniosek wpisany jest do wersetu. To, że werset jest trudny i niejednoznaczny nie pozwala na to, by budować na nim tak daleko idącą doktrynę.

Trudno jest domyślać się co dokładnie Jezus miał na myśli, ponieważ wymaga to wczuwania się w Jego sytuację. Syn Boży natomiast jest istotą tak skomplikowaną, że wszelkie próby tego typu są jedynie chodzeniem po omacku. Przyjrzyjmy się jednak całemu Ps22, z którego Jezus cytował. Trudno stwierdzić, czy należy go odnosić do Jezusa na sposób typologiczny, czy dosłowny, można jednak wyciągnąć z niego proste wnioski. Chociażby wersety 19 i 24 świadczą o tym, że psalmista nie był całkowicie oddzielony od Boga. Można mieć nawet odwrotne wrażenie – wydaje się, że mimo znajdowania się w dramatycznie trudnej sytuacji, szczególnie intensywnie nawiązywał relację z Bogiem. Zwróćmy uwagę na to, jakie były ostatnie słowa Jezusa – Łk23:46. Jak Jezus mógł doświadczyć śmierci duchowej, skoro prosił Ojca o przyjęcie Swojego ducha? Jeśli natomiast werset z Łk23:46 jest odniesieniem do Ps31:5, to sytuacja staje się bardzo ciekawa – zwróćmy uwagę na werset 22 tego psalmu. Zdaję sobie jednak sprawę, że te słowa nie musiały być cytatem, zważywszy na ich dość naturalny charakter. Oczywiście można argumentować, że Jezus doświadczył duchowej śmierci wiecznej jedynie przez chwilę, a później jeszcze za życia powrócił do normalnej relacji z Bogiem. ale to już jest moim zdaniem niczym nie poparta ekwilibrystyka teologiczna ;)

Doświadczenie Jezusa na krzyżu jest do pewnego stopnia tajemnicą. I rzeczywiście można mieć uzasadnione wrażenie, że Jezus w swym człowieczeństwie czuł rodzaj wyobcowania od Ojca ze względu na szczególnie dramatyczne położenie, a także ze względu na to, że przyjmował na siebie karę należną grzesznikom. Werset ten jest jednak zbyt niejednoznaczny, by na jego podstawie wyciągać jakieś daleko idące wnioski wymagające wczucia się w sytuację Syna Bożego. Zwłaszcza tak daleko idące wnioski, jak to iż Jezus doświadczył śmierci duchowej i został oddzielony od Ojca. Pomyślmy, jeśli Jezus został rzeczywiście oddzielony od Ojca, to Trójca została rozdarta, a Jezus doświadczając śmierci duchowej przestał być Bogiem, a więc nigdy Nim nie był (Hebr13:8, Hebr1:12 i in.). Do tego prowadzą wnioski wyciągnięte z tej doktryny, tak więc aby przyjąć coś takiego, musielibyśmy mieć naprawdę silne przesłanki w Piśmie Świętym, o których mi nie wiadomo.


Przepraszam, że jakość moich wywodów spada wraz z posuwaniem się dalej w tekście, ale jest sesja i nie mam teraz za bardzo czasu, by na spokojnie wszystko dokładnie przedstawić. Mam nadzieję, że niedługo złożę to wszystko w jeden duży artykuł poruszając także wiele innych spraw, jakich dotyka temat.


(1) - Przykładem tego mogą być próby udowodnienia owej doktryny przez Keynona za pomocą Iz53:9. Twierdził, że skoro słowo „śmierć” w języku hebrajskim występuje tam w liczbie mnogiej, to mowa jest o dwóch rodzajach śmierci – fizycznej i duchowej. Z tym, że jak argumentuje Justin Peters: „śmierć jest jednym z kilkudziesięciu hebrajskich rzeczowników w liczbie mnogiej, która opisuje pojedynczy desygnat, jak po prostu plecy, drzwi, czy skrzypce (...) liczba mnoga intensyfikuje znaczenie. Tutaj podkreśla ona gwałtowność tej śmierci, ale nie sugeruje dwóch rodzajów śmierci.”. Innym przykładem nadużycia (moim zdaniem) jest popularny werset z Ps22:1, do którego odniosę się w dalszej części.
(2) - Ofiary starotestamentowe były jej obrazem, a zauważmy co Księga Kapłańska mówi o samych ofiarach w 6:24-30 i 17:11. Pierwszy fragment mówi o świętości ofiary zarówno przed, jak i po jej złożeniu.


Już raczej nie odwiedzam forum, w razie czego proszę o kontakt mailowy.
Awatar użytkownika
Samolub
Posty: 4752
Rejestracja: 12 wrz 2015, 22:28
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Loch Ness
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: Samolub » 15 cze 2016, 23:06

Nad czym tu dyskutować tego typu ludzie z takimi twierdzeniami łącza się z Kosciolem Katolickim, zdzieraja pieniadze z czlonkow, prowadza zepsute kanaly telewizyjne, nie uznają się za Protestantów, tworzą wlasne prywatne kościoły, a ich twierdzenia często gdzieś oscylują w ramach braku wiedzy elementarnej w sprawach Pisma czy duchowego poznania.

Po co poświęcać tak wiele czasu szczegółowej analizie


Obrazek HAPPYSAD- Jałowiec
Od połowy stycznia'17 nie udzielam się na forum bojkotując działania części moderacjii (Efendi oraz Kaan'a) jeśli obie te osoby ustąpią ze swoich funkcjii na forum rozważę powrót. Spotkasz mnie na moim >blogu< zapraszam
Awatar użytkownika
n.ellie
Posty: 380
Rejestracja: 09 maja 2016, 10:17
wyznanie: Brak_denominacji
Gender: Female
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: n.ellie » 16 cze 2016, 06:39

Samolub pisze:Nad czym tu dyskutować tego typu ludzie z takimi twierdzeniami łącza się z Kosciolem Katolickim, zdzieraja pieniadze z czlonkow, prowadza zepsute kanaly telewizyjne, nie uznają się za Protestantów, tworzą wlasne prywatne kościoły, a ich twierdzenia często gdzieś oscylują w ramach braku wiedzy elementarnej w sprawach Pisma czy duchowego poznania.

Po co poświęcać tak wiele czasu szczegółowej analizie


Samolubie, a może właśnie dlatego, że są osoby świeżo nowo narodzone albo po prostu ludzie szukający Boga, którzy gubią się w tych wszystkich doktrynach, grupach, może czegoś nie rozumieją albo właśnie ktoś im wykłada taki pogląd i chcą go zweryfikować :)
Ja z chęcią czytam takie wykładnie, ponieważ jak mi ktoś będzie próbował coś wmówić, to będę wiedzieć na czym ta osoba się opiera i jak jej poglądy obalić. Teologiem nie jestem, a żeby zrozumieć całe Słowo Boże naprawdę potrzeba wiele czasu. :)


I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. (1 Kor 13:2)
Obrazek
https://www.instagram.com/kobieta_z_biblia/
http://kobietazbiblia.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Kasart
Posty: 202
Rejestracja: 13 cze 2016, 08:21
wyznanie: Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy
Lokalizacja: Bielsko — Biała
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: Kasart » 16 cze 2016, 07:02

n.ellie pisze:Teologiem nie jestem, a żeby zrozumieć całe Słowo Boże naprawdę potrzeba wiele czasu. :)


I z tym się zgadzam. Istnieje tyle poglądów na dany temat i tyle różnych ich rozgałęzienia, że sporą bibliotekę z tego dałoby się stworzyć. Najciekawsze jest to, że powstają co rusz to nowe i naprawdę większość z nas nie ma czasu, by się wgłębiać w każdy szczególik.

Ps: Jak istota z natury nieśmiertelna, mogłaby umrzeć?


Awatar użytkownika
fauxpas
Posty: 3132
Rejestracja: 15 kwie 2012, 16:26
wyznanie: Reformowani Baptyści
Lokalizacja: Poznań / Szczecin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: fauxpas » 16 cze 2016, 09:04

Czekoladowy, dzięki za wpis - przyda się.
Czy mógłbyś też - naprawdę krótko - zreferować argumentację przeciw (d) (wystarczy pierwsza część)? Proszę o to głównie z powodu pojawienia się takiego zapisu w niektórych wyznaniach wiary, np.:

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Chyba że jesteś "za", ale reprezentujesz inne zrozumienie tego wyrażenia - wtedy też się nim podziel :).


Awatar użytkownika
Czekoladowy
Posty: 955
Rejestracja: 05 lis 2014, 21:18
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: Czekoladowy » 16 cze 2016, 13:34

Samolub pisze:Nad czym tu dyskutować tego typu ludzie z takimi twierdzeniami łącza się z Kosciolem Katolickim, zdzieraja pieniadze z czlonkow, prowadza zepsute kanaly telewizyjne, nie uznają się za Protestantów, tworzą wlasne prywatne kościoły, a ich twierdzenia często gdzieś oscylują w ramach braku wiedzy elementarnej w sprawach Pisma czy duchowego poznania.

Po co poświęcać tak wiele czasu szczegółowej analizie

Gdyby to był pogląd wyznawany tylko w kręgach Ruchu Wiary, to nie zaprzątałbym sobie tym głowy. Jednak zauważyłem, że ta doktryna w złagodzonej formie wyznawana jest przez bardzo wielu normalnych chrześcijan. I z tym jak widzisz dyskutuję, bo nie odnoszę się do tej ekstremalnej wersji, której błąd jest oczywisty.



fauxpas pisze:Czekoladowy, dzięki za wpis - przyda się.
Czy mógłbyś też - naprawdę krótko - zreferować argumentację przeciw (d) (wystarczy pierwsza część)? Proszę o to głównie z powodu pojawienia się takiego zapisu w niektórych wyznaniach wiary, np.:

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego, który się począł z Ducha świętego, narodził się z Maryi Panny, umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał, wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Chyba że jesteś "za", ale reprezentujesz inne zrozumienie tego wyrażenia - wtedy też się nim podziel :).

Pisząc ten punkt nie miałem na myśli jakiegoś ogólnego zstąpienia do piekieł, a konkretną doktrynę. Najlepiej zilustrują to przykładowe cytaty jej głosicieli:

"He [Jesus] allowed the devil to drag Him into the depths of hell....He allowed Himself to come under Satan's control...every demon in hell came down on Him to annihilate Him....They tortured Him beyond anything anybody had ever conceived. For three days He suffered everything there is to suffer."(Kenneth Copeland, "The Price of It All," page 3. WHAT'S WRONG WITH THE FAITH MOVEMENT?" Christian Research Institute)

"He [Jesus] tasted spiritual death for every man. And His spirit and inner men went to hell in my place. Can't you see that? Physical death wouldn't remove your sins. He's tasted death for every man. He's talking about tasting spiritual death."(Kenneth Hagin, "How Jesus Obtained His Name." Hank Hanegraaff, "Christianity in Crisis" page 164)

Jak widać chodzi tutaj o zstąpienie do piekła (rozumianego jako miejsce kaźni) w charakterze osoby potępionej, by zasmakować tam takiej samej kary, jak potępieni ludzie i w ten sposób dopełnić dzieła odkupienia.
Wobec tego, nie wiem czy potrzeba jakichś dodatkowych argumentów, by obalić tę doktrynę. W Piśmie jest ona nieobecna, a raczej z nim sprzeczna i jak pisałem wcześniej, pełne odkupienie dokonało się na krzyżu w związku ze złożeniem tam ofiary i śmiercią cielesną.

Ku mojemu zdziwieniu dowiedziałem sie w międzyczasie, że i Jan Kalwin głosił coś podobnego. Jednak cytat który znalazłem nie jest do końca jasny:
Nothing had been done if Christ had only endured corporeal death. In order to interpose between us and God's anger, and satisfy his righteous judgment, it was necessary that he should feel the weight of divine vengeance. Whence also it was necessary that he should engage, as it were, at close quarters with the powers of hell and the horrors of eternal death. [John Calvin, Institutes of the Christian Religion, II.16.10.]

Innym tematem jest to, gdzie Jezus był pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem. Są tutaj dwa główne poglądy. Do jednego z nich jest mi bliżej, ale to chyba temat na inny temat ;) zresztą nie wnikałem też dokładnie w tę sprawę.


Już raczej nie odwiedzam forum, w razie czego proszę o kontakt mailowy.
Awatar użytkownika
fauxpas
Posty: 3132
Rejestracja: 15 kwie 2012, 16:26
wyznanie: Reformowani Baptyści
Lokalizacja: Poznań / Szczecin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: fauxpas » 16 cze 2016, 13:49

Dzięki za odpowiedź, Czekoladowy.

Czekoladowy pisze:Innym tematem jest to, gdzie Jezus był pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem. Są tutaj dwa główne poglądy. Do jednego z nich jest mi bliżej, ale to chyba temat na inny temat ;) zresztą nie wnikałem też dokładnie w tę sprawę.

Moim zdaniem, te tematy mocno się zazębiają. Mam nadzieję, że niedługo wnikniesz i w tę sprawę :).


Awatar użytkownika
Dragonar
Posty: 4907
Rejestracja: 10 wrz 2011, 20:04
wyznanie: Kościół Chrześcijan Baptystów
Lokalizacja: Christendom
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Śmierć duchowa Chrystusa

Postautor: Dragonar » 17 cze 2016, 02:14

Ciekawy tekst. :D

Zastanawiam się, jak komentarz do B ma się do doktryny o podwójnym przypisaniu. Jeżeli wspomnieni heretyccy autorzy twierdzą, że Jezus stał się grzechem wewnętrznie i w samej Swojej istocie, to na pewno błądzą. Co jednak z zewnętrznym przypisaniem grzechu i faktycznym potraktowaniu Chrystusa jak grzesznika przez Ojca? Nie zbadałem dokładnie tego tematu, jednak myślę, ze tezy należy formułować ostrożnie, aby tej doktryny nie podważyć. Jak zamierzasz to pogodzić?

a) śmierć cielesna Chrystusa nie wystarczyłaby do zapłaty za grzech;

Chyba nie brzmi heretycko, ponieważ konieczne było również wylanie gniewu Ojca na Chrystusa - gniewu, który miał być wylany na nas. To natomiast powoduje poczucie oddzielenia od Boga Ojca.

b) Chrystus musiał więc umrzeć niejako podwójnie – śmiercią cielesną i duchową;

Jeżeli śmierć definiujemy jako przynajmniej częściowe oddzielenie od Ojca, a nie jako koniec istnienia, to nie czuję, aby to było heretyckie.

c) Chrystus na krzyżu stał się dosłownie grzechem, a nawet przyjął naturę Szatana;

Brzmi heretycko.

d) Chrystus po śmierci zstąpił do piekieł i był tam traktowany jako osoba potępiona;

Brzmi heretycko.

e) Chrystus musiał doświadczyć narodzenia na nowo.

Brzmi heretycko.


Scriptura locuta, Roma finita.

Zapraszam na mojego bloga: Herold Pański.

Wróć do „Teologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości