Teologia sukcesu

Jak postrzegamy Boga....
Awatar użytkownika
daniell
Posty: 373
Rejestracja: 17 kwie 2014, 23:45
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Festung Breslau
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Teologia sukcesu

Postautor: daniell » 29 kwie 2014, 22:03

Witam,
czy wg Was chrześcijanin może być np. chory i biedny, czy też na co dzień doświadczać innych niepowodzeń ? Czy powodzenie materialne i osobiste jest jakimkolwiek wyznacznikiem "jakości" wiary ?
Uważam, że nie.


Jezus Cię kocha !
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2845
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: kruszynka » 29 kwie 2014, 22:16

"Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy. Jeżeli zatem mamy wyżywienie i odzież, poprzestawajmy na tym. A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy; niektórzy, ulegając jej, zboczyli z drogi wiary i uwikłali się sami w przeróżne cierpienia. Ale ty, człowiecze Boży, unikaj tego, a zabiegaj o sprawiedliwość, pobożność, wiarę, miłość, cierpliwość, łagodność. Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec wielu świadków." (1 List do Tymoteusza 6:7-12, Biblia Warszawska)

To na pewno nie wyczerpuje tematu, ale jest głosem w nim.

W polskich realiach, dla wielu to na czym mamy poprzestać jest trudne do osiągnięcia. Stąd frustracje i marzenia wybiegające ponad tę radę.


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2845
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: kruszynka » 29 kwie 2014, 22:37

A teraz pierwsza strona medalu, czyli temat wątku.

Tak, wiele lat słuchałam nauczania, że Bóg chce błogosławić mnie finansowo. Zdania jakie zapamiętałam z kazań, które miały potwierdzać tę tezę, to takie: Jezus nie był biedny. Więc nie ma powodu, żebyśmy my byli. Jego szaty były drogie, a i nie zauważono, że z sakwy ubywa za sprawą złodzieja. ....Trzeba mieć dużo w sakwie, by nie zauważyć kradzieży.....Józef był cieślą, a to był popłatny zawód, a w takim domu wychował się Jezus. Nic nie żartuję i nie zmyślam. Dużo tego było.

No i najważniejsze zdanie: chrześcijanin nie powinien ubierać się w ciucholandach, bo reprezentuje Chrystusa.

Narodziłam się w momencie, w którym nie wiedziałam o istnieniu innych kościołów protestanckich. Nie wiedziałam, że jest ich wiele. Nie wiedziałam, że należy weryfikować. Ale mi "nie pasowało".


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Nick
Posty: 2006
Rejestracja: 29 kwie 2012, 12:54
wyznanie: Protestant
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Teologia sukcesu

Postautor: Nick » 30 kwie 2014, 09:27

daniell pisze:Czy powodzenie materialne i osobiste jest jakimkolwiek wyznacznikiem "jakości" wiary ?
Uważam, że nie.

Moim zdaniem wspolczesne, popularne nauczania o tych zaleznosciach nie sa warte zastanowienia. Czasem owszem jest jakis posredni zwiazek, jednak robienie z tego dogmatow uwazam za blad. Chrzescijanie tak ja niechrzescijanie maja te same niedoskonale ciala. Chrzescijanie tak jak niechrzescijanie bywaja przedsiebiorczy i niezaradni, pracowici i leniwi.
Jaka sie postawe w zyciu przyjmie, taka sie ujrzy przyszlosc- ta zasada ma posredni zwiazek z wiara lecz nie jest gnostycka zaleznoscia.


Oberyn.
Posty: 3786
Rejestracja: 04 sty 2013, 00:03
wyznanie: Protestant
Lokalizacja: Lubin
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Oberyn. » 30 kwie 2014, 10:47

Mówienie, że szczęście materialne jest wyznacznikiem dobrego stanu duchowego czy wielkiej wiary, to zwykła bzdura wymyślona przez zwodzicieli, żeby napychać im kieszenie. Mówią, że jeśli będziesz im dawał to dostanie stokrotnie i będziesz bogaty. Oni zbierają dziesięciny w wiadrach, a zwykli ludzie są robieni w balona.

Takie nauczanie jest popularne w Stanach, jest nastawione na rozwodnioną ewangelię i potrzeby cielesne. Dlatego są megakościoły, gdzie ludzie przychodzą tłumnie tylko po to, żeby posłuchać jacy to oni są świetni, piękni i bogaci i przez to są ludźmi wielkiej wiary. To koń trojański w Kościele (a szczególnie u zielonoświątkowców).


św. Robert Bellarmin: "Największą z protestanckich herezji jest pewność."

Biblia:

(8) Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. (9) Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu. (10) Jeśli bowiem, będąc nieprzyjaciółmi, zostaliśmy pojednani z Bogiem przez śmierć Syna jego, tym bardziej, będąc pojednani, dostąpimy zbawienia przez życie jego. (Rzym. 5;8-10)
josta
Posty: 1026
Rejestracja: 16 gru 2012, 12:46
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: josta » 01 maja 2014, 17:39

kruszynka pisze:No i najważniejsze zdanie: chrześcijanin nie powinien ubierać się w ciucholandach, bo reprezentuje Chrystusa.


:O

Do jakiej wspólnoty należałaś?


Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2845
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: kruszynka » 03 maja 2014, 17:02

josta pisze:Do jakiej wspólnoty należałaś?


To Kościół Chrześcijański Słowo Wiary. Jest kilka takich kościołów.

Odeszłam z wielu powodów, ale głównym były okoliczności związane z ewangelizacją w moim mieście. Wyprodukowano parę tysięcy ulotek, które w skrócie mówiły, że Bóg chce aby ci się powodziło we wszystkich aspektach życia tu i teraz, wystarczy przyjść i uwierzyć. Jeśli nie otrzymujesz, tzn że masz mało wiary. To tak w skrócie. Mnie szokło, że kościół nie podpisał się w tej ulotce. Podano natomiast zmyśloną stronę www. Zapytałam: o co kaman i usłyszałam, że to tak i że nikt się nie połapie.....(uważanie ludzi za kretynów, to kiepski punkt wyjścia)

No i w wielkim mieście przyszło tylko parę osób. Założę się, że każdy sprawdził w necie. Wynik musiał być taki a nie inny. Mniejsza o to, że połowa z tych ulotek wylądowała w koszu, bo ochotnicy roznoszący je, nie byli aż tak ochoczy i skrócili se czas w ten sposób.

Ja nie sądzę, że nauczający w ten sposób dokonują oszustwa z premedytacją. Taką naukę dostali, taką głoszą. Wiele kościołów próbuje się "rozrastać" z niewłaściwych pobudek. Chodzi o ilość, a nie jakość.

Zastanawiało mnie dlaczego kilka osób z tego kościoła polecało mi zupełnie inny, gdy tam byłam. Może to ta garstka, która zetknęła się z pojęciem "ewangelii sukcesu"....Nie wiem, czemu sami tam chodzili, skoro radzili inaczej.

Obserwuję młody kościół w okolicy, zaistniał już w kilku miastach, ale coś podobnie on wygląda, do omawianego wcześniej. Mnóstwo zachwytu wokoło niego, polubień na fb.....

Gdybym rok temu nie postanowiła zostać internautką, to nie wiem, jakie zdanie miałabym dziś. Może tu właśnie jestem zwodzona :mrgreen:


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
josta
Posty: 1026
Rejestracja: 16 gru 2012, 12:46
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: josta » 03 maja 2014, 17:18

Gdybym rok temu nie postanowiła zostać internautką, to nie wiem, jakie zdanie miałabym dziś.


A dowiedziałaś się czegoś na neta co Ci pomogło?:)

Ja też przez krótki czas "sympatyzowałam" z okolicznym zborem zielonoświątkowym, ale z kazalnicy zaczęły napływać podobne idee, choć delikatnie. Z domieszką zachęty do "budowania swojego poczucia wartości" i "pozytywnego wyznawania". Na ostatnim kazaniu pastor zachęcał do wmawiania sobie przez trzy tygodnie "pozytywnych" rzeczy, bo wtedy je przyciągamy.":) Nie wiem czy to juz teologia sukcesu, ale dziwne to było.


“If we find ourselves with a desire that nothing in this world can satisfy, the most probable explanation is that we were made for another world.” -- C.S. Lewis
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2845
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: kruszynka » 03 maja 2014, 17:35

josta pisze:A dowiedziałaś się czegoś na neta co Ci pomogło?:)


Hm. Przede wszystkim dowiedziałam się, że nauka w której byłam tyle lat, to fałszywa nauka. Trudno dostrzec fałszywość, jeśli zna się tylko jeden kościół, a nauczanie używa wersetów z Pisma. Zauważyłam jednak, że nigdy nie były omawiane tematy "niewygodne", nie podejmowano tematu karcenia, ani błogosławionych cichych...itd.

Myślę i myślę, co jeszcze ten net mi dał. Na pewno to, że wersety czytam wnikliwiej i w kontekście całości. Nie uważam, że kościół pozbawił mnie Słowa, nie. Tylko to parcie na wzrost wiary, która staje się narzędziem do zdobywania i fakt, że dla ludzi takie głoszenie stawało się miernikiem wiary.

Pomyślę jeszcze... :roll:


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
kruszynka
Posty: 2845
Rejestracja: 10 cze 2013, 16:56
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Śląsk
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: kruszynka » 03 maja 2014, 18:16

Pomyślałam :)

Przede wszystkim korzystam z filmów ewangelizacyjnych, artykułów, kazań zawartych tu, na forum, oraz na fb w grupach tematycznych. Ogromna skarbnica.

Teraz mieszkam w małym miasteczku, gdzie nie znam ani jednego protestanta (poza córką :) ), więc chętnie, choćby biernie przyglądam się rozmowom. Z paroma osobami weszłam nawet w fajny, koleżeński kontakt.....i to mi się podoba.

I tak o.


"I choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał byłbym niczym"
Awatar użytkownika
daniell
Posty: 373
Rejestracja: 17 kwie 2014, 23:45
wyznanie: nie chce podawać
Lokalizacja: Festung Breslau
Gender: None specified
Kontaktowanie:

Postautor: daniell » 03 maja 2014, 18:33

josta pisze:Na ostatnim kazaniu pastor zachęcał do wmawiania sobie przez trzy tygodnie "pozytywnych" rzeczy, bo wtedy je przyciągamy.":) Nie wiem czy to juz teologia sukcesu, ale dziwne to było.


Ciekawi mnie, czy pastor sam w to wierzy ? Z Bogiem moim zdaniem ma to niewiele - właściwie nic - wspólnego. Ludzie niewierzący podobne praktyki, również stosują i nazywają min. wizualizacją.
Masakra, że takie rzeczy dzieją się w zborach chrześcijańskich :eek: .


Jezus Cię kocha !
josta
Posty: 1026
Rejestracja: 16 gru 2012, 12:46
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: josta » 03 maja 2014, 19:39

daniell pisze:
josta pisze:Na ostatnim kazaniu pastor zachęcał do wmawiania sobie przez trzy tygodnie "pozytywnych" rzeczy, bo wtedy je przyciągamy.":) Nie wiem czy to juz teologia sukcesu, ale dziwne to było.


Ciekawi mnie, czy pastor sam w to wierzy ?


Uważam, że wierzy ponieważ prywatnie jest zwolennikiem takich właśnie metod.
Podobnie też jak pisała kruszynka nie lubi się tam poruszac drażliwych tematów.
Raz w jakiejs sytuacji przeczytałam werset z Jana 3:36, że na tych którzy nie mają Syna
ciąży gniew Boży i zapanowała wielka konsternacja. W rezultacie usłyszałam, że mam
o bożym gniewie nie mówić :->


josta
Posty: 1026
Rejestracja: 16 gru 2012, 12:46
wyznanie: Protestant
Gender: Female
Kontaktowanie:

Postautor: josta » 03 maja 2014, 19:43

kruszynka pisze:Teraz mieszkam w małym miasteczku, gdzie nie znam ani jednego protestanta (poza córką :) ), więc chętnie, choćby biernie przyglądam się rozmowom.


Ja mam podobnie, bo z tym zborem o którym wspomniałam mam tylko sporadyczny kontakt,
a poza moim mężem nie mam znajomych wierzących w okolicy. Modlę się o to, bo nie chcę się
izolować i mam nadzieje, ze wkrotce znajdzie sie jakis zbór:).

A net rzeczywiścue służy..ja korzystam w podobny sposób co Ty:)


Awatar użytkownika
Efendi
Posty: 3295
Rejestracja: 29 kwie 2014, 14:27
wyznanie: Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich
Gender: Male
Kontaktowanie:

Postautor: Efendi » 10 maja 2014, 20:55

Effata pisze: Dlatego są megakościoły, gdzie ludzie przychodzą tłumnie tylko po to, żeby posłuchać jacy to oni są świetni, piękni i bogaci i przez to są ludźmi wielkiej wiary. To koń trojański w Kościele (a szczególnie u zielonoświątkowców).


Racja. Co prawda wiekszosc z tych megakosciolow nie nalezy do zadnej denominacji, ale i tak ewangelia sukcesu przedziera sie do roznych denominacji, a zwlaszcza do Pentekostalnych tak jak mowisz. U mnie w zborze jeszce tego problemu nie ma na szczescie ale na jak dlugo? nie wiem :no: Mam jednak nadzieje ze oprze sie tego typu "atrakcjom"


Ararat
Posty: 206
Rejestracja: 25 kwie 2012, 14:51
wyznanie: nie chce podawać
O mnie: https://goo.gl/FtHC4r
Gender: Male
Kontaktowanie:

Re: Teologia sukcesu

Postautor: Ararat » 06 maja 2017, 20:48

Zapraszam do artykułu, który znajduje się na moim blogu pt.: "TEOLOGIA SUKCESU". Klinij >>>TUTAJ<<<


"Nie ma zaś nic wspólnego z Bogiem ten, kto nie uznaje JEZUSA. " ( 1 list Jana 4:3 ) BWP
"Każdy zaś duch, który nie uznaje JEZUSA, nie jest z Boga;..." ( 1 list Jana 4:3 ) BT
"I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni." (Dzieje Ap.4:12) - TYLKO JEZUS CHRYSTUS.

https://jedynadroga.blogspot.com/
https://www.facebook.com/ZbawieniewChrystusie/

Wróć do „Teologia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości